Reklama

Reklama

W wyschniętym stawie odkryto skarb. Znalezisko ma ponad 3 tysiące lat

Jesienią 2020 roku we wsi Sidłowo pracownik Lasów Państwowych dokonał niezwykłego odkrycia. Zauważył, że z wyschniętego strumienia wystaje tajemniczy przedmiot. Wkrótce okazało się, że to napierśnik typowy dla kultur mogiłowych, pochodzący mniej więcej z 1400-1200 przed naszą erą.

W lasach niedaleko wsi Sidłowo w województwie zachodniopomorskim dokonano niezwykłego odkrycia archeologicznego i to zupełnie przypadkiem. Ozdoby z brązu, które znalazł w wyschniętym stawie pracownik Lasów Państwowych, mogą mieć ponad trzy tysiące lat. 

Nieprawdopodobne znalezisko porównywane do "szóstki w Totka"

Poszukiwacze ze Stowarzyszenia Historycznego w Rymaniu, którzy uczestniczyli w akcji wydobywczej nieopodal Sidłowa, zaznaczają, że znaleźć tego typu skarb, to jak trafić "szóstkę w Totka". Do akcji wydobywczej doszło w lutym tego roku, po uprzednim złożeniu wniosku o pozwolenie na prowadzenie badań w nadleśnictwie przez Stowarzyszenie Dębosz z Rymania przy współpracy Grupy "Parsęta", oraz Fundacji Relicta z Poznania.

Reklama

Zobacz również: Kupili nowy dom. Ich odkrycie mrozi krew w żyłach!

Renowacja znalezisk

Znaleziska przeszły przez niezwykle efektowną renowację, a pod koniec września zostały zaprezentowane w Centrum Nauki Cordis im. Rudolfa Virchowa w Świdwinie. Ich kolejną destynacją będzie Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. 

Aby znaleźć odpowiedź na pytanie z jakiego regionu pozyskiwano brąz, z którego wykonano wspomniane znaleziska, potrzebne będą dalsze badania. - Wyjątkowość znaleziska z Sidłowa polega przede wszystkim na obecności w inwentarzu surowca brązowego. W dorzeczu Odry i Wisły dominowały wówczas skarby wyrobów gotowych, pozbawione tak zwanego złomu i grudek surowca. Skład sidłowskiego skarbu wyraźnie nawiązuje pod tym względem do znalezisk znad Dunaju i środkowej Łaby - mówią poszukiwacze ze Stowarzyszenia Historycznego w Rymaniu i dodają, że trudno wskazać wiarygodne przyczyny zdeponowania skarbu w Sidłowie. 

- Wstępne badania wykazują na związek ze strefą kultu - składania ofiar, ze względu na złożenie skarbu na dnie strumienia w konstrukcji kamiennej wydają się więc bardzo prawdopodobne - tłumaczą badacze.

Zobacz również: Górskie schroniska przeżywają oblężenie. Ceny rosną, a chętnych nie brakuje

Nadleśnictwo Świdwin kryje jeszcze inne skarby?

Okazuje się, że Nadleśnictwo Świdwin, na terenie którego znaleziono skarby z brązu, może zaskoczyć nas kolejnymi niespodziankami. 

- Mamy już kilka obiektów, które budzą nasze zainteresowanie. Udało nam się na przykład zlokalizować nieznane kurhany, czyli groby nakryte nasypami kamiennymi, ziemnymi. Właśnie nad tym pracujemy. Wiemy też o miejscu, w którym znajdują się bardzo zagadkowe kamienie. Podejrzewamy, że też mamy tu do czynienia z obiektem pradziejowym, być może pozostałościami grobowca albo czymś innym, o czym jeszcze nie wiemy - mówi archeolog Marcin Krzepkowski. 

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: znalezisko | odkrycie archeologiczne

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy