Reklama

Reklama

Maltretowanie, porwania, terror - takie życie zgotował córkom szejk Mohammed

Jeśli scenarzyści filmów o Jamesie Bondzie siedzieliby wokół stołu, wymyślając fabułę kolejnej ekranizacji przygód agenta 007, i ktoś zaoferowałby im historię podobną do doświadczeń księżniczki Shamsy, prawdopodobnie powiedziano by im, że przeskoczyli rekina*. Niewiarygodne pod wieloma względami szczegóły tej sprawy są dokładnie tym, co sprawiło, że odrzucano ją jako nieprawdopodobną. Jednak, dzięki dodatkowym informacjom, historia ta została udowodniona przed najwyższym sądem Wielkiej Brytanii: w konsekwencji planów kilku państw córka szejka Mohammeda została uprowadzona, a "on nadal utrzymuje reżim", w którym jest "ona jest pozbawiona [swojej] wolności".

Księżniczka dręczona i terroryzowana to skandal. Dwie księżniczki porwane i zamknięte przez swojego ojca to okropność. Trzy księżniczki maltretowane i zastraszane przez tego samego człowieka? Witaj w Dubaju należącym do szejka Mohammeda - pisze Tom Steinfort. W swoim reportażu "Grzechy szejka" obnaża mroczną rzeczywistość kraju, który za lśniącym wizerunkiem, skrywa cierpienie wielu osób. To, co zaczęło się jako ciche szepty w pałacu, przekształciło się teraz w głośny, słyszalny krzyk. 

Dubaj uznawany jest na całym świecie za ikonę nowoczesności - błyszczące drapacze chmur, tygiel kulturowy, niebotycznie drogie sportowe samochody. Miastem rządzi szejk Mohammed bin Rashid Al Maktoum, wszechpotężny multimiliarder, który przez wiele lat wykorzystywał swoją całkowitą władzę (i miliardy dolarów), by rządzić żelazną ręką w aksamitnej rękawiczce.

Reklama

Fragment książki Toma Steinforta "Grzechy szejka":

Niewiele wiadomo o wczesnym życiu Shamsy, poza tym, co można zaobserwować na kilku zdjęciach z jej młodości. Była ładną dziewczyną i wyraźnie podzielała pasję ojca do koni. Jedno ze zdjęć pokazuje ją ubraną na oficjalną okazję, w sukience, kolczykach i z makijażem, gdy chwali się trofeum w kształcie końskiej głowy. Regularnie brała udział w zawodach jeździeckich, raz nawet uplasowała się za księżniczką Anną w gonitwie długodystansowej. Istnieje też zdjęcie rzekomo przedstawiające Shamsę jadącą konno, ubraną w sweter, na którym widnieje napis "waleczne serce". Odwaga, jak na ironię, jest tym, co zapewniło jej sławę, ale także kosztowało ją wolność.

Niektórzy mogą się zastanawiać dlaczego młoda kobieta, która wyjeżdża na ekskluzywne zawody jeździeckie, miałaby narzekać na swój styl życia. Ale to właśnie zawody były dla Shamsy objawieniem, ponieważ dały jej szansę zobaczyć wolność, jaką się cieszyły inne kobiety, co było tak odmienne od surowych zasad, których ona była zmuszona przestrzegać. "Nie miała zbyt wiele wolności w Dubaju," ujawniła jej siostra Latifa w swoim wideo z 2018 roku. "Wolność wyboru nie jest czymś, co mamy". Shamsa była rozpaczliwie niezadowolona z życia w królewskim pałacu w Dubaju.

W 2000 roku, kiedy Shamsa miała dziewiętnaście lat, pojechała z dalszą rodziną na wakacje do Wielkiej Brytanii. Rodzinny urlop, gdy jest się Maktoumem, w niczym nie przypomina wypoczynku, który jest udziałem większości dorastającej młodzieży, np. w domku na plaży, czy dzięki taniej ofercie lotniczej - w nieco bardziej egzotycznym miejscu. Celem podróży Shamsy była wystawna posiadłość jej ojca Longcross w Surrey, warta siedemdziesiąt pięć milionów funtów. Opisanie terenu rezydencji jako rozległego byłoby niedopowiedzeniem - jest to jedna z tych nieruchomości, które można docenić jedynie, gdy się je ogląda za pomocą opcji satelitarnej Map Google. Na pierwszy rzut oka wygląda to, jakby budynki na terenie posiadłości były otoczone polami golfowymi, ale w rzeczywistości są to akry idealnie wypielęgnowanych trawników. Dzięki stronie internetowej możemy zajrzeć przez ogrodzenie, ale zobaczymy tylko jeden z (wielu) budynków - ogromną, niemalże pałacową, wielopiętrową rezydencję, która bez wątpienia nadaje się dla króla... lub szejka. Jednak ta monstrualna budowla wcale nie jest największa - na zdjęciach satelitarnych widać co najmniej sześć innych. Główny budynek jest większy prawdopodobnie o siedemdziesiąt procent, znajduje się około stu pięćdziesięciu metrów dalej w dół krętego podjazdu i posiada dwie wielkie klatki schodowe prowadzące od drzwi wejściowych do głównych trawników. Można sobie wyobrazić, że miejsce to spokojnie mogłoby zostać lokalizacją w filmie Wielki Gatsby, jako tło dla burżuazyjnego przyjęcia, które rozświetlone fajerwerkami rozlewa się obfitością martini dla gości. Ale dla Shamsy życie tutaj zdecydowanie nie było imprezą.

Jest jasne, że nie znosiła tego miejsca i desperacko pragnęła uciec spod władzy ojca. Wymyśliła więc ambitny i niebezpieczny plan ucieczki. Dla niemal każdego dziewiętnastolatka koncepcja "ucieczki" z domu rodzinnego jest niedorzeczna - po prostu idziesz do samochodu, wkładasz kluczyk do stacyjki i odjeżdżasz w noc. Dla Shamsy było to jednak całkowicie niemożliwe. Posiadłość monitorowano dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Doskonale wyszkoleni strażnicy, kamery bezpieczeństwa i ciągłe patrole miały utrzymać niepożądanych intruzów na zewnątrz, ale nie ulega wątpliwości, że ich zadaniem było również pilnowanie osób w środku. Szejk Mohammed lub jego podwładni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Shamsa była w tym czasie co najmniej trochę niesforna i brali pod uwagę możliwość zrobienia przez nią czegoś nieoczekiwanego. W końcu Shamsa musiała zdać sobie sprawę, że jeśli chce uciec bez wykrycia, to kluczem do sukcesu było upewnienie się, że nie robi nic, co mogłoby wywołać alarm.

Ekstremalne środki bezpieczeństwa zakłóciły życie małej społeczności Longcross. Jeden z sąsiadów skarżył się "Daily Mail", że ogrodzenia są "bardziej odpowiednie dla więzienia", podczas gdy inny porównał je do "obozu koncentracyjnego". Mimo to, niczym Andy Dufresne ze Skazanych na Shawshank, Shamsa nie spieszyła się i znalazła wyjście. Dramatyczne szczegóły brawurowej ucieczki przez lata powoli wypływały na światło dzienne, a teraz dzięki policji, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, pojawiły się nowe informacje, dając jeszcze pełniejszy obraz wydarzeń.

Zaginięcie na brytyjskiej ziemi córki zagranicznego premiera to wielka historia, ale, pomimo paniki i chaosu panującego w Longcros, zespołowi ochrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich w jakiś sposób udało się utrzymać incydent poza zasięgiem mediów. Po raz pierwszy świat zewnętrzny dowiedział się o ucieczce Shamsy ponad rok później, dzięki artykułowi opublikowanemu w "The Guardian" 15 grudnia 2001 roku: (...)

Fragment pochodzi z książki Toma Steinforta "Grzechy szejka"

* amerykańskie określenie opisujące nieprawdopodobny zwrot akcji, po którym fabuła produkcji telewizyjnej zaczyna biec w stronę coraz większego absurdu - przyp. tłum. [za: pl.wikipedia.org]

materiały prasowe
Dowiedz się więcej na temat: Dubaj | szejkowie | fragment książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy