Reklama

Reklama

Skusiła go jabłkiem

Zaczęło się, jak zwykle, od oczarowania. Ewa Bem i Ryszard Sibilski są razem od ponad 30 lat i żadne z nich nie ma wątpliwości, że stanowią odnalezione dwie połówki jabłka.

Kiedy była młodą dziewczyną, przeżyła wraz z rodzeństwem traumę: rozwiedli się jej rodzice. - Staraliśmy się utrzymać na powierzchni. Nie było to łatwe ani dla nas, ani dla mojej cudownej mamy, ślicznej, młodej dziewczyny z trójką dzieci - wspomina po latach Ewa Bem (60), popularna piosenkarka jazzowa. Dlatego, także ze względu na swą starszą córkę, Pamelę, starała się, by w jej życiu nie było zawirowań. A jednak nie udało się. Jej pierwsze małżeństwo rozpadło się w latach 70. - Może stało się to z winy zasypanej śniegiem Norwegii - zastanawiała się po latach piosenkarka, która występowała w tamtejszych klubach i restauracjach.

Reklama

Ryszarda Sibilskiego, z zawodu ekonomistę i afrykanistę, poznała w 1980 roku. To była miłość od pierwszego wejrzenia, jak rażenie piorunem! - W pewnym momencie po prostu wpadliśmy na siebie w Sali Kongresowej. I wtedy właśnie nastąpiło nasze wielkie miłosne bum! Musiała zadrżeć ziemia, bo jemu wszystko wypadło z rąk: upuścił teczki, papiery i dokumenty, które niósł, a ja stałam, jakby mnie ktoś wbił w ziemię. I tak patrzyliśmy na siebie, oszołomieni, nie mogąc wydobyć słowa. Widziałam takie romantyczne sceny w filmach, ale nigdy nie sądziłam, że mogą przydarzać się w prawdziwym życiu. Jeszcze tego samego wieczoru spotkaliśmy się, by spokojnie porozmawiać.

Gdy słuchałam Ryszarda, czułam, jak z każdą chwilą coraz bardziej tonę w jego słowach. Po prostu mnie zaczarował... - wspomina pani Ewa. Jak biblijna Ewa, ukochanego kusiła jabłkiem. Po każdym spotkaniu Ryszard dostawał je na pożegnanie. Do dziś oboje dbają, by w ich domu nigdy nie zabrakło jabłek. Ślub wzięli dopiero po 14 latach, ale za to kościelny, co jest dla piosenkarki ważne. Wcześniej nie było to możliwe.

- Byłam wtedy bezgranicznie szczęśliwa, rok później urodziła się Gabrysia - opowiada. I szczęśliwa jest nadal, mimo upływających lat. Państwo Sibilscy mają już za sobą ponad 30 lat udanego związku! - Małżeństwa nie buduje się w ciągu jednej minuty. To jest walka o każdą chwilę, o to, by kolejny dzień przeciągnąć na stronę tych udanych dni - mówi z przekonaniem piosenkarka.

Mąż zachwycił ją nie tylko tym, że jest przystojny i pełen osobistego uroku. To człowiek- orkiestra. Na co dzień prezes poważnej firmy, w domu po prostu kochający mąż i ojciec. - Powiedzieć o kimś, że to dobry człowiek, brzmi trochę naiwnie, ale nie znajduję lepszego określenia.

Pan Ryszard wyznaje natomiast, że po latach wspólnego życia z Ewą jest przekonany, że ich związek jest silniejszy niż kilkanaście lat temu. - Pierwsze olśnienie czyjąś osobowością musi się potwierdzić, by z ręką na sercu powiedzieć: Tak! To jest kobieta mojego życia. On ma to szczęście, że tak właśnie może powiedzieć. Lubi i umie pokazywać swoim paniom świat. Nowy Jork albo Paryż zwiedza się z nim lepiej niż z profesjonalnym przewodnikiem, a lubią podróżować. Uwielbia żonę za jej inteligencję, opiekuńczość i poczucie humoru. Oboje lubią też słuchać muzyki, co z pewnością także ich bardzo łączy. - Mąż jest domową encyklopedią: pierwszy wie o nowościach płytowych i dba o to, by znalazły się w domu - mówi pani Ewa. On przyznaje, że wozi w samochodzie płyty z muzyką żony, których może słuchać zawsze. Sam gra na kilku instrumentach i, jak sam się przyznaje, jest niespełnionym muzykiem.

Oczywiście także się różnią. - Mój mąż potrafi być nieraz mało zorganizowany, co mnie, osobę uporządkowaną, chwilami razi. Ja wyznaję zasadę: najpierw obowiązek, potem przyjemność, a Ryszard czasami odwraca tę kolejność - śmieje się Ewa Bem. - Wiadomo, że Ewa zawsze o wszystko zadba najlepiej, dopilnuje, a to sprawia, że staje się niewolnicą własnej troskliwości o rodzinę - wyznaje z kolei mąż piosenkarki. Ale nie ma wątpliwości, że są po prostu odnalezionymi dwoma połówkami jabłka.

Ich poukładany wydawałoby się świat, w pewnym momencie, do góry nogami wywróciły narodziny Gabrysi, które pani Ewa w ogóle uważa za cud. Urodziła ją, mając 45 lat. Ciąża była trudna, siedem miesięcy piosenkarka przeleżała, by ją chronić. Gabrysia to dziś oczko w głowie wszystkich. Pamela, która drugiego męża mamy uważa za swojego tatę, nigdy nie czuła się zazdrosna. Miała dwa lata, gdy pani Ewa zaczęła spotykać się z przyszłym mężem. i pytanie, czy córka go zaakceptuje, było dla niej najważniejsze.

Prywatnym rajem całej rodziny jest Dłużek na Mazurach, nad jeziorem, gdzie mają mały domek. Tam lubią wypoczywać, jeśli znajdują wolną chwilę i nie chce im się wyjeżdżać dalej. Choć Ewa Bem wychowała się w domu otwartym, mówi, że jej dzisiejszy dom to twierdza. - Coraz bardziej szukam spokoju. Nie robimy sobie takich numerów, żeby wpadać ni stąd, ni zowąd - mówi. Ale to wcale nie znaczy, że nie jest gościnna. Dla umówionych gości wydaje wystawne kolacje, z ustalaniem menu włącznie, tak by dogodzić wszystkim. Sama od lat stosuje diety ze zmiennym skutkiem, ale mąż uwielbia ją w każdym rozmiarze. I dlatego czuje się piękna, bo najlepszym lustrem są przecież oczy kochającego mężczyzny.

MP

Rewia 6/2011

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: sławni | gwiazdy | małżeństwo | miłośc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy