Miłość niejedno ma imię
Jest sama, ale nie czuje się samotna. Nie szuka na siłę nowego uczucia i partnera. Mówi, że jest jej bardzo dobrze tak jak jest.
Boi się rewolucyjnych zmian w życiu. Dlatego, choć żyje samotnie, nie spieszy się, by ten stan zmienić. Na dodatek Kasia Stankiewicz (38) bardzo sobie ten stan chwali. Otwarcie przyznaje, że nie potrzebuje już wsparcia męskiego ramienia.
- Mnie jest potrzebne oparcie w samej sobie. To tak jak w sporcie, jeśli opierasz się na partnerze, to kiedy on zabierze rękę, możesz się przewrócić. Ale nie upadniesz, jeżeli stoisz na własnych nogach - zdradziła gwiazda.
Mimo to, swój ostatni związek z producentem Radkiem Łuką gwiazda wspomina z wielkim sentymentem.
- Wyprodukował trzy moje płyty, odegrał kluczową rolę w moim życiu artystycznym. I prywatnym. To człowiek, który mnie nauczył w życiu najwięcej - mówi wokalistka.
Radosław Łuka jest ojcem jej jedynego synka, Fryderyka (12). I to on jest najważniejszym mężczyzną w jej życiu!
Wokalistka przyznała, że po jego narodzinach stała się lepszą wersją siebie. Przedtem była niedostępna i zamknięta w sobie. Dziś ufnie patrzy w przyszłość, dostrzega słoneczną stronę życia. Dzięki synowi uległy też poprawie jej kontakty z rodzicami, bo Fryderyk uwielbia jeździć do dziadków w Działdowie.
Kasia codziennie wraca do domu, w którym panuje miłość. Fakt, macierzyńska, ale czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej? Jej nie. Wierzy w to i cały czas ma przeczucie, że wszystko co najlepsze jeszcze przed nią!