Reklama

Reklama

Martyna Wojciechowska: Gdzie kobiety są najszczęśliwsze?

Zawsze szukała wrażeń. Na wybiegu mody, w Domu Wielkiego Brata, na rajdzie Paryż-Dakar, na szczycie Everestu, jako szefowa "National Geographic"... Miejsca zabraknie, żeby wyliczyć. Dochodziły do tego trudne osobiste przeżycia. Wniosek? Martyna Wojciechowska jest doświadczoną osobą. Dlatego poszedłem do niej z pytaniem: gdzie na świecie kobiety są najszczęśliwsze i z czego to szczęście się bierze?


Kobieta na krańcu świata, tak nazywa się cykl reportaży, w którym Martyna od dziesięciu lat opowiada historie niesamowitych osób. Jest dziewczyna usuwająca miny z pól w Kambodży, Boliwijka, która na złość mężowi macho została mistrzynią w zapasach, i Chinka, do której w zgodzie z obyczajem co noc może przyjść inny kochanek, kobieta toreador. Martyna mówi, że wraca z tych spotkań mądra ich mądrością. Przywozi coś jeszcze: etniczne kobiece stroje z różnych krain. W nich wystąpiła na sesji zdjęciowej.

Reklama

Przeczytaj fragment wywiadu Jacka Szmidta z Martyną Wojciechowską. Cały tekst znajdziesz we wrześniowym wydaniu magazynu Twój STYL.

Jacek Szmidt: Spotkałaś gdzieś w świecie kobietę, której ty, popularna, zdolna, niezależna Europejka, pozazdrościłaś fajnego życia?

Martyna Wojciechowska: Taką osobą jest dla mnie Tsepal, dziewczyna z północnego Nepalu, z grupy etnicznej Lama, w której obowiązuje poliandria, czyli wielomęstwo. To zjawisko pojawia się w rejonach świata, gdzie jest ograniczony dostęp do zasobów...

...mężczyzn?

- ...ziemi. Na przykład w górach, bo górom trudno wyrwać dodatkowy kawałek gruntu pod uprawę. Ojciec zamiast dzielić swoje pole między synów, woli ożenić ich wszystkich z jedną kobietą, żeby wspólnie pracowali na dobrobyt rodziny. Tsepal, o której robiłam film, żyje z trzema mężami dostatnio, ale też w poczuciu bezpieczeństwa. Miarą jej szczęścia jest to, że gdy zapytałam, o czym marzy, nie rozumiała, o co chodzi. "Dream? Pytasz, co mi się śni?" Tego jej pozazdrościłam. Spełnienia.

Jasne. Przy kilku mężach.

- Ten wątek też mnie ciekawił. Drążyłam: "Tsepal, jak ty wybierasz, z którym mężem będziesz dzisiaj spała?". Ona na to zdziwiona: "Który przyjdzie, ten zostanie. Kocham wszystkich moich mężczyzn". Pytam dalej: "A co w tym czasie robi drugi i trzeci mąż?" No, zajmie się dziećmi, zwierzętami, pójdzie do miasta. To jest regulowane ich naturalnym porządkiem. Starszy brat ma praw najwięcej. Gdy w związku rodzi się dziecko, jest przypisane jemu bez względu na to, kto jest biologicznym ojcem. Drugie dziecko drugiemu i tak dalej. Rozmawiałam z tymi mężami, okazało się, że najmłodszy jeszcze nie współżył z żoną, bo został przez rodzinę wysłany na studia. Pytałam go: "Nie korci cię, żeby się z jakąś dziewczyną w mieście umówić?". Powiedział z powagą: "Nie mam na to czasu. Muszę się uczyć. No i mam czworo dzieci do wykarmienia".


Twój Styl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy