Reklama

Reklama

Case de Carne. Restauracja, która mrozi krew w żyłach

Kolacja z przyjaciółmi. W karcie wszytko wygląda apetycznie może do lampki czerwonego wina soczyste mięso? Kelner popiera wybór i z uśmiechem zabiera cię ze sobą. Ta kolacja na zawsze pozostanie w twojej pamieć. Witamy w Casa de Carne. Masz ochotę na mięso? Sam musisz zabić zwierzę.

Szok i niedowierzanie, bo żeberka nie rosną na drzewach! Czyli afera wokół Casa de Carne

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z restauracji, które wzbudziło wiele kontrowersji. Okazało się bowiem, że żeberka nie rosną na drzewach. Jeżeli klient zamawia z karty danie mięsne musi sam zabić zwierzę, z którego potrawa jest przygotowywana. 

Na pomysł nakręcenia clipu i umieszczenia go w sieci wpadła organizacja Last Chance for Animals (LCA), która na co dzień zajmuje się ochroną praw zwierząt. Na potrzeby filmu stworzyła nietuzinkową scenografię. Ekskluzywne wnętrze restauracji i jej snobistyczna nazwa Casa De Carne (dom mięsa) miały przyciągnąć uwagę Internautów. 

Reklama

Oko w oko 

Zaczyna się niewinnie. Grupa przyjaciół umawia się na kolację w Casa De Carne. Ekskluzywne wnętrze, nastrojowa muzyka i uprzejma obsługa tworzą wyjątkowy klimat miejsca. 

Bohater filmu wybiera z karty żeberka. Kelner pochwala jego wybór i zaprasza go ze sobą. 

Na zapleczu wręcza mu fartuch i rzeźniczy nóż oraz otwiera drzwi do kolejnej sali. Biel ścian uwydatnia ostre światło. Nieco oślepiony klient stojący na środku na środku pomieszczenia dostrzega świnię. 

Co dzieje się dalej? Ostatnia scena jest kluczowa. Widzimy mężczyznę przy stole z przyjaciółmi pochylonego nad talerzem z żeberkami. Plamy krwi na ciele i uraniach restauracyjnych gości wiele mówią o zaistniałej sytuacji. 

Pobudzeni do myślenia 

Twórcy filmu zostali docenieni za zwrócenie uwagi na cierpienie zwierząt podczas produkcji żywności, czy badaniach laboratoryjnych, którym są poddawane. 

Produkcja wyreżyserowana przez Dustina Browna zdobyła główną nagrodę w konkursie Tarshis Film Awards. 

Lokal, choć  fikcyjny, już zdobył światowa sławę. Do tej pory wideo uzyskało niemal milon odsłon. 

Zobacz także: 





Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje