Reklama

Reklama

Płyta, której nie możecie się doczekać

W Krakowie właśnie trwają nagrania do nowej płyty tria Możdżer - Danielsson - Fresco, a jej przedsmak mieliśmy podczas koncertu 8 marca w Małopolskim Ogrodzie Sztuki.

Leszek Możdżer grający na fortepianie, Lars Danielsson na kontrabasie i wiolonczeli oraz Zohar Fresco obwarowany instrumentami perkusyjnymi z całego świata, znowu zachwycili publiczność. Utwory z nowej płyty, która powstaje w studiu nagraniowym Alvernia Studios pod Krakowem, choć utrzymane w konwencji poprzednich płyt tria, nie rozczarują wielbicieli ich muzyki. Przy jednej z kompozycji Larsa Danielsona (jeszcze bezimiennej) - niech zdradzę - nawet można odrobinę porwać się do tańca. A na pewno potupać nóżką.

- Proszę nie brać nut na pamiątkę, bo gdyby zginęły, mielibyśmy jutro w studiu duży problem - apelował z uśmiechem Leszek Możdżer na początku występu muzyków. Większość z 10 utworów podczas tego koncertu jeszcze dojrzewała na scenie.

Reklama

Zresztą ten, kto czasem słucha tria na żywo wie, że najciekawszymi fragmentami ich koncertów są te, w których między muzykami przeskakuje niewidzialna iskra porozumienia, zapala łobuzerskie ogniki w oczach, rozpromienia uśmiechy i kieruje muzykę na całkiem nowe tory - czy to podczas improwizacji, czy faktycznej pracy nad ostateczną wersją kompozycji.

Oczekując na nową płytę muzyków, nie zawiodą się ani wielbiciele zbliżającej się do statusu Diamentowej Płyty "The Time" i dwóch pozostałych krążków wykonanych w tym składzie, ani ci, którzy chcą już czegoś nowego. Usłyszą między innym "Chai Pimot" (Żyć z pulsem ) - kompozycję Zohara Fresco, do której muzyk również użycza swojego elektryzującego głosu. Poznają "Norgon" - kompozycję Leszka Możdżera, która w zasadzie należy do Danielssona. Powstała, kiedy Danielsson rozgrzewał się na wiolonczeli przed koncertem w Rosji, został nagrany telefonem przez pianistę, który tę rozgrzewkę rozpisał na nuty. Autorstwa szwedzkiego muzyka jest też piękny, melancholijny - o roboczym na razie tytule - "Spirit". Muzycy żartują, że to tytuł bardzo przewrotny, bo żaden z nich nie pije alkoholu.

Po ponadgodzinnym koncercie muzycy, po owacjach na stojąco i gorących prośbach publiczności, zagrali cztery bisy, w tym "Astę" - utwór dedykowany noszącej to imię córce Larsa Danielssona i wokalistki jazzowej Caecilie Norby. - Są jeszcze na świecie utwory, które potrafimy grać - śmiał się Leszek Możdżer. - W chwilach, jak podczas tej pierwszej części koncertu człowiek czuje się naprawdę, jakby był w pracy - mówił.

Wyniki tej pracy będziemy mogli poznać 28 maja podczas Enter Music Festivalu w Poznaniu - wtedy planowana jest premiera płyty. Jedno wiemy już na pewno: to jest płyta, której nie możecie się doczekać.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy