Reklama

Reklama

Miała problemy psychiczne po pracy nad horrorem?

Okazuje się, że wcale nie. Dakota Johnson zdementowała plotki na temat swojego załamania nerwowego. Aktorka nie potrzebowała żadnej terapii po pracy nad horrorem "Suspiria".

- Przede wszystkim nie zostałam poddana psychoanalizie i mam nadzieję, że nigdy nie będę. Czasami zbyt angażuję się w projekt i nie wstydzę się tego, że przyjmuje wszystkie uczucia bardzo do siebie - powiedziała aktorka.

Gwiazda, która występuje w filmie u boku Tildy Swinton dodała, że praca nad tym obrazem była ekscytującym doświadczeniem.

Johnson wraz z obsadą produkcji jest obecnie na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Polska premiera horroru zaplanowana jest na 2 listopada.

X-news

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy