Reklama

Reklama

Czereśnie, ser, mięso. Czego nie można przywozić spoza UE?

Kilka dni temu turystka przyjeżdżająca do Polski zapłaciła na lotnisku w Gdańsku karę za próbę wwiezienia spoza terenu Unii Europejskiej trzech kilogramów czereśni. O zakazie przywozu produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego spoza UE, takich jak mięso czy ser, wie coraz więcej osób. Przepisy dotyczące owoców są, jak widać, nadal mało znane.

Celnicy pracujący w Porcie Lotniczym Gdańsk-Rębiechowo im. Lecha Wałęsy w ukarali mandatem turystkę, która, przylatując z Turcji, przewoziła w bagażu czereśnie. Towaru objętego zakazem nie było dużo - zaledwie trzy kilogramy - ale wystarczyło to, by zwrócić uwagę urzędników. 

Kara również nie należała do najwyższych, albowiem turystka zapłaciła niewiele ponad 300 złotych, jednak incydent ten przypomniał o przepisach unijnych, które wciąż zaskakują podróżnych przybywających spoza Unii Europejskiej.

Zakaz importu mięsa i produktów mlecznych "w każdej ilości"

Reklama

Na mocy prawa unijnego od lat na teren UE nie można przywozić z krajów trzecich żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, czyli mięsa, wędlin, podrobów jadalnych i wszystkiego, co zawiera mleko, a więc serów, nabiału, a także makaronów czy pieczywa cukierniczego, jeżeli w ich składzie znajduje się ten produkt. 

Jak informuje Krajowa Administracja Skarbowa, odpowiedzialna za komunikację dotyczącą przepisów celnych w Polsce, na terytorium Unii Europejskiej nie może zostać wprowadzona żadna ilość tych produktów bez przeprowadzenia granicznej kontroli weterynaryjnej.

W praktyce, jak mówi w rozmowie z RMF rzecznika rzeszowskiej Izby Administracji Skarbowej asp. Edyta Chabowska, przyjeżdżając spoza UE każdą żywność pochodzenia zwierzęcego należy wyrzucić na granicy do specjalnego pojemnika, nawet jeśli są to niewielkie ilości, na przykład kanapka z serem. 

Wyjątkiem od tej reguły jest mleko początkowe w proszku, pokarm dla niemowląt, karma dla zwierząt domowych wymagana ze względów zdrowotnych  oraz specjalne środki spożywcze wymagane ze względów medycznych, o ile nie wymagają one chłodzenia podczas otwarcia, stanowią pakowane produkty firmowe przeznaczone do sprzedaży bezpośredniej konsumentowi końcowemu, a ich opakowanie jest nienaruszone (chyba że jego zawartość jest w danej chwili w użyciu). Takich towarów możemy mieć przy sobie podczas przekraczania unijnego granicy maksymalnie dwa kilogramy. Ograniczeniom podlegają także produkty takie jak miód, którego również możemy przywieźć maksymalnie dwa kilogramy.

W tekście rozporządzeń i decyzji urzędnicy tłumaczą wprowadzenie takiego prawa przede wszystkim potrzebą zminimalizowania ryzyka rozprzestrzeniania się chorób zwierząt hodowlanych

“Zakaźne choroby zwierząt, w tym wywoływane przez drobnoustroje, które rozwinęły oporność na środki przeciwdrobnoustrojowe, mogą mieć istotny wpływ na zdrowie publiczne, bezpieczeństwo żywności i paszy oraz zdrowie i dobrostan zwierząt", czytamy w rozporządzeniu delegowanym Komisji (UE) 2019/2122.

Owoce a agrofagi

Wyżej wymienione przepisy dotyczą jednak tylko produktów pochodzenia zwierzęcego. Co z towarami spożywczymi pochodzenia roślinnego, jak czereśnia, za które została ukarana turystka przyjeżdżająca z Turcji?

Okazuje się, że i w tym przypadku musimy brać pod uwagę przepisy regulujące import, wprowadzone ze względów sanitarnych. UE chcąc chronić uprawy europejskich rolników przed agrofagami - patogenami, chwastami i szkodnikami niszczącymi plony - zakazało przywozu większości produktów pochodzenia roślinnego z krajów trzecich bez stosownego świadectwa fitosanitarnego.

Agrofagi odpowiedzialne są za 35 proc. strat w uprawach na świecie i około 15 proc. wszystkich strat upraw w Polsce. Chcąc ograniczyć te straty, Komisja Europejska wraz z Parlamentem Europejskim wprowadziły surowe ograniczenia dotyczące importu owoców na własną rękę.

W myśl rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2016/2031 z dnia 26 października 2016 r. w sprawie środków ochronnych przeciwko agrofagom roślin oraz rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) 2018/2019 z dnia 18 grudnia 2018 r. ustanawiającym tymczasowy wykaz roślin, produktów roślinnych lub innych przedmiotów wysokiego ryzyka prawie wszystkie owoce zostały objęte zakazem. Jeśli chcemy więc przywieźć czereśnie spoza terytorium unijnego, musimy mieć specjalne świadectwo wystawione w kraju pochodzenia owoców.

Jedynymi owocami wyłączonymi z zakazu są: ananasy, banany, kokosy, duriany i daktyle, jako że nie przenoszą one agrofagów. Czereśnie natomiast są wyraźnie wymienione w wykazie roślin objętych restrykcjami z uwagi na ochronę upraw wraz z całą grupą rodziny różowatych, czyli brzoskwiniami, morelami, wiśniami i śliwkami. 

Krajowa Administracja Skarbowa przypomina, że procedury te nie dotyczą ruchu podróżnych pomiędzy państwami członkowskimi UE oraz produktów przywożonych z Andory, Liechtensteinu, Norwegii, San Marino i Szwajcarii.

Czytaj także:

Przymusowy powrót do kraju. Nowy obowiązek w pakiecie mobilności

Zakaz tranzytu między Kaliningradem a Rosją przez Litwę. Rosja żąda zmian

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: podróże | przewóz towarów | czereśnie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama