Siostrzeństwo - idea pełna mocy czy nierealna wizja?
W przestrzeni wirtualnej, ale także w dyskusjach w gronie kobiecym coraz częściej i głośniej wybrzmiewa temat siostrzeństwa. To idea pełnego wsparcia pomiędzy kobietami, znaczenie płci ponad różnice kulturowe, doświadczenia życiowe i role, jaką pełnimy. Obdarzanie się szacunkiem, otwarcie na odmienne poglądy. To także dodawanie sobie wzajemnie mocy, trzymanie się za rękę, kibicowanie sobie. Tolerancja, równość, ciepło i troska. Brzmi jak mrzonka, albo wizja nierealnego świata. A jednak wiele z nas hołduje tej idei. Zdążyłyśmy poznać się od tej ciemnej strony, przez którą "solidarność jajników" w zasadzie straciła rację bytu. Kobiety "słyną" z ciętego języka, zazdrości, złorzeczenia i krytykowania innych kobiet. Żaden mężczyzna nie wbije szpilki w najczulsze miejsce tak głęboko, jak kobieta drugiej kobiecie.
I na kanwie tego podziału i braku życzliwości w obrębie jednej płci zaczęła kiełkować idea powrotu do korzeni, w której to kobiety ramię w ramię wychowywały wspólnie dzieci, trzymały się w silnych grupach, podtrzymywały się na duchu i wspierały się. Dość już dogryzania - czas znów poszukać nici połączenia. Hasła związane z "kobiecymi kręgami", ciałopozytywnością, "kobiecą energią" rzeczywiście zasymilowały zagubione w brutalnym, pełnym oceniania świecie panie, które poszukują harmonii i spokoju. I siły, którą będą się dzielić i otrzymywać od innych kobiet. Czy ta idea istnieje tylko w internecie, czy objęła już swoim zasięgiem realny świat? Czy rzeczywiście dokonują się jakieś zmiany, czy skostniała jędzowatość już w nas wrosła na stałe? Jak się ma siostrzeństwo do prawdziwego życia?
Katarzyna: "Baba babie wilkiem i trzeba to powiedzieć głośno"

Katarzyna, 37-latka z Zielonej Góry wygląda jak awatar siostrzeństwa. Uduchowiona, choć po przejściach. Wielbi ideę siostrzeństwa. Ale mówiąc o niej, szybko wraca na ziemię. - Kocham o tym myśleć, czytać. Myślę, że kobiety mają moc i emocjonalność, o której faceci mogą tylko śnić. Możemy naprawdę wzajemnie się ładować tą energią, przenosić góry, czerpać inspirację. Tylko my możemy się tak naprawdę zrozumieć. Wszystkie trudy, przez jakie przechodzimy, fizyczne i psychiczne. Ale w realnym świecie tego nie ma. Niestety. Od najbliższych mi przyjaciółek mam cały wachlarz wsparcia i miłości. Od współpracownic, obcych kobiet, klientek - komentarze, obśmiewanie, obgadywanie. Nieproszone rady z dodatkiem jadu. Baba babie wilkiem i niestety trzeba to powiedzieć głośno. Mam nadzieję, że to się będzie zmieniać, że młodsze pokolenia odczarują tę podłą opinię - mówi.
Monika: Siostrzeństwo istnieje tylko wśród najbliższych
Monika pracuje w sektorze publicznym. W biurowcu większość zatrudnionych to kobiety. W pracy zakłada maskę silnej, zimnej. Inaczej się tam nie da. - Z moich obserwacji w miejscu pracy muszę niestety powiedzieć, że króluje zawiść, zazdrość, ocenianie. Łatwiej jest im obśmiać i obgadać którąkolwiek pracownicę, niż powiedzieć choćby jedno miłe słowo albo zapytać "co słychać", zainteresować się losem innej kobiety. Nagminne jest rezygnowanie z imprez integracyjnych w firmie, bo tej czy tamtej "nie lubię". Jest zawiść. Uciszanie własnych kompleksów kosztem innych. Dla mnie siostrzeństwo istnieje tylko wśród kobiet najbliższych sobie - przyjaciółek, matek i córek. Ja rozumiem, że nie da się wszystkich lubić i kochać. Ale gdyby tak to siostrzeństwo na początek było tylko okazywaniem każdej napotkanej kobiecie szacunku? To byłby dobry start - zastanawia się.
Anita: Od entuzjastki siostrzeństwa do sceptyczki

Anita, 40-latka z zachodniej Polski, pracownica lokalnych mediów, była orędowniczką filozofii siostrzeństwa. Rzeczywistość zmieniła nieco jej nastawienie. - Wierzyłam w siostrzeństwo jako realną więź, dzięki której możemy osiągać więcej. Z czasem zobaczyłam, że to hasło zaczyna być wykorzystywane jak slogan. Straciło dla mnie autentyczność. Dostrzegłam też, że kobiety potrafią być dla siebie równie okrutne jak każdy dla każdego. Bliżej mi do myślenia, by wspierać się jako ludzie niż pod wspólnym, coraz bardziej pustym, hasłem. Odkryłam niestety, że panie kroczące pod hasłami "girl power" tak naprawdę żyją w rytmie "babka babce żmiją". No, dziurki nie zrobi, a krew wypije... - puentuje kobieta.
Psycholożka Joanna Flis obala mity o siostrzeństwie
Popularna psycholożka Joanna Flis, autorka wielu książek i publikacji, a także podcastów, na swoim Instagramie nie boi się poruszać dość kontrowersyjnych tematów. Ostatnio postanowiła opublikować serię slajdów zatytułowaną "Słodkie kłamstewka o siostrzeństwie. Pop-psychologiczne bzdury". Zadaje w nich kłam popularnym w nurcie siostrzeństwa hasłom i "wierzeniom".

Kłamstwem nazwała stwierdzenie "Kobiety zawsze powinny się wspierać", bo jak twierdzi specjalistka, "nie wszystko co robi inna kobieta zasługuje na wsparcie. Dojrzałość to umiejętność powiedzenia <
Czy młodsze pokolenia mogą odczarować kobiece relacje?
W obecnej sytuacji zawiść i niechęć kobiet do siebie nawzajem prawdopodobnie rozlała się zbyt szeroko poza koryto zdrowego rozsądku, przez co millenialskom może podobać się idea zmiany na coś lżejszego, milszego i życzliwszego. Ale od "podobania się" do wprowadzenia w życie daleka droga. I prawdopodobnie nie do przebrnięcia przez to pokolenie. Nadzieja w młodych. Uczmy je innego podejścia. Bo same chciałybyśmy żyć inaczej. My mamy siostrzeństwo tylko wśród przyjaciółek. One mogą je rozszerzyć. Miejmy nadzieję, że tak będzie.












