Reklama

Reklama

SHOW - magazyn o gwiazdach

Grażyna Staniszewska: Danuśka na zawsze

Miała zaledwie 24 lata, gdy dostała rolę swego życia. Jak się później okazało, występ w „Krzyżakach” stał się dla niej przekleństwem…

Aż 33 miliony widzów. Takich tłumów, jak na premierze pierwszej polskiej superprodukcji, nie było w historii polskiego kina nigdy. Ani wcześniej, ani później. Odtwórcy głównych ról byli znani każdemu, choć reżyser celowo wybrał młodych, dopiero startujących w zawodzie aktorów. Grażyna Staniszewska (80), której Aleksander Ford zaproponował rolę ślicznej, niewinnej, 12-letniej Danusi, ukochanej Zbyszka z Bogdańca, była zachwycona propozycją od tak znakomitego filmowca. Niestety, okazało się, że film był gwoździem do trumny jej kariery. Kolejni reżyserzy widzieli w niej samą wiotką, bezwolną dziewczynę.

Reklama

Teatr i medycyna

Jeszcze zanim została gwiazdą "Krzyżaków", wpadła w oko młodemu studentowi medycyny Wojciechowi Noszczykowi (81). Ten zobaczył prześliczną aktorkę w filmie "Krzyż walecznych" Kazimierza Kutza i zapragnął poznać. Po premierze filmu Forda, bał się, że prywatnie też jest dziewczyną Mieczysława Kalenika (83), czyli filmowego Zbyszka. Na szczęście aktor szybko rozwiał wątpliwości młodego natręta, który zaczepił aktorów na ulicy. Kalenika zdenerwowało wypytywanie o jego prywatne sprawy i zwrócił mu uwagę. Wspomina, że Wojciech odpowiedział mu wtedy z ulgą w głosie: "To dobrze. Bo ona będzie moją żoną".

Co ciekawe, zupełnie inną wersję wydarzeń zapamiętał sam Noszczyk. Przyszły profesor medycyny miał się założyć z kuzynem o kilogram kawioru, że zaprosi wybrankę swego serca na wieczór do modnej knajpy. Problemem było jednak odnalezienie dziewczyny. Pod koniec lat 50. telefon posiadali nieliczni. Szukał jej w akademiku, w prywatnym mieszkaniu, w końcu powiedziano mu, że akurat jest w kinie i tam właśnie ją odnalazł. Grażyna, zaskoczona jego tupetem i determinacją, dała się zaprosić. Cztery lata później byli już małżeństwem.

Zamieszkali na pięknej Saskiej Kępie w domu-koszmarku. Mieszkanie miało co prawda ponad 62 metry, ale większość tej powierzchni zajmowały schody. Może ucieszyłyby one Scarlett O’Harę, ale nie świeżo upieczoną małżonkę w siermiężnej rzeczywistości PRL-u. Niewygody nie przeszkodziły jednak zakochanym w powiększeniu rodziny. Na świecie pojawiły się dzieci pary: syn Bartłomiej i córka Maria, dziś znani lekarze, działający w tak dochodowych dziedzinach jak kosmetologia i chirurgia estetyczna. Żadne z nich nawet nie pomyślało o tym, by iść w ślady matki.

Ona nie chciała być aktorką jednej roli. Odrzucała propozycje filmowe, bo twierdziła, że nie spełniają jej oczekiwań i zwróciła się ku kreacjom teatralnym. Z czasem zaczęła się spełniać w roli opiekunki domowego ogniska.

Grażyna Staniszewska nie żałuje, że wybrała wspieranie męża w jego karierze zawodowej. Jak twierdzi przyjaciel domu Mieczysław Kalenik sprawdziła się w tej życiowej roli, bo: "To, co dla nich wspólne, to dobroć i wielka klasa" .

Katarzyna Jaraczewska

SHOW 16/2016

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje