Reklama

Reklama

SHOW - magazyn o gwiazdach

Marnuje swój talent

Nie gra w popularnych filmach i serialach, próżno go szukać w obsadzie spektakli. Co się dzieje z Pawłem i dokąd zmierza jego kariera? SHOW przygląda się sprawie.

W ostatnim filmie zagrał trzy lata temu. Od tamtego czasu próżno szukać Pawła Wilczaka (49) w jakiejkolwiek produkcji, nie licząc gry w etiudzie szkolnej w zeszłym roku. Każdy zastanawia się, dlaczego tak popularny aktor nie pojawia się na ekranie, podczas gdy jego partnerka Joanna Brodzik (42) chętnie przyjmuje propozycje serialowe i teatralne. Plotkowano nawet, że Paweł postanowił zajmować się dziećmi, żeby Joasia mogła się realizować. Okazuje się jednak, że gwiazda serialu "Kasia i Tomek" wcale nie zabiega o to, żeby pojawiać się w nowych produkcjach, pomimo że jest pożądany i doceniany przez branżę.

Reklama

Odrzuca propozycje

"Paweł bardzo się szanuje. Często mamy dla niego propozycje zawodowe. On zawsze je dokładnie analizuje, czyta scenariusze i... odrzuca", mówi znany producent Michał Kwieciński w rozmowie z SHOW. "Wygląda na to, że czeka na jakąś specjalną rolę. Nie wiadomo jednak, co go interesuje i co chciałby zagrać. Może byłoby lepiej, gdyby to jasno powiedział", dodaje. Jak widać, branża upomina się o Wilczaka, ale on po prostu nie ma ochoty brać udziału w nowych projektach. "Nie można przecież nikogo zmusić do grania. Może nie odczuwa potrzeby grania dla samego grania, może realizuje się w czymś innym", spekuluje Kwieciński.

"Branża jednak wykazuje dużą chęć współpracy z Pawłem, bo jest świetnym aktorem", dodaje. Sam Wilczak nie zabiega o pracę. "Jest przy okazji jednym z niewielu aktorów tego formatu, którzy nie mają agenta. Jest też przy tym bardzo asertywny", wyjaśnia Joanna Gaudziak, reżyserka castingu.

Trochę inaczej patrzy na to przyjaciel i fan aktora - Cezary Pazura. "Chciałbym cały czas oglądać Pawła. Niestety, branża jest, jaka jest, i nie ma na niego pomysłu, a przecież on potrafi zagrać wszystko, ma bardzo szeroki wachlarz możliwości. Zresztą zawód aktora to wielka sinusoida. To, co teraz się z nim dzieje, to casus Kobieli - nigdy nie został napisany scenariusz na miarę jego talentu. Ale robimy wszystko, żeby znowu wrócił do gry", mówi Pazura w rozmowie z SHOW.

Wybitny ale marudny

Nikt nie ma wątpliwości, że Paweł jest świetnym aktorem. Szkoda, że nie chce dzielić się swoim talentem. Jego zachowanie jest faktycznie tajemnicze, ale może wynika to z jego natury i lęku przed zmianami. "Paweł jest straszliwym marudą. Sam o sobie mówi: upierdliwiec. W głowie ma czarne scenariusze, chce przewidzieć każde niebezpieczeństwo", wyznała Joanna Brodzik w wywiadzie dla "Twojego STYLU". "Boi się zmian i ciężko się przyzwyczaja do nowości", dodała.

Jednocześnie gwiazdor ma w sobie pokłady ogromnego talentu. "Paweł Wilczak jest wybitnym aktorem. Wielokrotnie miałem z nim przyjemność pracować. Zresztą jestem jego wielkim fanem. Chyba każdy reżyser marzy, żeby zagra u niego Wilczak", mówi Pazura.

Ten jednak nie zamierza pojawiać się na ekranie ani na deskach teatru. "Nie gra w teatrze od lat - ale to jego świadomy wybór. Przy dwójce dzieci trudno występować co wieczór na deskach teatru i podczas wyjazdowych spektakli", wyjaśnia Gaudziak. Faktycznie - opieka nad bliźniakami sprawia Pawłowi dużo radości. Razem z Joasią tworzą udany związek i potrafią dzielić się obowiązkami, chociaż to Brodzik ostatnio chce brylować na salonach i ma większy głód grania. Fani Pawła mają jednak nadzieję, że wkrótce będą mogli zobaczyć aktora w no-wej produkcji. "Być może opatrzność nad nami czuwa i teraz jest czas, że Paweł odpoczywa, żeby za chwilę zaskoczyć nas wspaniałą rolą", mówi Pazura.

Magdalena Makuch, Oskar Maya, Justyna Kasprzak

SHOW 13/2015

Show
Dowiedz się więcej na temat: Paweł Wilczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy