Czego oczy nie widzą
Są auta, których nie powinno się kupować ze względu na wygląd.


Czy zdarzało się wam wsiąść do nowego samochodu i mieć wrażenie, że tym autem już kiedyś jeździliście? Mnie przytrafi ło się to ostatnio w Golfie Variancie.
Nie jest to wcale zarzut, wręcz przeciwnie. Wszystko jest tutaj uporządkowane i proste w obsłudze. Przekręcamy kluczyk i… nic nas nie zaskakuje. Samochód prowadzi się łatwo i pewnie. A trójramienna kierownica idealnie leży w rękach. Auto doskonale radzi sobie z koleinami, dziurami - jak gdyby niemieccy konstruktorzy specjalnie przygotowywali je na polskie drogi - fantastycznie przyśpiesza, świetnie wchodzi w zakręty.
Wielkie brawa należą się perfekcyjnej skrzyni DSG. Naprawdę trudno się zorientować, kiedy zmieniają się biegi. Do tego doskonały układ kierowniczy i ostre jak brzytwa hamulce - kierowca ani na chwilę nie traci kontroli. Chyba że sam zapragnie odetchnąć i zaparkowanie zleci nowoczesnemu systemowi Park Assist.
Przy tych wszystkich atutach mało istotne wydają się zarzuty, że Variantowi brak stylu i wyrafinowania. Z pewnością nie jest to auto dla osób, które chcą zwracać uwagę na ulicy. W tym Golfie kombi można pozostać anonimowym. Ale to niezawodny samochód, który nie znudzi się za rok czy dwa. A jeśli w końcu przyjdzie nam ochota go zmienić, na pewno znajdzie się kupiec, który bez stresu pojeździ nim następne kilka lat.
Golf Variant
Jeden z szefów Volkswagena powiedział kiedyś o Golfie: "Robimy auta, jakimi klienci chcą jeździć nie przez rok, a przez 10 lat". I trudno się z nim nie zgodzić.
Dane techniczne: Do wyboru cztery silniki benzynowe i dwa wysokoprężne o mocy od 59 kW/80 KM do 118 kW/160 KM. Nawet te najmocniejsze spalają ok. 6 litrów paliwa na 100 km. Wszystkie wersje TDI (diesel) i TSI (benzynowe) będą oferowane również z dwusprzęgłową przekładnią DSG. Ceny od 64 do 140 tys. zł.
Iza Komendołowicz
Pani 4/2010