Wszystkie albumy świata w kieszeni. Jak streamingi zmieniły sposób, w jaki słuchamy muzyki?

Zapisanie muzyki w formacie MP3 było niewątpliwym przełomem. W końcu mogliśmy zacząć słuchać muzyki gdziekolwiek, bez konieczności zabierania ze sobą kasety czy płyty CD. Trudno było wyobrazić sobie wygodniejsze rozwiązanie. Ale wkrótce miała nastąpić kolejna rewolucja. Jak w ostatnich dziesięcioleciach zmieniał się sposób słuchania muzyki?

Artykuł z ekspozycją partnera

Poszerzanie muzycznych horyzontów

Jeszcze kilkanaście lat temu nikt nawet nie marzył o dostępie do muzycznego bogactwa w niewielkim urządzeniu. Dziś na smartfonach odsłuchamy sporej liczby utworów dzięki serwisom streamingowym - w niektórych jest ich aż 90 milionów.

Możemy także poznawać nowe utwory przesłuchując playlisty osób o podobnych gustach muzycznych. Serwis streamingujący muzykę TIDAL wprowadził możliwość tworzenia profilów i udostępniania ulubionych playlist rodzinie i znajomym, a także innym użytkownikom platformy.

Od walkmana do MP3

Przedstawiciele pokolenia millennialsów mogą jeszcze z sentymentem wspominać kultowe walkmany umożliwiające mobilne słuchanie muzyki zapisanej na kasetach czy krótko obecne na rynku discmany szybko wyparte przez nośniki odtwarzające muzykę zapisaną w formacie MP3. Początki XXI wieku pewnie części z nas kojarzy się z czasami nielegalnego pobierania muzyki. Okres zarabiania na sprzedaży płyt chylił się ku końcowi, artyści zdali sobie sprawę, że internet zaczyna dyktować nowe warunki, nikt jednak do końca jeszcze nie wiedział, w jakim kierunku idziemy i jak wykorzystać pojawiające się możliwości, by poradzić sobie z piractwem.

Nie taki pirat straszny...

Ciekawy eksperyment przeprowadził brytyjski zespół Radiohead. W 2007 r. grupa zakończyła współpracę z wytwórnią płytową EMI, muzycy postanowili więc swój najnowszy album "In Rainbows" opublikować za darmo w sieci w formie plików MP3. W dniu premiery album pobrano milion razy, a dobrowolną opłatę przelało ok. 40 proc. internautów, średnio dając nieco ponad 2 dolary.

Kiedy więc pojawiły się serwisy streamingowe oferujące niemal nieograniczony dostęp do albumów z całego świata w zamian za przystępną cenowo miesięczną subskrypcję (lub za darmo, ale z reklamami), w dodatku bez konieczności pobierania muzyki na własne urządzenie, problem piractwa właściwie został rozwiązany.

Popularność streamingu

Obecnie z muzycznych serwisów streamingowych korzysta prawie 524 mln osób, a zainteresowanie usługą wzrosło o 26,4 proc. (109,5 mln) w porównaniu z rokiem poprzednim (raport "Udziały w rynku subskrybentów muzycznych, II kwartał 2021" opublikowane przez MIDiA Research). Na ten znaczny skok miała wpływ pandemia i lockdowny zmuszające nas do szukania sobie rozrywek w zaciszu własnego domu. Opublikowana w zeszłym roku przez Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (RIAA) "Statystyka przychodów RIAA z połowy roku 2021" informuje, że strumieniowanie muzyki stanowiło 84 proc. całkowitych przychodów branży muzycznej w USA. Największy udział w przychodach ze streamingu na rynku amerykańskim miały płatne subskrypcje (78 proc.). Liczba ta wyniosła 4,6 mld dolarów w pierwszej połowie 2021 r. i wzrosła o 26 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Godne wynagrodzenie dla muzyków

Jednak muzyczne serwisy streamingowe od początku wzbudzały sporo kontrowersji wśród samych artystów. Zjawisko, które miało demokratyzować muzykę (w przeszłości wydawanie płyt uzależnione było od gustu wydawców, teraz niemal każdy może podzielić się swoją twórczością w internecie i zyskać popularność, jeśli tylko spodoba się słuchaczom), szybko zaczęło pogłębiać różnice w zarobkach. Streamingowi giganci zapewniają godne wypłaty tylko tym artystom, którzy znaleźli się na szczycie, czyli wśród najczęściej odtwarzanych utworów. Niszowi twórcy nie mogą liczyć na utrzymanie się z udostępniania muzyki w najpopularniejszych serwisach. Dlatego sami postanowili stworzyć platformę, która zapewnia użytkownikom tani dostęp do muzyki, ale także godne warunki współpracy samym twórcom. TIDAL to platforma muzyczno-rozrywkowa założona i prowadzona przez artystów, która pozwala m.in. na bezpośrednie przelanie płatności artystom.

Jak wyglądać będzie przyszłość muzyki? Trudno wyobrazić sobie wygodniejsze rozwiązanie niż streaming, ale jedno jest pewne - ludzkość nie spocznie na laurach, możemy więc spodziewać się kolejnych rewolucji.

Artykuł z ekspozycją partnera



Strona główna INTERIA.PL

Polecamy