Reklama

Reklama

Związek otwarty. Czy może być podstawą zdrowej relacji?

Związki otwarte wciąż wywołują niemałe kontrowersje w społeczeństwie. Zazwyczaj nie akceptujemy możliwości poszukiwania doznań seksualnych poza stałą relacją czy małżeństwem, z powodu narzuconych z góry norm oraz tradycyjnej wizji związku z jedną, przeznaczoną nam osobą. Eksperci wskazują jednak, że relacja poligamiczna może być równie zdrowa, co stały związek z partnerem. Jest jednak pewien warunek, który należy wówczas spełnić.

Monogamia przepisem na szczęśliwy związek?

O swoim związku otwartym wspomniała niedawno Matylda Kozakiewicz, influencenka, która znana jest z tego, że nie boi się wyrażać własnych opinii. Trudności nie sprawia jej także dyskusja z instagramowymi obserwatorami na tematy uchodzące za kontrowersyjne. Taka wymiana zdań nastąpiła pod postem, w którym podzieliła się opinią o zdradzie, podważając tym samym zasadność monogamii - typu relacji, który utożsamiany jest z uczuciowym spełnieniem.

Blogerka przyznała, że nie widzi niczego złego w samym seksie poza stałym związkiem. Za niemoralne uważa natomiast oszukiwanie partnera lub partnerki. Zdaniem Kozakiewicz decydujemy się na zdradę, ponieważ jesteśmy przekonani, że tylko relacja z jedną osobą jest przyjmowana za normę. Wszelkie odstępstwa mogą spotkać się z negatywną reakcją otoczenia czy nawet społecznym napiętnowaniem.

Reklama

Ponadto powszechnie uważa się, że niepowodzenia w utrzymywaniu relacji to tabu. Tymczasem rozmawianie o własnych pragnieniach czy rzeczach nieodpowiadających nam w partnerze, przychodzi zazwyczaj z wielkim trudem. Dlatego niezadowolone ze swojego związku osoby rzucają się w wir zdrad i kłamstw.

"Nie dziwię się temu oszukiwaniu, bo kultura tak mocno ciśnie na monogamię (jeden związek na całe życie), że trudno zaakceptować u siebie odstępstwo od normy. Najlepiej oczywiście byłoby wyjść ze związku, gdy gaśnie miłość lub namiętność i w ten sposób nie dopuścić do zdrady. Ale "co ja zrobię sama?", "pomyśl o dzieciach". No i ludzie nie odchodzą. Wydaje im się, że samo trwanie w związku bez więzi ustrzeże ich lub partnera od skoku w bok. Co jest oczywiście bzdurą" -  czytamy w poście Matyldy Kozakiewicz.

W swoim wpisie podkreśliła również próbę znalezienia winnego rozpadu związku. Blogerka uważa, że każda para jest zupełnie inna, a ewentualna zdrada może mieć różne przyczyny, więc wina nie zawsze leży wyłącznie po jednej ze stron. Wyjaśniła obserwatorom, że zdrowa relacja polega na rozmowie i próbie stworzenia związku, w którym każdy z partnerów czuje się dobrze. "Coś ci nie pasuje? Powiedz mu o tym. Nie zmienia tego? Zawsze możesz powiedzieć dość. A przynajmniej każda z nas i każdy z nas powinien mieć poczucie, że może to zrobić" - dodaje Kozakiewicz.

Otwarty związek jako zdrowa relacja

Związek to nie tylko wybór, ale też umowa pomiędzy ludźmi, którzy chcą budować wspólną przyszłość. Powinni więc razem ustalać, na jakich zasadach ma funkcjonować ich relacja. Z reguły łatwiej budować ją na bazie powszechnie akceptowanej monogamii. Czy jest to jedyny sposób na tworzenie zdrowego związku? Patrycja Wonatowska, psychoseksuolożka i seksuolożka, wyjaśnia, że relacja poligamiczna jest również dobrym sposobem na tworzenie partnerstwa, o ile każda z zaangażowanych osób zgadza się na to.

- W dzisiejszych czasach nie mówimy już o klasycznej monogamii, tylko o jej seryjnej odmianie. Powodem takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim dłuższa niż kilkadziesiąt lat temu średnia życia, na którą wpływają m.in. poprawiające się warunki życia, lepsza opieka medyczna czy wyższe standardy mieszkalne. Uromantyczniona wizja związku uformowana wieki temu, w której jedna osoba jest nam pisana do końca życia, może powodować wiele napięć w nowoczesnym człowieku. Zdaję sobie sprawę z tego, że budowanie relacji w tradycyjnym jej rozumieniu jest sprawą osobistą. Warto więc zastanowić się, czy chcemy podążać za obrazem romantycznej miłości, czy szukać takiej relacji, w której każdemu z jej członków będzie się żyło dobrze - tłumaczy ekspertka.

Szczerość to podstawa

Prowadzone w Stanach Zjednoczonych badania wskazują, że w związkach poligamicznych żyje do 5 proc. społeczeństwa. Choć w Polsce brakuje podobnych danych, rozmowy dotyczące związków otwartych są coraz częściej podejmowane, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Traktujemy takie relacje jako eksperyment, rozwiązanie na przezwyciężenie rutyny w stałym związku lub sposób na prowadzenie uczuciowego życia. W każdym z tych przypadków należy być szczerym i otwartym wobec partnera lub partnerki.

- W naszej kulturze przypisane jest połączenie pomiędzy relacyjnością a seksualnością. Są osoby, dla których podejmowanie aktywności seksualnych z innymi osobami, kiedy wszystko jest z obecnym partnerem umówione i wyjaśnione, nie stanowi najmniejszego problemu. Może być im cudownie w relacji, którą tworzą i zgadzać się z nią w niemal każdym aspekcie, ale nie docierać się w obszarze preferencji seksualnych. W trakcie pożycia może okazać się, że ich napięcie seksualne, podniecenie i pożądanie znacznie się różnią, co często staje się także źródłem kłótni. Jest to swego rodzaju wymuszanie, aby jedna z osób podporządkowała się drugiej. Analogicznie dzieje się choćby w sytuacji, w której jedna z osób nie je mięsa, a druga ma taką potrzebę, próbując jednocześnie przekonywać do swoich racji żywieniowych. Możemy o tym rozmawiać, ale decyzję warto pozostawić partnerowi - dodaje Patrycja Wonatowska.

Ekspertka mówi także o argumencie naturalności, który zazwyczaj podejmuje się w rozmowach o związkach otwartych. Człowiek, jako istota stadna, nie powinien być zamykany w relacji z jedną osobą. Ludzkie życie i więzi, które podczas niego buduje, należy także rozpatrywać w kontekście zmian.

- Każdy z nas zmienia się przez lata - rozwija, podejmuje różne decyzje i zdaje sobie sprawę z tego, że realnie wpływa na kształt swojego życia. Wiele elementów w nas i naszym otoczeniu ewoluuje, włączając w to kwestie dotyczące relacji. Dlatego nie zawsze pozostajemy w związku z tą samą osobą przez całe życie. Jeśli jednak decydujemy się na taki krok, warto by wiązał się on zaangażowaniem z naszej strony - podsumowuje seksuolożka.

Z jej obserwacji wynika, że związki poligamiczne służą wielu ludziom. Osoby, które podejmują taką formę relacji, dokształcają się, czytają artykuły na ten temat, wymieniają się opiniami z innymi osobami i starają się świadomie wypracować taki związek, który będzie dla nich odpowiedni.

***

Zobacz również:

Mężczyźni zdradzili, co najbardziej podoba się im w kobiecym ciele!

Dzielenie sypialni a jakość snu. Lepiej spać razem czy osobno?

Kilka komplementów, których facet nigdy nie zapomni

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: poligamia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy