Reklama

Reklama

Beyonce powróciła na scenę po 5 latach. Nie wszyscy są zachwyceni

Powrót na scenę po pięciu latach przerwy? Wszyscy fani Beyonce powinni być tym faktem zachwyceni, jednak wcale tak nie jest. Powodem stała się lokalizacja koncertu - gwiazda wystąpiła bowiem w Dubaju, gdzie osobom LGBTQ grozi nawet kara śmierci. Wokalistka jako sojuszniczka społeczności została skrytykowana za występ w tym miejscu.

Beyonce powróciła na scenę po 5 latach

Beyonce to niezaprzeczalnie jedna z największych światowych gwiazd. Dla wielu jest ikoną feminizmu i sojuszniczką osób LGBTQ. Ostatnio powróciła z nową muzyką, wydając pierwszy od 2016 roku album zatytułowany "Renaissance". Został on okrzyknięty hołdem dla czarnej, queerowej kultury, który czerpie inspiracje m.in. z dragowych ballroomów.

Czytaj także: "Dla każdego jego drag". O zmieniającej się scenie dragu w Polsce

Reklama

W miniony weekend natomiast wokalistka powróciła do występowania po pięciu latach przerwy. Była główną gwiazdą prywatnego koncertu w Dubaju z okazji otwarcia luksusowego hotelu Atlantis The Royal. Nie wszyscy jednak byli zachwyceni powrotem Beyonce na scenę - kością niezgody stała się bowiem lokalizacja.

Kraje arabskie a prawa osób LGBTQ

Dubaj jest największym miastem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w których, jak w wielu państwach gdzie dominującą religią jest islam, obowiązuje zakaz związków homoseksualnych, a za kontakty seksualne osób tej samej płci grożą surowe kary - od grzywny, przez deportację, więzienie i dożywotnie pozbawienie wolności, aż po karę śmierci.

Od pewnego czasu występowanie przez gwiazdy czy organizowanie imprez w krajach arabskich jest mocno krytykowane. Najlepszym przykładem jest ostatni mundial, który odbył się na przełomie listopada i grudnia 2022 roku w Katarze. W tym przypadku chodziło szerzej o łamanie praw człowieka, a protestowali sami piłkarze m.in. reprezentacji Niemiec.

Krytyka Beyonce za występ w Dubaju

Krytyka nie ominęła również Beyonce. Społeczność LGBTQ zwraca uwagę na to, że jako wielka gwiazda, kreująca się od wielu lat na sojuszniczkę osób nieheteronormatywnych, powinna ze szczególną ostrożnością dobierać miejsca występów. Fani wytykają jej hipokryzję i chcą, aby wytłumaczyła, dlaczego zdecydowała się wystąpić w Dubaju.

Część fanów stara się bronić gwiazdy. Podkreślają, że sytuacja jest trochę inna niż np. w przypadku Davida Beckhama, również krytykowanego przez osoby LGBTQ. Słynny były piłkarz podpisał umowę z rządem Kataru za promocję mistrzostw świata i przy okazji też kraju, podczas gdy Beyonce dostała pieniądze od prywatnej firmy.

Przy okazji całego zamieszania może przypominać się niedawna sprawa związana z Melanie C i sylwestrem w TVP. Gwiazda miała wystąpić na imprezie, jednak zrezygnowała, gdy dowiedziała się o sytuacji społeczności LGBTQ w Polsce. Trzeba podkreślić, że choć faktycznie osoby nieheteronormatywne nie mają wielu praw w naszym kraju, to w przypadku krajów arabskich jest zdecydowanie gorzej.

Zobacz również: Od Elli Fitzgerald po Lady Gagę, czyli wizerunek sceniczny kobiet na przestrzeni lat

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: Beyonce Knowles | Dubaj | LGBT

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy