Reklama

Reklama

Natalia Przybysz: Utożsamiam się z wszystkimi piosenkami, które napisałam

- Myślę, że dzięki temu, że muzyka jest intymnym przeżyciem, które każdy odbiera po swojemu, jesteśmy w stanie pobudzić wrażliwość osoby, która tego słucha. Więc właśnie dlatego w takich festiwalach drzemie olbrzymi potencjał – mówi Natalia Przybysz, jedna z gwiazd, której będzie można posłuchać podczas tegorocznej edycji Earth Festival w Uniejowie.

 Katarzyna Drelich: INTERIA.PL: - Kiedyś polecałaś książkę "Sen o Okapi" autorstwa Mariany Leky. Zdając się na twoją rekomendację, sięgnęłam po nią i nawiązując do jej fabuły, zastanawiałam się, czy wierzysz w znaki, które pojawiają się w snach?

Natalia Przybysz: - Przede wszystkim lubię interpretować sny. Lubię, gdy przyjaciele  opowiadają mi, co im się śniło. W moim życiu sny informują mnie o nieświadomych emocjonalnych procesach, które we mnie zachodzą i są dodatkowym kluczem, pozwalającym zajrzeć mi do środka. A gdy inni opowiadają o tym, co im się przyśniło, to próbuję z nimi je odszyfrować .

Reklama

To ciekawe, bo właśnie dzisiaj mi się śniłaś. W tym śnie byłaś hippiską, miałaś mnóstwo dzieci i coś gotowałaś, a one siedziały na kuchennym blacie i patrzyły, co przygotowujesz.

- Pewnie byłaś bardzo skupiona na swojej pracy i być może pochłonięta przygotowaniami do wywiadu.

Zobacz również: Katarzyna Zdanowicz o swojej karierze: Nie bałam się wyzwań

Ja z kolei zwróciłam uwagę na to, że byłaś hippiską, dla której najważniejsza jest wolność i która - gdy myślę o twojej twórczości - nasuwa mi się jako pierwsza. Czy ona przyświeca ci jako najważniejsza wartość, gdy tworzysz?

- Muzyka jest dla mnie najdoskonalszą formą spędzania czasu na ziemi. Cały czas jesteśmy zanurzeni w jednej wielkiej energii i czasem czujemy ją bardziej subtelnie, czasem wyraźniej, a muzyka jest podkolorowaniem wszystkiego, co jest dookoła nas i co sprawia, że widzimy te ruchy i fale. Dla mnie muzyka jest jak medycyna i powinna pomagać w różnych bolączkach. Mój nauczyciel śpiewu powtarzał, że jest pomostem między różnymi emocjami, pomagającym poczuć głębiej różne emocje, pozwalającym na uwolnienie emocjonalne. Na tę wolność. 

A jak wyglądał pomost między tobą a Korą podczas tworzenia płyty "Miłość zaczyna się od miłości"?  Czy wędrowanie po nim było dużym wyzwaniem?

- Na pewno byłam bardzo ostrożna i nie spieszyłam się z tym. Tym pomostem przede wszystkim były słowa. Dbałam o to, aby one pozostały tylko słowami, to znaczy nie zgłębiałam biografii Kory, starałam się zachować jak największą czystość perspektywy i pracy tylko i wyłącznie z jej tekstami. Nie chciałam się w żaden sposób nastawiać, choć Kora jest ikoną i bardzo dużo o niej wiemy. Starałam się jednak tylko pochylać nad tekstami na tyle długo, aż moje zmysły wierzyły w to, że one są również moje. Do czasu, aż je oswoiłam.

Zobacz również: Matka, żona i artystka. Małgorztata Walewska o życiu śpiewaczki operowej

Muszę przyznać, że czytając teksty Kory z twojej płyty "Zaczynam się od miłości", trudno było mi sobie wyobrazić, żeby inny polski artysta wziął je na warsztat.

- Na pewno każdy inny artysta zrobiłby to po prostu inaczej. Bardzo mi miło, jednak uważam, że jest mnóstwo twórców, którzy zrobiliby z tego coś innego, ale również bardzo ciekawego. 

W piosence "Zew" padają takie słowa: "Pomóż mi porzucić nadzieję na lepszą przeszłość". Co się za nimi kryje i czy utożsamiasz się z nimi?

- Utożsamiam się z wszystkimi piosenkami, które napisałam. Zwłaszcza z najnowszymi. Z tym fragmentem również. On jest zainspirowany książką terapeuty Irvina Yaloma, jednej z jego ostatnich - "Istoty ulotne". Przyjmował wówczas pacjentów w podeszłym wieku i opisał swoje doświadczenia. To są przepiękne opowieści z gabinetu terapeutycznego, a jedna z nich nazywa się "Porzucić nadzieję na lepszą przeszłość". To chodzi właśnie o taki proces terapeutyczny, w którym wyrastamy na dorosłych, odpowiedzialnych za siebie ludzi. Nasze dzieciństwo i przeszłość już nas nie obarczają, nie obciążają. I nie obciąża nas już nadzieja na to, że ta przeszłość mogła być lepsza. Że coś mogło pójść lepiej, inaczej. Stajemy się dorośli i akceptujemy to, że tak, jak było kiedyś, jest doskonałą wersją i tak po prostu miało być. Przestajemy być tacy mali i nieszczęśliwi z perspektywy nas jako dzieci. To po prostu pochłania bardzo dużo energii. 

- Bardzo się z tym motywem utożsamiam, to jest bardzo moje. Sama jestem w procesie terapeutycznym i czekam na ten moment, bo jeszcze nie do końca porzuciłam nadzieję na lepszą przeszłość, choć brzmi to naprawdę surrealistycznie, bo przecież niemożliwe jest, żeby ją zmienić. Ale przyznam szczerze, że nie jestem jeszcze całkiem dojrzała i wciąż gdzieś się miotam ze swoją przeszłością i chciałabym, żeby to porzucenie nadziei wydarzyło się szybciej. Nie wiadomo, jakie tempo przybierze mój proces terapeutyczny. Ale to zdanie Yaloma jest dla mnie wręcz magiczne.

Porzucić nadzieję na lepszą przeszłość i żyć "tu i teraz"?

- Tylko że to jest wyświechtany frazes. "Żyj tu i teraz". Nigdy za tym nie stoi instrukcja, mówiąca jak to zrobić. Każdy z nas jest inny, inaczej wychowany, uwarunkowany, przeżył inne historie, ma inną osobowość. To jest po prostu bardzo skomplikowane!

A co z nadzieją na lepszą przyszłość? Hasła, które przyświecają wydarzeniu Earth Festival, podczas którego będziesz miała okazję wystąpić, poruszają kwestię dbania o lepszą przyszłość . Czy muzyka ma taką moc?

- Ma wielką moc. Oddziałuje na emocje i co ciekawe, czasem nawet nie rozumiejąc tekstu, słyszymy w głosie czy brzmieniu instrumentu emocję, która nam pomaga poczuć coś w sobie. Myślę, że dzięki temu, że muzyka jest intymnym przeżyciem, które każdy odbiera po swojemu, jesteśmy w stanie pobudzić wrażliwość osoby, która tego słucha. Więc właśnie dlatego w takich festiwalach drzemie olbrzymi potencjał. 

- Z punktu widzenia naukowego i tego, co wiemy o kondycji naszej planety, obiektywnie można powiedzieć, że mamy coraz mniej czasu i że drzewa trzeba było sadzić 20 lat temu. Nadal oczywiście należy to robić, ale po prostu jesteśmy niedobudzeni zważywszy na sytuację, która ma miejsce. Powinniśmy robić dużo więcej dla planety, a uwrażliwianie się ma ogromny sens. Jednak czas płynie, a antropocen może się za chwile skończyć.

Co zaprezentujesz podczas koncertu "Zalewski i przyjaciele" na Earth Festival w Uniejowie?

- Krzysztof Zalewski jest gospodarzem tego koncertu i bazując na naszej wspólnej przygodzie z Niemenem, będę śpiewała razem z moją siostrą i z Krzysiem piosenkę "Jednego serca", zabrzmi również mój "Ciepły wiatr".

Odnośnie do twoich starszych piosenek, przeczytałam ostatnio, że zdanie "Nazywam się niebo" padło pierwotnie z ust twojej córki. To był punkt wyjścia do napisania całej piosenki?

- Tak. Kasia Nosowska zrobiła kiedyś ładne video o pisaniu piosenek. Mówiła, że jeżeli piszemy teksty, to musimy być również bardzo wyczuleni na słowa, które wokół nas padają i w tej czujności chwytać je, jeżeli są wartościowe. Podejrzewam, że na świecie jest mnóstwo dzieci, które codziennie mówią  gotowe frazy do piosenek. To jest tylko kwestia tego, żeby być czujnym i złapać te zdania. Oczywiście jako mama uważam, że moja córka jest najwspanialszym dzieckiem, które chodzi po tym świecie, ale jednak po prostu jej słowa trafiły do moich uszu w dobrym momencie. 

Ostatnia piosenka na twojej najnowszej płycie nosi tytuł "Serce spokojne". Możesz powiedzieć, że je w sobie masz? A jeśli nie, to co musiałoby się stać, żebyś osiągnęła stan wewnętrznego spokoju?

- Mogę powiedzieć, że mam dostęp do swojego wewnętrznego, spokojnego serca, ale nie zawsze umiem się tam szybko dokopać. Na pewno joga jest dla mnie tratwą ratowniczą i jednocześnie ścieżką do spokojnego serca. Staram się czerpać z tego miejsca, kiedy piszę piosenki albo kiedy ładuję akumulatory przed koncertem i uspokoić się.

Ze spokojnym sercem jest łatwiej tworzyć?

- Można ujeżdżać różne emocje. Mam tak, że potrafię z pracować różnymi emocjami zarówno wokalnie, jak i pisząc teksty. Ale chyba ze spokojem jest mi najbardziej po drodze.

***

Zobacz również:

"Earth Festival 2022" w Uniejowie. Gwiazdy promują modę odpowiedzialną

Od Elli Fitzgerald po Lady Gagę, czyli wizerunek sceniczny kobiet na przestrzeni lat 

Earth Festival 2022 Uniejów. Krzysztof Zalewski i przyjaciele: Cztery żywioły [RELACJA, TRANSMISJA]

Natalia Szroeder na Earth Festival 2022: Zacznijmy od najbardziej prozaicznych rzeczy

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: Natu | Earth Festival Uniejów | Kora | muzyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy