Reklama

Reklama

Musicale, które musisz znać

Jezus Christ Superstar, fot. Rex Features /East News

Musical jest elementem kultury popularnej - czerpie z niej, przetwarza ją, wnosi do niej nową jakość. Musical rywalizuje z kinem, Broadway rywalizuje z Hollywood i odwrotnie. Jednak najważniejszą cechą musicalu, odróżniającą go od wszystkich rodzajów teatru muzycznego, z których się wywodzi, jest utożsamienie się publiczności ze scenicznymi bohaterami - tłumaczy Daniel Wyszogrodzki, autor książki "Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018". Oto musicale, które musisz znać.

Przeczytaj fragmenty książki "Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018" Daniela Wyszogrodzkiego:

Kabaret (Cabaret)

Premiery: Broadway — 20 listopada 1966; West End — 28 lutego 1968; Wrocław — 26 czerwca 1992*

Jeden z musicali wszech czasów, porywający i przełomowy. Poważne rozszerzenie broadwayowskiej tematyki, bo choć zagrożenie faszyzmem pojawiło się już w musicalu Rodgersa i Hammersteina The Sound of Music (1959), to dopiero Kabaret odmalował to zjawisko z całą jego brutalnością i... atrakcyjnością. Musical dla dorosłych, "ociekający dekadencją" na tyle, na ile było to możliwe w 1966 roku na scenie. W znakomitej ekranizacji z 1972 roku pozwolono sobie na znacznie więcej.

Reklama

Akcja przedstawienia rozgrywa się w Berlinie w 1931 roku, a więc na kilka lat przed dojściem Hitlera do władzy i przed wprowadzeniem ustaw norymberskich. Ale faszyzm "wisi już w powietrzu", co obserwuje amerykański pisarz Cliff, zakochany w dziewiętnastoletniej brytyjskiej artystce kabaretowej Sally Bowles - jednej z głównych atrakcji Kit Kat Klubu. Kabaret staje się w przedstawieniu metaforą społeczeństwa Republiki Weimarskiej z jego rosnącą obsesją pogardy i siły. Narratorem opowieści jest demoniczny Konferansjer, krzykliwy i wyuzdany. On sam jest symbolem dekadencji, w jaką stacza się Berlin, ale dokoła wykluwa się już plan "oczyszczenia" atmosfery i uzdrowienia społeczeństwa. I świata.

* Daty pierwszej premiery na Broadwayu, West Endzie i w Polsce

Koty (Cats)

Premiery: West End — 11 maja 1981; Broadway — 7 października 1982; Warszawa — 10 stycznia 2004

Koty - pod takim tytułem zaprezentowano musical w Polsce - to nie tylko jeden z najbardziej znanych spektakli w historii teatru muzycznego, ale jeden z najbardziej oryginalnych. Pozbawione linearnej akcji przedstawienie nie zawiera wyraźnego wątku romantycznego, tak więc jego twórcy zignorowali dwie podstawowe zasady musicalu. I właśnie dzięki temu rozszerzyli formułę gatunku, dowodząc w brawurowy sposób, że we współczesnym teatrze muzycznym ważniejsze jest "jak" niż "co". A przy tym dowiedli, że w ramach tak rozszerzonej formuły można stworzyć teatr na wskroś artystyczny.

Musical o kotach opowiadających swoje historie na wielkomiejskim śmietniku? Toż to absurdalne! A jednak. Od dnia premiery przed kasami ustawiały się tłumy, a musical obsypano nagrodami (m.in. siedem nagród Tony dla inscenizacji nowojorskiej, w tym za najlepszy musical i najlepsze piosenki). Pokazano go w ponad trzydziestu krajach, przetłumaczono na dwadzieścia języków, na całym świecie obejrzało go niemal 75 milionów widzów! Piosenkę Memory, największy przebój z musicalu, natychmiastowy standard muzyki popularnej, nagrało ponad 150 artystów, a do tego oba albumy z oryginalnymi obsadami (londyńską i nowojorską) sprzedały się w olbrzymich nakładach.

Premiery: Broadway — 3 czerwca 1975; West End — 27 kwietnia 2006; Gliwice — 3 marca 2000

Chicago zajmuje drugą pozycję na liście najdłużej granych na Broadwayu musicali. Pierwszy pozostaje Upiór w operze i stan ten jeszcze długo się nie zmieni. Z trzeciej pozycji "atakuje" kandydat na przyszły musical wszech czasów The Lion King. Co nie zmienia faktu, że sukces Chicago jest spektakularny. Ale nie stało się to tak od razu.

Chociaż w oryginalnej produkcji na Broadwayu w podwójnej roli reżysera i choreografa wystąpił legendarny Bob Fosse, spektakl nie zachwycił krytyki. Publiczność była innego zdania i Chicago grano z powodzeniem przez dwa lata. Ale dopiero revival uczynił z tego musicalu sensację, jaką jest do dzisiaj. Zarówno nowojorski revival Chicago (1996), jak i wznowienie londyńskie (1997) zdecydowały o sukcesie tego przedstawienia i o tym, że od tamtej pory wystawiane jest w teatrach całego świata. Na Broadwayu spektakl grany jest nadal, od chwili wznowienia w 1996 roku pokazano go już ponad 8800 razy, bije więc kolejne rekordy.

Evita

Premiery: West End — 21 czerwca 1978; Broadway — 25 września 1979; Chorzów — 11 grudnia 1994

Kompozytor Andrew Lloyd Webber znany jest z podejmowania ryzykownych, jak na musical, tematów. Charakteryzowało go to zresztą od początku kariery. Rozpoczął od Starego Testamentu (Józef ), by od razu sięgnąć po Nowy (Jezus), stworzył pierwszy "zwierzęcy" musical dla dorosłych (Koty), a pomiędzy Biblią i wierszami Eliota zmieścił biografię Evy Perón. Co mogła obchodzić anglojęzyczną publiczność druga żona argentyńskiego prezydenta, zresztą nieżyjąca od kilku dekad? No właśnie.

Pomysł poświęcenia musicalu tej właśnie postaci pochodził od autora tekstów i librecisty Tima Rice’a. Podobno naszedł go w taksówce, po wysłuchaniu fragmentu audycji radiowej poświęconej pani Perón. Był rok 1973, a zainteresowanie stopniowo przerodziło się w obsesję. Autor wielokrotnie oglądał film dokumentalny Carlosa Pasiniego Hansena Queen of Hearts o Evie Perón, odbył podróż do Buenos Aires, aby na miejscu zapoznać się z archiwami, nadał nawet swojej córce imię Eva. Po latach Tim Rice odważnie przyznał się do młodzieńczej fascynacji wizerunkiem Evy Perón na argentyńskich znaczkach pocztowych. Lloyd Webber początkowo odrzucił propozycję. Kiedy jednak skomponowany w tym czasie musical By Jeeves (1975), do tekstów i z librettem Alana Ayckbourne’a, okazał się całkowitą porażką, skruszony partner powrócił do Tima Rice’a i przystąpili do pracy nad musicalem. Najpierw projekt przyjął postać albumu tematycznego, tak jak to było z ich poprzednią wspólną produkcją, musicalem Jesus Christ Superstar. Płyta i teraz została dobrze przyjęta, a singiel Don’t Cry for Me Argentina wspiął się na szczyt brytyjskiej listy przebojów.

Skrzypek na dachu (Fiddler on the roof)

Premiery: Broadway — 22 września 1964; West End — 16 lutego 1967; Łódź — 5 maja 1983

Na musical Skrzypek na dachu - jeden z najbardziej popularnych w dziejach gatunku - można spojrzeć z dwóch, całkowicie przeciwstawnych perspektyw. I oba spojrzenia będą równie uprawnione. Pierwsze to ryzyko związane z tematem. Realizm opowieści oraz jej osadzenie w tak egzotycznym (dla amerykańskiej publiczności) rejonie świata jak Europa Wschodnia nie wróżyły powodzenia. Nie jest to zresztą rejon, który wywołuje pozytywne konotacje. Z drugiej strony to właśnie stamtąd, ze wschodnich rubieży Europy, wywodzili się wielcy twórcy amerykańskiego teatru muzycznego. Musical dawał wgląd w świat bezpowrotnie stracony, tak właśnie wyglądała kolebka wielu aktorów, autorów i kompozytorów z Broadwayu i z Hollywood. Wskazywało to zatem na szczególny potencjał musicalu. I sentymenty wygrały, egzotyka urzekła.

Ale nie same sentymenty i nie sama egzotyka. Fiddler on the Roof to jeden z najlepiej napisanych musicali w historii. Libretto powstało na kanwie cyklu stworzonych w języku jidysz opowieści Dzieje Tewji Mleczarza. Ich autor podpisywał się Szolem Alejchem, co oznacza "pokój wam" w tym właśnie języku. Naprawdę nazywał się Salomon Rabinowicz (1859-1916) i należy do klasyków literatury jidysz. Wychował się na Ukrainie (zmarł na emigracji w Nowym Jorku), chociaż więc akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnej wiosce Anatewka, można przyjąć, że chodzi o tereny Europy Wschodniej, nazywane historycznie "strefą osiedlenia". Była to zachodnia część Imperium Rosyjskiego, w której wolno było osiedlać się Żydom, zgodnie z postanowieniem Katarzyny II z 1791 roku. Wyodrębnienie specjalnej strefy miało powstrzymać imigrację polskich Żydów w głąb Imperium Rosyjskiego.

W owej Anatewce żyje sobie mleczarz, ubogi, choć oczytany w Piśmie - podobnie jak wielu jego pobratymców. Ma pięć córek, które chcą wyjść za mąż z miłości zamiast oddać swoje losy w ręce swatki, jak każe tradycja. Kochający ojciec jest rozdarty pomiędzy szczęściem swoich dzieci a postępowaniem zgodnym z odwiecznymi wymogami społeczności. Idą zmiany, niespokojne i nieoczekiwane nowe czasy, rodzą się nastroje rewolucyjne. Jeden z kandydatów na zięcia, rewolucjonista 1905 roku, zostaje zesłany na Syberię. Córka bez wahania rusza za nim...

Grease

Premiery: Broadway — 7 czerwca 1972; West End — 26 czerwca 1973; Warszawa — 5 stycznia 2002

Historia międzynarodowego sukcesu tego musicalu składa się z kilku rozdziałów. Po pierwsze, główny twórca przedstawienia, Jim Jacobs, od najmłodszych lat fascynował się rock’n’rollem. Nauczył się nawet grać na gitarze. Po drugie, uczęszczał w Chicago do szkoły średniej, która stała się pierwowzorem miejsca jego opowieści o nastolatkach w musicalu. Swoje rock’n’rollowe przedstawienie zaprezentował najpierw w Chicago właśnie, w klubie bluesowym zlokalizowanym w zajezdni tramwajowej.

Dostrzeżony przez nowojorskich producentów, przeniósł przedstawienie na Manhattan, początkowo off-Broadway (premiera 14 lutego 1972), aby wreszcie podbić stolicę musicalu w imponującym stylu: w dniu zdjęcia z afisza w 1980 roku musical Grease ustanowił rekord w historii Broadwayu liczbą 3388 przedstawień (i dopiero kilka lat później oddał prowadzenie musicalowi A Chorus Line, ale też nie na zawsze). A to był dopiero początek. Musical wystawiono w Londynie (1973), zekranizowano (1978) i rozpoczął się pochód Grease przez sceny teatralne całego świata.

Hair

Premiery: Broadway — 29 kwietnia 1968; West End — 27 września 1968; Gdynia — 16 października 1999

Przełom pod tyloma względami, że nie wystarczy palców jednej ręki. Musical Hair to suma wszystkich obsesji i wątków kontrkultury lat 60., od rewolucji seksualnej, przez filozofię dzieci kwiatów, po silny przekaz antywojenny. Długie włosy, narkotyki i wolna miłość zagościły na scenie teatru muzycznego obok transparentów przeciwko wojnie w Wietnamie. Poruszono problem integracji rasowej, miłości homoseksualnej, a nawet ochrony środowiska. Ze sceny poleciały przekleństwa, amerykańska flaga spotkała się - mówiąc delikatnie - z nieposzanowaniem, a jakby tego było mało, cała obsada w finale pierwszego aktu rozbierała się do naga. Dosłownie: d-o n-a-g-a.

Gdyby podzielić historię Broadwayu na dwie ery, to możemy mówić o musicalach sprzed i po Hair. A właściwie sprzed i po Hair: The American Tribal Love-Rock Musical [Włosy, czyli miłosno-rockowy amerykański musical plemienny], bo tak brzmiał pełny tytuł przedstawienia. A była jeszcze trzecia era, Era Wodnika. No i rock, prawdopodobnie najbardziej wpływowa nowinka ze wszystkich wymienionych.

Jesus Christ Superstar

Premiery: Broadway — 12 października 1971; West End — 9 sierpnia 1972; Gdynia — 6 czerwca 1987

Trzy punkty zwrotne jednocześnie. Broadwayowski debiut Andrew Lloyda Webbera. Dalsze konsekwentne zaszczepianie elementów rocka w musicalu. No i tematyka... Po "musicalowej ewangelii" nie było już tematów nienaruszalnych. Jesus Christ Superstar przyniósł wielkie hity i wywołał wielkie kontrowersje. O tych ostatnich mało kto dziś pamięta. Przeboje pozostały na zawsze. (...)

Album Jesus Christ Superstar do dzisiaj bywa nazywany rock operą. Termin ten spopularyzowało wydane kilka miesięcy wcześniej dzieło grupy The Who Tommy (w przyszłości stało się ono tworzywem filmu fabularnego, a następnie również musicalu).

Król Lew (The Lion King)

Premiery: Broadway — 13 listopada 1997; West End — 19 października 1999

Musical Król Lew, według filmu animowanego Disneya, jest obecnie trzecim najdłużej granym tytułem na Broadwayu. Pod koniec 2018 roku przekroczył liczbę 8750 przedstawień, zajmując miejsce za Chicago - musicalem na drugim miejscu, z wynikiem lepszym dokładnie o około czterysta spektakli (co jest naturalne, zważywszy, że premiery obu tytułów dzieli dokładnie rok). Ta rywalizacja wydaje się prosta. W rok po zejściu Chicago z afisza (bo rok to na Broadwayu około czterystu spektakli, tam nie ma wakacji) Król Lew zajmie drugą pozycję. Prognozy faworyzują musical familijny i trudno sobie wyobrazić sytuację odwrotną.(...)

Na czym polega fenomen musicalu The Lion King? Jest on sceniczną adaptacją filmu animowanego z 1994 roku (okres pomiędzy premierą filmu i musicalu był w tym wypadku wyjątkowo krótki). Film zaś, choć jego twórcy przyznawali się do tego z pewnymi oporami, nawiązywał do Hamleta Szekspira. Opowiadał o młodym lwie imieniem Simba, który jest spadkobiercą swojego ojca, króla Mufasy, jako dziedzic Lwiej Ziemi. Na jego schedę ostrzy jednak zęby - dosłownie! - niegodziwy stryj o groźnym imieniu Skaza (Scar). Brat zabija brata, rzucając podejrzenie na niewinnego księcia, który musi salwować się ucieczką (na wygnaniu towarzyszą mu przyjaciele: surykatka i guziec). A że baśnie kończą się zwykle inaczej niż u Szekspira, Simba wraca po latach, aby odzyskać należne mu królestwo - obala niecnego stryja i zajmuje przysługujące mu miejsce w "kręgu życia" (Circle of Life).

Mamma Mia!

Premiery: West End — 6 kwietnia 1999; Broadway — 18 października 2001; Warszawa — 21 lutego 2015

Fakty mówią same za siebie. 6 marca 2014 roku musical Mamma Mia! wyprzedził Rent i z liczbą 5124 przedstawień stał się dziewiątym najdłużej granym musicalem w historii Broadwayu. Był zarazem najmłodszym spektaklem w nowojorskim Top 10. Później sytuacja się zmieniła: Mamma Mia! awansowała na ósme miejsce, ale deptał jej po piętach popularny i nadal grany spektakl Wicked. Musical z piosenkami ABBY zszedł w końcu z afisza 12 września 2015 roku, było więc tylko kwestią czasu, kiedy na liście rekordzistów wyprzedzi go Wicked. I tak się stało.

Ale jedno jest pewne: Mamma Mia! pozostanie najdłużej granym jukebox musicalem na Broadwayu. Zagrażał jej pozycji jedynie udany spektakl Jersey Boys, zszedł jednak z afisza po 4642 przedstawieniach i jest obecnie poza pierwszą dziesiątką. To oczywiście tylko liczby, a teatr nie jest dyscypliną sportową. Ale te liczby podkreślają, że jest Mamma Mia! jednym z najbardziej udanych przedstawień muzycznych w historii. Nie bez powodu.

Metro

Premiery: Warszawa — Teatr Dramatyczny, 30 stycznia 1991; Broadway — Minskoff Theatre, 16 kwietnia 1992

30 stycznia 2016 roku musical Metro obchodził 25-lecie premiery. Premiery, która zmieniła na zawsze oblicze polskiej sceny musicalowej, a także odkryła dla publiczności grono utalentowanych artystów - wtedy absolutnych debiutantów - występujących na krajowej estradzie po dzień dzisiejszy. Metro stało się tym, czym powinien być prawdziwy musical: wydarzeniem, zjawiskiem społecznym, celem pielgrzymek i skarbnicą przebojów. Z okazji jubileuszu odbyły się przedstawienia w Studiu Buffo oraz liczne spektakle wyjazdowe.

Po raz kolejny Metro ruszyło w Polskę, gdzie jest znane, rozpoznawane i gorąco przyjmowane. Problem z Metrem, albo fenomen Metra, polega na tym, że ćwierćwiecze, jakie upłynęło od tej historycznej premiery, nie przyniosło ani jednego musicalu, który może się równać popularnością z dziełem Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy.

Upiór w operze (The phantom of the opera)

Premiery: West End — 9 października 1986; Broadway — 26 stycznia 1988; Warszawa — 15 marca 2008

Rekordzista z Broadwayu. Musical grany jest tam nieprzerwanie od 1988 roku i zaprezentowano już ponad 12 tysięcy przedstawień, co sprawia, że cała musicalowa konkurencja pozostaje daleko w tyle - na drugim miejscu jest Chicago (ponad 8600 spektakli), na trzecim The Lion King (ponad 8200). Na scenie West Endu Upiór w operze (prawie 13 tysięcy) zajmuje drugie miejsce za Les Misérables (ponad 13 tysięcy). Oba przedstawienia grane są tam nieprzerwanie od dnia premiery, ale inscenizacja Nędzników poprzedziła o rok premierę Upiora..., stąd stała przewaga liczebna.

11 lutego 2012 roku Upiór w operze, jako pierwszy musical w historii, przekroczył liczbę 10 tysięcy spektakli na Broadwayu. I utrzyma prowadzenie, dopóki będzie grany. Jeżeli w ogóle jest możliwe, że pewne tytuły nigdy nie zejdą z broadwayowskiego afisza, to - jak dotąd - jest tylko dwóch realnych kandydatów: The Phantom of the Opera i The Lion King. Oczywiście to przyszłość pokaże.

Deszczowa piosenka (Singin’ in the rain)

Premiery: West End — 30 czerwca 1983; Broadway — 2 lipca 1985; Warszawa — 29 września 2012

Po kolei: piosenka, film i musical. Na początku była piosenka pod tytułem Singin’ in the Rain. Deszczowa, ale przebojowa. Nie wiadomo dokładnie, kiedy powstała, ale już w 1929 roku śpiewała ją Doris Eaton Travis w wodewilowej rewii The Hollywood Music Box. Dzisiaj nazwisko tej artystki mówi nam niewiele, ale była jedną ze słynnych Ziegfeld Girls, dziewcząt z legendarnej rewii Ziegfeld Follies (zmarła w 2010 roku w wieku stu sześciu lat i utrzymywała, że spędziła sto lat na scenie). Piosenka podobała się na tyle, że jeszcze w tym samym roku znalazła się w filmie, ale na początek była to wczesna produkcja musicalowa studia MGM pod tytułem The Hollywood Revue of 1929. Wykonywał ją wtedy Cliff Edwards, popularny wówczas aktor, na żywo zwykle akompaniujący sobie na - obecnie ponownie modnym - ukulele (jak z dumą powiadał "najtańszym instrumencie, z jakim można podróżować i występować w spelunkach").

Nagranie utworu Singin’ in the Rain w jego wykonaniu było hitem numer jeden przez trzy tygodnie. I tak zaczęła się kariera piosenki, która po latach miała stać się zalążkiem klasycznego filmu. Film zaś ewoluował następnie ku scenie musicalowej. Już przed powstaniem filmu Deszczowa piosenka tytułowy utwór doczekał się kilkudziesięciu nagrań płytowych. Obecnie - dokonując nawet najbardziej powierzchownego szacunku - można z łatwością doliczyć się ich około dwustu pięćdziesięciu.

West Side Story

Premiery: Broadway — 26 września 1957; West End — 12 grudnia 1958 (1039); Gliwice — 24 czerwca 1989

Najmocniejszy amerykański kandydat do tytułu musicalu wszech czasów. Bezwzględnie na podium, pomimo silnej konkurencji. Po prostu tylko raz mogło się zdarzyć, żeby genialny kompozytor muzyki poważnej napisał musical do tekstów genialnego kompozytora muzyki teatralnej. Leonard Bernstein stworzył musicalowe arcydzieło. Stephen Sondheim debiutował jako autor tekstów - na początek. Napisali musical, z którego niemal wszystkie piosenki to broadwayowska klasyka. Czas unieśmiertelnił ich dzieło dokładnie tak, jak na to zasługuje - na równi z dramatami Szekspira.

Fragment książki "Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018". Daniel Wyszogrodzki. Wydawnictwo Marginesy. Premiera: 14 listopada 2018 r.

Znajdziemy w niej opowieści o tak ważnych musicalach, jak "West Side Story", "Jesus Christ Superstar", "Koty" czy "Les Misérables". Ale także opisy najnowszych sensacji - spektakli "Księga Mormona" i "Hamilton". Są tu też anegdoty o twórcach, takich jak George Gershwin i Leonard Bernstein, ale także Andrew Lloyd Webber. Nie brak w książce także danych o premierach, sukcesach i porażkach, biletach i płytach. Jednak najcenniejszym walorem tego obszernego tomu, jest jego spójność, bo odszukamy w nim klucze do zrozumienia fenomenu, jakim jest musical.

O autorze

Daniel Wyszogrodzki. W latach 2007-2015 kierownik literacki Teatru Muzycznego ROMA. Autor popularnej książki biograficznej "Satysfakcja - The Rolling Stones". Redaktor wielu edycji płytowych, jak choćby serii "Świecie nasz. Dzieła wszystkie Marka Grechuty". Tłumacz utworów Boba Dylana i Leonarda Cohena. Brał bezpośredni udział w polskich produkcjach najsłynniejszych światowych tytułów, a Teatr ROMA wystawił w jego przekładzie m.in.: "Koty", "Upiora w operze" i "Mamma Mia!". Dla Teatru Rozrywki w Chorzowie przygotował przekłady musicali "Oliver!", "Producenci" czy "Niedziela w parku z Georgem". Dla Opery Podlaskiej przełożył musical "Doktor Żywago", dla Teatru Muzycznego w Gdyni "Gorączkę sobotniej nocy". Od roku 2015 wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie.

Fragment książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje