Reklama

Reklama

Nieobecny ksiażę

Arabscy książęta brodzą w morzu pieniędzy, ale żyją w ciągłym stresie, by nie popaść w niełaskę.

Mówi płynnie trzema językami. Miał wszystko - pieniądze, sławę i kobiety. Zrobił doktorat z prawa międzynarodowego na Sorbonie, szczęśliwie się ożenił i do niedawna prowadził rozległe interesy w Europie. Pasjonował się wyścigami koni i wielbłądów (także we Francji). Zapamiętale trenował sokoły. Wszystko to jednak pękło jak mydlana bańka, kiedy Salman bin Abdulaziz odważył się przeciwstawić następcy tronu Arabii Saudyjskiej, Mohammedowi Salmanowi, drugim po drugim w państwie 84-letnim królu Salmanie.

39-letni dziś książę Salman bin Abdulaziz został dwa lata temu (w styczniu 2018 r.) zaproszony do królewskiego pałacu. Brutalnie pobitego księcia aresztowano i zawleczono do celi zakładu karnego Hair pod Rijadem. Do więzienia wtrącono też wkrótce ojca księcia, kiedy ten ośmielił się zorganizować dla syna międzynarodową pomoc prawną. Początkowo wyglądało na to, że młodemu księciu uda się wyjść na wolność. Pozostaje jednak pod kluczem aż do dziś.

Reklama

Abdulaziz popadł w szczególną niełaskę, próbował bowiem bronić jednego z jedenastu bogatszych i bardziej wpływowych przeciwników Mohammeda bin Salmana, księcia budzącego trwogę w kraju. To z jego rozkazu aresztowana została w listopadzie 2017 r. grupa saudyjskich możnowładców.

Choć inni zatrzymani, niemal co do jednego, dawno już wyszli na wolność (jeden z nich ponoć dopiero po wpłaceniu grzywny w wysokości 72 miliardów dolarów), książę Salman Abdulaziz jest nadal w odosobnieniu. Ostatnio przebywa w areszcie domowym. Przez pierwsze cztery miesiące książę nie miał prawa do kontaktów z rodziną i przyjaciółmi. Żona i matka księcia otrzymały zakaz opuszczania Arabii Saudyjskiej.

Oficjalna przyczyna aresztowania Abdulaziza wygląda nieprzekonująco nie tylko dla znawców dworu królewskiego. Nie chodzi z pewnością o odmowę płacenia rachunków za energię elektryczną ani też o korupcję. Zapewne jest to wynik walki o wpływy i konsekwencja powiązań rodzinnych księcia.

Przystojny Salman jest bowiem synem córki króla Abdulaziza, założyciela Arabii Saudyjskiej, a jego żona z kolei córką poprzedniego króla Abdullaha (zmarł w 2015 r.). Choć nie należy do najbogatszych książąt saudyjskich, jego "skromny" majątek jest szacowany "zaledwie" na 2,7 mld dol. "Chodziło zapewne o usunięcie tych, którzy mogą patrzeć władzy na ręce. W istocie doszło do porwania i szantażu" - wyjaśnia motywy czystki Adam Coogle, naukowiec z Human Rights Watch.

Paryskie nieruchomości czekają na lepsze czasy

Kolejne miesiące więzienia księcia dotkliwie uderzają w jego firmy w Europie. Konta księcia w Arabii Saudyjskiej i we Francji są zablokowane. Utrzymanie setek niezbędnych pracowników kosztuje fortunę. Salman sprzedał więc w Szwajcarii swojego prywatnego boeinga 737-400, samolot, który wypożyczał rodzinom królewskim z Bliskiego Wschodu i europejskim "royalsom". Na rynek trafiła także rezydencja Abdulaziza w Rijadzie.

Inne książęce nieruchomości czekają na lepsze czasy. Taki los spotkał także pałace księcia w Paryżu. W wielu z nich na meblach i dziełach sztuki, które uwielbia kolekcjonować młody książę, zbierają się warstwy kurzu. Rodzina i pracownicy księcia nie mają gotówki na opłacenie firm sprzątających i bieżące remonty... Jeden z budynków należących do księcia, kamienicę w słynnej 16. dzielnicy Paryża, wypełniają stylowe meble, portrety arabskich władców z kurtyzanami i mahoniowe panele.

Ponoć rezydencja, niegdyś dom prezesa firmy samochodowej Andre Citroena, warta jest prawie 70 mln euro. To na jej dziedzińcu książę wystawiał namiot, w którym podczas przyjęć bawiło się 150 gości. Salman bin Abdulaziz potwierdzał tylko legendy o stylu życia książęcej elity dynastii Saudów. Dziś jednak ten i kilka podobnych pałaców nieobecnego księcia popada w ruinę...

Dwór Arabii Saudyjskiej przypomina pod tym względem państwa średniowiecznej Europy: wówczas w lochach lądowali po prostu domniemani wrogowie władców i były to najczęściej decyzje nieodwołalne. Sposób likwidacji wroga reżimu w Rijadzie dziennikarza Washington Post Dżamala Chaszukdżiego, który w październiku 2018 r. został zamordowany w ambasadzie w Stambule, mógłby być podziwiany przez wielu władców wczesnego średniowiecza. Został zabity na terenie placówki dyplomatycznej. Jego zwłoki zaś poćwiartowano i roztopiono w kwasie.


Życie na Gorąco - Dworskie Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy