Reklama

Reklama

Sprawy łóżkowe

Kołdra czy koc? Na twardym czy w puchu? I czy tu się tylko śpi? Do czego służy łóżko? Tonie w bibelotach czy zasłano je w koszarowym porządku? Jest świadkiem rytuałów, a może jedynie zaspokaja elementarną potrzebę odpoczynku?

O swoich zwyczajach związanych ze spaniem opowiadają Natalia Kukulska, Izabela Łapińska, Beata Pawlikowska i Piotr Rubik. "Twój STYL" wchodzi do ich łóżek. Autentycznych. Dobranoc państwu.

Sen jak w niebie - Natalia Kukulska, wokalistka

Wielki błękit

Wymyśliliśmy naszą sypialnię podczas romantycznej podróży do Barcelony, jeszcze przed ślubem. Michał i ja zostaliśmy zaproszeni przez moją przyjaciółkę Patrycję do jej apartamentu. Oddała nam swój pokój do spania, który nazywała "niebo" - od koloru ścian. Czuliśmy się tam cudownie. Wtedy postanowiłam, że sypialnię w naszym domu też wymaluję na niebiesko. Udało się. Pod skosami dachu światło tak gra, że odcienie niebieskiego są ciepłe i przytulne. Łóżko wykonali rodzice Michała, którzy projektują meble i są dorywczo stolarzami. Zjawiło się u nas jako prezent dokładnie w dniu, w którym urodziłam Jasia. Dziś nad wezgłowiem znalazły miejsce ukochane miśki dzieci. Zostawiamy je na pamiątkę. A na drewnianych słupach upięłam ślubny welon.

Reklama

Wszyscy na pokład

Łóżko nazywam "arką Noego" - to dla mnie symbol bezpieczeństwa. Albo jest intymnym "spowiednikiem", albo spotyka się w nim cała nasza rodzina. My i dzieci - Janek i Ania. Przychodzą się poprzytulać. Lubię te momenty, kiedy mamy czas, żeby poleniuchować, powygłupiać się razem. Zasypiam o bardzo różnych godzinach. Gdy intensywnie pracuję, jak ostatnio nad nową płytą, wczłapuję się do łóżka skonana i natychmiast wpadam w głęboki sen. Często biorę książkę, ale przeważnie zasypiam po przeczytaniu pierwszej strony.

Światło i dźwięk

Czasem dla nastroju palę w sypialni świece. Przed zaśnięciem lubię wziąć gorącą aromatyczną kąpiel i napić się wina z Michałem. Pościel musi być miła w dotyku. Nie cierpię błyszczącej satyny i kory, bo okropnie odciska się na skórze. Przed snem często oboje słuchamy muzyki, ostatnio album Petera Gabriela. Śpię spokojnie. Podobno nie chrapię. Ale śpiąc, mam otwarte usta, dlatego rano budzę się z wysuszonym gardłem i przez pierwsze pół godziny mówię dziwnym głosem.

Kawa dla pani?

W pościeli nie jemy. Ale mamy składany stolik, na którym można podać śniadanie. To z nas, które wstanie wcześniej, przynosi do łóżka pachnącą kawę, by łatwiej było się obudzić. Rzadko, ale jednak zabieram do łóżka iPhona, czyli internet. Albo - gorzej - laptop. I pracuję. Ale walczę z tym - sypialnia ma swoje prawa.

Jeszcze minutka...

Nie lubię się zrywać. Chciałabym, żeby nie istniały budziki. Ale muszę nastawiać zegarek, bo trzeba rano wyprawić Jaśka do szkoły. Żeby przedłużyć sen choć trochę, z premedytacją nastawiam budzenie o piętnaście minut wcześniej, żeby mieć kwadrans zapasu. Zanim wstanę, lubię się poprzeciągać, nie otwierając oczu słuchać, jak w domu zaczyna się nowy dzień.

Dajcie mi pospać - Piotr Rubik, kompozytor

Stop muzyka!

Teraz dniem i nocą rządzi Helenka, nasza 14-miesięczna córka. Często kładę się do łóżka, kiedy zasypia ona, i o 22 już śpię. Ale reguły nie ma. Bywają noce zarwane, gdy ląduję w sypialni o czwartej, piątej. Bo w głowie mam jeszcze muzykę, która huczy i nie pozwala zasnąć. W domu prawie jej nie słucham. W sypialni nie mamy odtwarzacza. Bo ja muzykę odbieram specyficznie: od razu "widzę" nuty, rozkładam na instrumenty, głosy. Analizuję, czyli bardzo intensywnie pracuję głową. To nie jest najlepsze zajęcie przed zaśnięciem, kiedy trzeba ugłaskać myśli. Więc w sypialni cicho sza!

Opis obyczaju

Nie lubię leżeć płasko, więc w naszym łóżku są duże poduchy. Średnio twardy materac, broń Boże miękki! Kołdra delikatna, lekka. Piżama raczej taka dresowa, nie klasyczna w paski. I żadnego bałaganu. Nie znoszę go w łóżku. Dlatego nie przynosimy jedzenia, okruchy na prześcieradle - okropne. Nie ma komputera, komórka też nocuje raczej w salonie, nie lubię rozmawiać przez telefon na leżąco. I nie lubię być w łóżku w dzień - męczyłem się, gdy musiałem leżeć po wypadku na motorze. Dookoła mam dużo książek, bo są dwa rytuały przed zaśnięciem: po pierwsze czytam. Aktualnie "The Spy" Clive'a Cusslera. Po drugie - robię mojej żonie masaż. Masaż głowy. Dalej milczę, bo rozumiem, że o sprawach intymnych nie rozmawiamy.

A czasem bezsenność

Ze snu wybudza mnie oczywiście płacz dziecka. Ale także jakiś rumor na ulicy, wyjący alarm, pijaczkowie. "Pozytywna" bezsenność dopada mnie w sytuacjach podwyższonego poziomu emocji, kiedy np. nazajutrz lecę w ciekawą podróż, odbieram samochód. Śpię czujnie w nowym miejscu.

Pamiętam pewną noc w domku na działce przyjaciół. Coś nie dawało mi zasnąć, jakiś dziwny odgłos uderzenia o podłogę. Okazało się, że pokój obległy małe żuki, które spadały z chrobotem ze ścian i sufitu. Także na moją twarz.

Melodia do spania

Staram się pospać dłużej, do ósmej, dziewiątej. Ale czasami wstaję wcześnie, np. kiedy idę do porannej telewizji. Muszę wejść w dzień spokojnie. Zaczynam od kawy, ale nie wracam z nią do sypialni. Siadam przed komputerem i czytam wiadomości w internecie. Celebruję tę chwilę najdłużej, jak można. Bo tak w ogóle lubię leniuchować. Kocham spać prawie tak samo, jak tworzyć muzykę.

Blondynka na chmurze - Beata Pawlikowska, podróżniczka, pisarka, dziennikarka

Budzikom śmierć

Moja sypialnia jest na poddaszu. Kiedy leżę, mam okna nad sobą i lubię patrzeć w niebo. Nie ma tu gazet, stert książek, płyt z filmami. Jest ascetycznie. Nie lubię budzików, bo uważam, że spać należy tyle, ile chce organizm. W moim przypadku około 9 godzin. W tropikach noc i dzień trwają zawsze tyle samo, czyli 12 godzin. Łatwo wczuć się w ten rytm, iść spać po zmierzchu i wstać o wschodzie słońca. W Polsce jest codziennie inaczej.

Jak ty to robisz, Carrie?

Łóżko służy mi wyłącznie do spania. Nie poleguję w nim. Lubię lekką, przyjemną w dotyku kołdrę i pościel z adamaszkowej bawełny. Piżamy raczej nie noszę. Śpię w podkoszulku na ramiączkach albo w ogóle bez niczego. Nie jem w łóżku. No, robię wyjątek, kiedy... nie śpię sama i ten ktoś przychodzi do mnie z talerzem winogron albo truskawek. Praca w łóżku? Zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Kiedy pracuję, muszę mieć wszystko uporządkowane, poukładane. Gdy widzę, jak Carrie Bradshaw z "Seksu w wielkim mieście" pisze swoje felietony w pościeli, zastanawiam się: jak ona to robi?! Zaległe sprawy, rozmowy przez telefon? Nie w sypialni. Tu wyłączam komórkę.

Dusza w obłokach

Kiedyś przed zaśnięciem strasznie się przejmowałam różnymi sprawami, martwiłam o przyszłość, czułam niepokój. Aż pewnego dnia zrozumiałam, że nie muszę kontrolować wszystkiego. Wierzę, że wszechświatem rządzi wyższa siła, emanująca dobrą energią. Może wystarczy po prostu włączyć się w jej harmonię, a ona sama poniesie mnie w najlepszym możliwym kierunku? I wymyśliłam ćwiczenie: zamykam oczy i wyobrażam sobie kosmos, a w nim śmietankowobiałą ciepłą chmurę. Wskakuję na nią i ona łagodnie zabiera mnie ze sobą. Śpię spokojnie. Bo mam spokojną duszę. Czasem sąsiedzi pytają: słyszała pani te grzmoty w nocy? A ja nie mam pojęcia, że w ogóle była burza.

Pod papugami

Spałam nieraz na... wierzchołku 45-metrowego drzewa. Co rok organizuję wyprawę do dżungli amazońskiej. Mam tam "swoje" drzewo. Na szczycie jest mała platforma wielkości dwóch stołów. Śpimy tam czasem w kilka osób! Kiedy nocą zdarza się tropikalna burza, siedzimy na platformie przyklejeni dookoła pnia. Gdy uda się zasnąć i rano budzi mnie słońce, widzę nad głową węża albo papugę. Jest fantastycznie. Najdziwniejsze miejsce do spania? U Indian Yanomami w Wenezueli. Oni nie mają oddzielnych chat, całe plemię nocuje pod jednym, wielkim dachem przykrywającym plac w środku wioski. Każda rodzina ma swoje ognisko i kilka hamaków. Przed snem snują opowieści. To jedyny sposób na przekazanie młodym historii społeczności, która prawdopodobnie jako ostatnia na świecie nie zna pisma. Nie zna również pieniędzy. Być może dlatego ci ludzie śpią spokojnie jak dzieci.

Cygańska kołysanka - Izabela Łapińska, projektantka mody

Iza, do wozu!

Rozłożona kanapa. Kapy, koce, ulubiona poduszka Versace - prezent od przyjaciółki. Notesy, laptop, komórki, ołówki. Kiedy leżę, widzę sufit pomalowany w kokardki. Moje królestwo jest w salonie. Półtora roku temu wyprowadziłam się z pokoju, który mąż nazywa "sypialnią". Ma tam jedynie materac i białe ściany. U mnie jest mnóstwo obrazów, lalki, próbki tkanin. Kiedy mąż widzi moje łóżko, mówi: "No, wóz cygański załadowany". Nie jesteśmy małżeństwem na skraju przepaści, tylko każde z nas chce mieć swoją przestrzeń. On nie mógłby spać w "bałaganie", ja potrzebuję moich bibelotów. Łóżko aktywizuje, inspiruje. Tu pracuję, odpoczywam, mieszkam.

Rytualna herbatka

Przed snem zapalam kadzidła, włączam bardzo głośno muzykę, wkładam słuchawki. Muszę się nią zmęczyć, żeby zasnąć. Długo rozmawiam przez telefon, czasem kończę po północy. Nie jem, ale mam słabość do herbaty. Stąd masa filiżanek pod łóżkiem - nad ranem słyszę przez sen, jak mąż sprząta je, mrucząc ze zgrozą. Czasem w środku nocy wstaję i mnie nosi. Bywa, że wtedy projektuję. Wymyśliłam już łóżko z baldachimem, które stanie w następnym mieszkaniu, do którego przeprowadzamy się w październiku. W sypialni będzie dużo aksamitu, frędzli, lamp, dzwonków. I obrazki z Kamasutry.

Śpij, misiu

Pościel kupuję w ulubionej, luksusowej firmie. Bawią mnie bajkowe wzory. Mam kołdrę w małe miśki i do kompletu poduchę - w gigantyczne. Lubię też niebieską pościel w białe grochy. Kolory są ważne tak samo jak materiały. Jestem fanką staromodnych, stylowych halek ze szlachetnego batystu. Z falbanami, tasiemkami. Wydaję fortunę na bieliznę. Ale często śpię nago. Ostatnio dostałam świetną koszulkę projektu Soni Rykiel w czarno-czerwone kwiatki, teraz to moja top piżama. Bardzo się podoba mężowi.

Taka noc się zdarza raz...

Najbardziej emocjonującą noc spędziłam w pewnym hotelu w Dżakarcie. Pojechałam do Indonezji po batiki do zamożnej rodziny tkaczy. Ci ludzie zafundowali mnie i przyjaciółce dwie noce w hotelu, który okazał się pałacem - w komnacie olbrzymie królewskie łoże w tiulach i atłasach, kryształowe lustra, złocone klamki. Zanim udało mi się usnąć w tym kosmosie, siedziałam w kucki na łóżku i próbowałam wyjść z osłupienia. W takim łożu nie spałam nigdy potem. Na drugim biegunie - obskurny hotelik w Indiach podczas turystycznej eskapady. Właściwie była to chata bez okien. Na środku chybotliwe łóżko z dziurawą moskitierą. Po ścianach chodziły jaszczurki. A ja marzyłam o mojej poduszce z meduzą.

Agnieszka Litorowicz-Siegert

Twój STYL 9/2010

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje