Reklama

Reklama

Wyszła za niepełnosprawnego mężczyznę. Internauci nie zostawili suchej nitki

Podróżują, mają wspólne pasje i z sukcesem prowadzą kanał na YouTube. Choroba? Nie skupiają się na niej w codziennym życiu. Shane Burcaw i Hannah Aylward udowadniają, że niepełnosprawność nie oznacza izolacji i pecha w miłości. Dlatego miesiąc temu stanęli na ślubnym kobiercu. Czy posypały się gratulacje? Z tym było różnie. Jedni się cieszyli, inny pisali, że to związek z litości lub dla pieniędzy. Jaka jest prawda?

Shane Burcaw od drugiego roku życia porusza się na wózku. Od momentu przyjścia na świat towarzyszyła mu choroba. Lekarze nie byli w stanie pomóc. 

Rdzeniowy zanik mięśni to nieuleczalna choroba. Choć mięśnie z roku na rok odmawiały posłuszeństwa, a ciało traciło stabilizację, mieszkaniec Pensylwanii się nie poddał, nadal był w stanie samodzielnie funkcjonować.

27-latek nie spodziewał się, że zakocha się z wzajemnością. Znajomość z Hannah Aylward diametralnie odmieniła jego życie.

Ich związek nieprzerwanie trwa od czterech lat. Nie kryją się przed światem. Swoje życie prywatne postanowili udostępniać w mediach społecznościowych. 

Reklama

Wspólnie założyli kanał na YouTubie o nazwie "Squirmy and Grubs". 

Konto na Instagramie też cieszy się popularnością. Niedawno para powiedziała sobie "tak". 

Para pobrała się w domu. Przygotowania do uroczystości były skromne. Hannah sama zadbała o fryzurę narzeczonego obcinając go maszynką. 

Przysięga odbyła się w obecności urzędnika państwowego za pośrednictwem aplikacji Zoom. 

"W piątek 4 września poślubiłam miłość mojego życia. Nie mieliśmy wielkiego wesela, jakie zawsze planowaliśmy, ale było idealnie. [...] Jestem niesamowicie szczęśliwa, że zostałam żoną najwspanialszego mężczyzny, jakiego znam"- napisała na Instagramie Hannah. 


Niestety wśród gratulacji pojawiły się tez komentarze pełne podejrzeń. Nie wszyscy wierzą w szczere intencje pięknej żony. 

Dlatego Hannah postanowiła zabrać głos w tej sprawie i wydała oświadczenie na swoim profilu na Instagramie. Wzbogaciła go zdjęciem z doklejonymi komentarzami. 

"Jeśli ostatnie dwa lata posiadania kanału YouTube nauczyły mnie czegokolwiek, to tego, że nigdy nie będziesz w stanie wszystkich zadowolić. Bez względu na to, co robisz, niektórych ludzi po prostu nigdy nie przekonasz"- tymi słowami zaczęła swój wpis na Instagramie. 

"Martwienie się opiniami tych ludzi jest stratą czasu, a wraz z upływem czasu o wiele łatwiej jest naprawdę nie reagować emocjonalnie na takie komentarze. Kilka lat temu czytanie takich słów było bolesne. Przez chwilę trzymałam się pomysłu, że kiedy Shane i ja pobierzemy się, wszyscy ludzie wątpiący w nasz związek zdadzą sobie sprawę, że to prawda. Teraz, oczywiście, nie jestem taka naiwna. Chociaż zajęło mi to trochę czasu, jestem w stanie całkowicie skreślić takich ludzi. Shane i ja nadal tworzymy treść i dzielimy się naszą historią, mając nadzieję, że pokażemy jak największej liczbie osób, że osoby niepełnosprawne są godnymi partnerami. Takie komentarze tylko zachęcają nas do kontynuowania! [...]" - napisała na Instagramie Hannah. 

Osoby, które zarzucały Hannah małżeństwo dla pieniędzy powinny teraz złapać oddech i bić się w pierś. Od miesiąca Shane i Hannah są małżeństwem i już dopadły ich życiowe problemy. Priorytetem dla pary jest spłacenie kredytu studenckiego. Oboje chcą pozbyć się długów, aby ze spokojem myśleć o przyszłości. 

Zobacz także

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy