Reklama

Reklama

Beszeniowa czy Tatralandia? Sprawdziliśmy dwa popularne parki wodne

Zaledwie godzinę jazdy od granicy z Polską leży, oferujący mnóstwo ciekawych opcji aktywnego wypoczynku, słowacki tatrzański region Liptów. Polacy kojarzą go jednak głównie z dwoma aquaparkami – Beszeniową i Tatralandią. Jakie atrakcje oferują popularne parki wodne i który warto odwiedzić? Sprawdziliśmy!

Tatralandia - termalne baseny pośródku pól

Tatralandia to jeden z największych całorocznych parków wodnych w środkowej Europie, usytuowany na północnym brzegu jeziora Liptowska Mara, z widokiem na Tatry Zachodnie. Położenie tego kompleksu może wydawać się osobliwym wyborem, znajduje się on bowiem dosłownie pośrodku niczego i z zewnątrz nie robi szczególnie imponującego wrażenia. A to dlatego, że powstał w miejscu, gdzie z głębokości 2,5 tysiąca metrów wydobywa się woda termalna o temperaturze ponad 60 stopni Celsjusza. Wysoki stopień mineralizacji i nasycenia solą sprawia, że ma ona właściwości lecznicze, a do tego determinowała położenie kompleksu.

Reklama

Czytaj także: Słowacja: Termalne baseny i wędrówki górskie

I tutaj potwierdza się zasada, że liczy się wnętrze. To, co rzuca się w oczy tuż po wejściu to ogromna liczba roślin i przestrzeń zaaranżowana w ergonomiczny sposób - pirackie statki, wieże i inne elementy baśniowego świata z pewnością ucieszą najmłodszych gości. Jak to bywa w tego typu przybytkach jest też głośno - szum wody miesza się z piskami i okrzykami pochłoniętych zabawą dużych i małych.

W Tatralandi miłośnicy wodnych uciech znajdą w środku 9 basenów z masażami, łóżkami wodnymi, morską falą, kurtynami, gejzerami, miejscem do wodnej koszykówki, siatkówki i aqua aerobicu. Na zewnątrz kolejnych 5, w których woda ma temperaturę powyżej 40 stopni. Tabliczki umieszczone przy krawędziach sugerują pobyt nie dłuższy niż 20 minut i rzeczywiście - po takim czasie zaczyna być już gorąco i ciało potrzebuje schłodzenia w nieco niższej temperaturze. Tropikalny Raj, gdzie temperatura powietrza nie spada poniżej 30 stopni i strefa Piratów z Karaibów to dedykowane miejsca, wokół których zgrupowano mnóstwo atrakcji - wodospady, masaże, ogromny okręt i unikalny dach przepuszczający promienie UV pozwalają cieszyć się dobrodziejstwem promieni słonecznych nawet w środku zimy - warto pamiętać o kremach z filtrem.

Coś dla ciała, coś dla ducha

Miłośnikom adrenaliny nie zabraknie natomiast mocnych wrażeń, które zapewnia 26 rur i zjeżdżalni, mających łącznie długość ponad 1800 metrów. Z części z nich można korzystać przez cały rok. Pontony, łódki, pianki idą w ruch i mają swoich fanów nie tylko wśród najmłodszych. Mimo pełni sezonu urlopowego ruch odbywa się płynnie, a w kolejkach nie czeka się dłużej niż kilka minut. Dodatkową atrakcją jest tzw. surfowanie na dzikich falach - to unikalna atrakcja Tatralandii, płatna dodatkowo 11 euro za 30 minut. Z pomocą instruktora można spróbować swoich sił i poczuć jak to jest ujarzmiać prawdziwe fale.

Cała infrastruktura gastronomiczna jest bardzo dobrze zorganizowana. W niemal każdym zakątku Tatralandii znajdują się miejsca, w których można kupić przekąski: od lodów, naleśników czy gofrów począwszy, na burgerach i napojach wyskokowych skończywszy - tu warto pamiętać, że za kubki pobierana jest kaucja w wysokości 1 euro. Warto zatem po spożyciu trunku odnieść naczynie do baru, aby nie narażać się na dodatkowe koszty. Nie brakuje też nowoczesnych rozwiązań - jednym z budzących niemałe zainteresowanie jest pizzomat, w którym można zamówić pizzę - smakowity zapach wabi zgłodniałych gości przechodzących pomiędzy kolejnymi atrakcjami. Za dodatkowe zakupy i atrakcje płacimy zegarkiem, który jest również kluczem do szafki w szatni i wejściówką na baseny, rozliczaną przy wyjściu.

W Tatralandii znajduje się także duża przestrzeń pozwalająca odpocząć rodzicom z małymi dziećmi. Przebranie maluchów, podgrzanie jedzenia w mikrofalówce czy podgrzewaczu do mleka, wygodne nakarmienie piersią najmłodszych bywalców, chwila ciszy i prywatności za parawanem to duży ukłon w stronę rodzin odwiedzających to miejsce.

Sauna - dla zdrowia i urody

A jeśli wybieramy się do Tatralandii bez dzieci lub możemy zostawić je pod opieką innych osób, warto skorzystać z kompleksu saunowego - 21 łaźni parowych suchych, fińskich w różnych konfiguracjach pozwala na głęboki relaks w błogiej ciszy. Można także poddać się zabiegom inhalacji, aromaterapii czy thalassoterapii. W ofercie jest także jacuzzi z morską wodą. Z tej strefy korzysta się nago, przy wejściu otrzymujemy tzw. ręcznik balneo, przypominający cienkie prześcieradło. Od tej reguły nie ma odstępstwa - w strojach kąpielowych, nawet do jacuzzi wstęp surowo wzbroniony. Naprzemienne wysokie i niskie temperatury sprzyjają odnowie biologicznej. Bardzo ciekawa jest ścieżka zwana wodnym szlakiem, gdzie stąpa się na zmianę po rozgrzanych kamieniach i lodzie.

Czytaj także: Zalety korzystania z sauny

W Tatralandii nie brakuje też klasycznej strefy wellness, w której można się zrelaksować podczas masażu (średnia cena 30 euro), okładów z błota czy torfu ( 7-11 euro) oraz innych zabiegów pielęgnacyjnych. Wymagana jest jednak wcześniejsza rezerwacja (min. 24h), warto więc zadbać nią zadbać, jeśli chcemy oddać się w ręce doświadczonych masażystek i masażystów.

Dodatkowo w najbliższej okolicy Tatralandii znajduje się ZOO, w którym można przyjrzeć się z bliska zwierzętom. Niedźwiedzie, lwy, tygrysy, alpaki, papugi, żółwie, kangury, owce, strusie - to tylko niektóre gatunki występujących tu okazów. Park miniatur, gdzie podziwiać można repliki znanych zabytków oraz flyspot. Baza noclegowa w pobliżu umożliwia dłuższy pobyt i zwiedzane całego regionu.

Beszeniowa - rozrywkowo ale spokojniej

Park wodny Beszeniowa (słowackie Bešeňová) znajduje się niespełna 20 minut jazdy od Tatralandii. Oferuje gościom 4 całoroczne baseny z wodą geotermalną, kolejne 4 prywatne baseny wyłącznie dla gości hotelowych, strefę relaksu Atrium z 3 wewnętrznymi basenami, basen z falami i basen dziecięcy. A także świat saun Harmonia, 30-metrową wieżę z 6 zjeżdżalniami o długości całkowitej ponad 1 km. Do tego latem dołącza kolejnych 6 basenów oraz możliwość nurkowania z akwalungiem we wraku statku. Podobnie jak w Tatralandii nie brakuje biczy wodnych, relaksacyjnych łóżek wodnych, jacuzzi i zjeżdżalni.

Prawie 30 lat temu powstały tu baseny z wodą geotermalną. Na pierwszy rzut oka jest tu nieco spokojniej, choć obiekt może łącznie przyjąć równocześnie 6,5 tysiąca osób. Nieco mniej tu atrakcji dedykowanych najmłodszym, choć i dla nich przewidziano atrakcje w postaci bogatego programu animacyjnego oraz placu zabaw. Dla fanów aktywnego spędzania czasu przewidziano możliwość gry w siatkówkę, zajęcia fitness, jogę.

Także tutaj nie brakuje bogatej infrastruktury gastronomicznej - 6 barów i restauracji, w których można zaspokoić głód i pragnienie. Przekąski typu gofry (6,5 euro), naleśniki, dania typu fast food (burger z frytkami 9,5 euro) pizza z pieca, makarony, sałatki - to wszystko znajdziemy tuż obok basenów.

Saunowe rytuały i wielkie show

Atrakcją samą w sobie jest jeden z największych kompleksów saunowych na terenie Słowacji - Harmonia Wellness&Spa - który przez cały rok oferuje sauny, masaże wodne, zabiegi pielęgnacyjne, terapię kolorem i dźwiękami. Także i tutaj cała strefa saunowa jest beztekstylna, a nagie ciało w saunach, jacuzzi i strefie wellness jest zasadą, od której nie ma wyjątków. Tu także przy wejściu otrzymuje się ręcznik balneo, jednak nie jest on tutaj używany przez bywalców zbyt często, co ciekawe ze strefy saun mogą tutaj korzystać także dzieci.

W ciągu dnia odbywają się rytuały saunowe, będące interesującym doświadczeniem i swoistym show. Pokaz zaczyna się w dedykowanej, sporej saunie, w której goście siadają, wedle uznania, niżej lub wyżej w zależności od pożądanej temperatury - im wyżej tym będzie goręcej. Dosłownie i w przenośni. Saunamaster rozpoczyna rytuał uderzeniem w gongi i w rytm nastrojowej muzyki porusza się wokół paleniska z wirującym w dłoniach ręcznikiem. Towarzyszy mu pełne skupienie. 

Po kilku minutach na palenisko trafia śnieg i olejki eteryczne, cytrusowy zapach wypełnia pomieszczenie. Saunamaster polewa wodą zaczerpniętą z cebra kamienie i temperatura podnosi się z minuty na minutę. Muzyka staje się coraz bardziej intensywna wirujące ręczniki sprawiają, że podmuchy ciepła rozchodzą się po całym wnętrzu. Procedura powtarza się kilka razy, muzyka zmienia się na coraz szybszą i bardziej intensywną, ręczniki wirują, temperatura rośnie. 

W kulminacyjnym momencie podmuchy są już ekstremalnie gorące, zapachy olejków mieszają się w powietrzu a saunamaster jest jak w transie. Pokaz kończy dźwięk gongu, a widzowie udają się na zewnątrz, na świeże powietrze, aby odpocząć na leżakach i schłodzić rozpalone do granic możliwości ciała w pobliskimi basenie. Bez okryć oczywiście.

Podczas mojej wizyty rytuał prowadził Jean Colin Dora. Pochodzący z Haiti manager z doktoratem swoją przygodę z saunami i wellness w Beszenowej rozpoczął w 2011 roku. W tym czasie doskonalił się w sztuce saunowej, aroma- i muzykoterapii. W 2021 zdobył tytuł mistrza Słowacji w rytuałach saunowych, w 2022 awansował do półfinału mistrzostw świata. Mówi, że gorące powietrze i swobodna atmosfera przypominają mu rodzinne Haiti.

Mimo lipcowego długiego weekendu - Słowacy obchodzili święto Cyryla i Metodego - nie odczuwało się tutaj tłoku. Mam wrażenie, że jest nieco spokojniej niż w Tatralandii, choć nie nazwałabym tego jednak kameralną atmosferą.

Zarówno Baszenowa, jak i Tatralandia to świetnie zaprojektowane pod kątem rozrywki i relaksu miejsca z pełną infrastrukturą pozwalająca spędzić tu co najmniej kilka godzin. Które miejsce wybrać? To zależy od tego w jakim gronie wybieramy się na Słowację i jak długo chcemy zostać na miejscu. Przy okazji jednodniowego wypadu świetnie sprawdzą się oba aquaparki, choć dla rodzin z dziećmi nieco lepsza będzie Tatralandia. Tak czy inaczej miłośnicy mokrego szaleństwa, niezależnie od tego, który park wodny wybiorą, nie będą zawiedzeni.

***

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: park wodny | Tatralandia | baseny termalne | rodzinne wakacje | Słowacja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy