Reklama

Reklama

Gruzja piękna, ale surowa. Na co uważać w krainie czaczy i wina?

Gruzja to niekwestionowany wakacyjny hit wśród polskich turystów. To także idealne miejsce na wyjazd we wrześniu czy październiku ze względu na korzystne warunki pogodowe. Jednak wokół tego nadal nieco egzotycznego dla nas kraju narosło wiele mitów. Jaka naprawdę jest Gruzja?

Z jednej strony zachwycająco piękna, przyjazna kraina o niezwykle bogatej historii. Z drugiej chaotyczny, pełen turystów tygiel, w którym przyzwyczajeni do cywilizacyjnych wygód przybysze z Zachodu mogą się nie odnaleźć. 

Gruzja od paru dobrych lat zyskuje na popularności. Jedną z najczęściej spotykanych tu nacji, oprócz Rosjan czy samych Gruzinów, są właśnie Polacy. Zarówno turyści, jak i ci, którzy zakochani w kraju czaczy i wina, zostali na dłużej. Ma on swój niepowtarzalny czar, któremu niełatwo się oprzeć. Choć czasami pokazuje swoje, delikatnie mówiąc, surowsze oblicze. Warto się na to przygotować i nie dać się zaskoczyć, gwarantując sobie tym samym jedynie przyjemne wspomnienia.

Reklama

Gruzja, Georgia, Sakartvelo

Gruzja to niewielki kraj, około cztery razy mniejszy od Polski (dokładniej cztery i pół), leżący u wybrzeża Morza Czarnego i stóp Kaukazu Południowego, zamieszkany przez niecałe cztery mln ludzi. Sami Gruzini nazywają swoją ojczyznę Sakartvelo i mówią, że zostali wciśnięci przez historię pomiędzy dwa wielkie mocarstwa - Turcję i Rosję - które przez wieki wywarły swój wpływ na państwo ze stolicą w Tbilisi. Od południa i wschodu kraj graniczy jeszcze z Armenią i Azerbejdżanem.

Choć z geograficznego punktu widzenia Gruzja należy do Azji, to społecznie i kulturowo bliżej jej do Europy. Kraina ta ma długą i zawiłą historię, sięgającą daleko do czasów starożytnych. Oddziaływanie wielu nurtów kulturowych i cywilizacyjnych widać tu na każdym kroku. Wschód zderza się z Zachodem, a Południe z Północą. Zdaniem wielu historyków to właśnie na tych terenach produkowano pierwsze w historii ludzkości wino. Gruzja to obok Armenii także pierwszy kraj, który przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową.

Jak dotrzeć do Gruzji?

Od niedawna podróż z Polski do Gruzji jest niezwykle prosta dzięki bezpośrednim połączeniom lotniczym z aż pięciu polskich miast: Warszawy, Krakowa, Katowic, Gdańska i Wrocławia. Loty wykonuje dwóch przewoźników: PLL LOT i Wizzair. Jeszcze kilka sezonów temu większość połączeń z Polski obsługiwało lotnisko w Kutaisi, a do Tbilisi można było dostać się jedynie z Warszawy. Teraz z każdego z wymienionych polskich miast polecimy bezpośrednio także do stolicy Gruzji.

Alternatywy dla transportu lotniczego są w tym wypadku bardzo czasochłonne i kosztowne, ze względu na dużą odległość. Jeśli ktoś chciałby dostać się do Gruzji drogą lądową, powinien obrać trasę przez Węgry, Serbię, Bułgarię i Turcję. Istnieje także możliwość przeprawienia się przez Morze Czarne. Przed wybuchem wojny w Ukrainie, najpopularniejszą opcją był prom z Odessy do Batumi. Obecnie funkcjonują jedynie połączenia z Bułgarii: z Warny bądź z Burgas można dopłynąć do Batumi lub Poti.

Czy Gruzja jest ładna?

Tak. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wśród Gruzinów krąży nawet legenda o tym, że gdy bóg rozdzielał narodom terytoria, oni spóźnili się, gdyż idąc długą drogą z ciemnego lasu, odczuli zmęczenie i postanowili odpocząć. W ramach odpoczynku jedli i pili wino tak długo, że ostatecznie stawili się po czasie, gdy wszystko zostało już rozdane. Bóg nie był tym faktem pocieszony, ale Gruzini tłumaczyli, iż pili na jego chwałę, co udobruchało stwórcę i sprawiło, że oddał im we władanie mały zakątek świata, który w sekrecie zostawił specjalnie dla siebie.

W całym kraju nie ma praktycznie ani jednego miejsca, z którego nie rozciągałby się malowniczy krajobraz jak z pocztówki. Na zachodzie wybrzeże Morza Czarnego i tropikalna flora klimatu podzwrotnikowego, na wschodzie bajkowa Kachetia, zwana gruzińską Toskanią, na południu tajemniczy Mały Kaukaz, a na północy majestatyczny Wielki Kaukaz. Nie jest dużą przesadą stwierdzenie, że będąc w Gruzji, gdzie nie obrócimy głowy, ujrzymy coś zachwycającego.

Klimat panujący w kraju sprawia, że sezon turystyczny trwa dość długo i aż do końca października można cieszyć się dobrą pogodą. Jest jednak druga strona medalu, o której należy pamiętać. Latem w niższych częściach (poza górami) temperatury sięgają 40 stopni w cieniu, upał staje się momentami wręcz niebezpieczny, a duszne noce sprawiają, że niektórzy mają problem ze spaniem.

Czy w Gruzji jest co zwiedzać?

"W tym kraju chyba nie ma generalnie takich miejsc do zwiedzania, prawda?" - to pytanie, zasłyszane przez autora od polskiego turysty w Tbilisi, mogłoby ściąć z nóg niejednego Gruzina. I to nie z powodu urażonej dumy, a przez to, że jest tak bardzo nietrafione, jak tylko się da. Choć część przyjezdnych skupia się głównie na podziwianiu piękna dzikiej przyrody i naturalnym bogactwie Sakartvelo, to tereny należące obecnie do Gruzji noszą na sobie ślady tysięcy lat rozwoju różnych cywilizacji, państw i kultur, których dziedzictwo podziwiać można do dzisiaj. 

Wśród najważniejszych miejsc godnych zobaczenia jest na pewno Stare Tbilisi, a w szczególności dawne dzielnice Abanotubani, z łaźniami siarkowymi, oraz Kala, z niezwykle urokliwymi wąskimi uliczkami (uwaga: momentami stromo i mocno pod górkę), balkonami i podwórkami. Cała historyczna zabudowa centrum Tbilisi wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nad budynkami mieszkalnymi wznosi się góra Mtatsminda, na szczycie której znajduje się park rozrywki. Obok podziwiać można brutalistyczny pomnik Matki Gruzji, a także ogromny i bardzo bogaty Narodowy Ogród Botaniczny.

Nieopodal metropolii znajduje się stara stolica Gruzji, Mccheta (również znajdująca się na liście UNESCO), jedno z najstarszych miast w kraju, wraz z monastyrem Dżwari. Jadąc na północ od Tbilisi, zobaczyć można kolejną atrakcję - Gruzińską Drogę Wojenną i znajdujące się przy niej jezioro Żinwali, twierdzę Ananuri, rzekę Aragwi, Pomnik Przyjaźni Rosyjsko-Gruzińskiej oraz stanowiące bramę do Wysokiego Kaukazu miasteczko Stepancminda wraz z jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc na świecie, cerkwią Cminda Sameba. Po drugiej stronie okupowanej przez Rosjan Abchazji głównym ośrodkiem turystycznym jest Mestia, z której można udać się do wioski Uszguli.

Na uwagę zasługują także: kompleks monastyrów położonych na półpustynnych stokach, Dawid Garedża, leżąca nieco dalej na wschód od Tbilisi, winiarska stolica Gruzji, Sighnaghi oraz dwa kamienne miasta: Wardzia i Uplisciche. 

Czy Gruzja jest w Europie?

Z pozoru banalna kwestia, bo patrząc na mapę, można jednoznacznie stwierdzić, że Gruzja leży w Azji. Zadajcie jednak to pytanie na ulicach Tbilisi, gdzie na każdym rogu powiewają flagi Unii Europejskiej, a mury upstrzone są napisami “Georgia is Europe". Choć w kraju nadal spotkać można osoby, które tęsknie wzdychają za czasami Związku Radzieckiego, to po rosyjskiej agresji w 2008 roku większość Gruzinów straciła nadzieje na odnowienie dawnej miłości i deklaruje poparcie dla dołączenia kraju do Unii Europejskiej. 

Niemniej przed Gruzją długa droga do tego, by poukładać wszystko tak, jak wygląda to, chociażby u nas. Z tego też powodu przyjeżdżając z Polski, należy przygotować się na pewne różnice w mentalności, podejściu do niektórych spraw czy rzeczy stojące na poziomie innym niż europejski.

Do Gruzji Polacy mogą wjechać na dowód osobisty. Ale jeśli chcemy wymienić walutę w banku, co jest najbezpieczniejszą opcją, musimy mieć przy sobie paszport. Pomocne każdemu turyście aplikacje z mapami, takie jak Google Maps, nie funkcjonują z taką dokładnością, jak chociażby w Polsce. Trasa często gubi nas w mieście, bywa, że szukany przez nas lokal nie istnieje, a droga, którą mamy iść lub jechać, nagle się urywa. Wciąż problemem jest porozumiewanie się po angielsku. W większych ośrodkach, w Tbilisi czy Kutaisi, młodzi ludzie opanowali ten język, ale najlepiej jest znać rosyjski. 

Kolejną ważną rzeczą jest przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Po pierwsze ruch uliczny i kultura jeżdżenia w Gruzji bardziej przypomina azjatycką niż europejską. Chaos, niebezpieczne manewry, stłuczki, nieprzewidywalne decyzje, czy wyprzedzanie na odcinkach zupełnie do tego nieprzystosowanych to norma. Lepiej zastanowić się dwa razy, zanim pomyślimy o wynajęciu samochodu albo zaufać miejscowemu kierowcy (ewentualnie Polakom mieszkającym na miejscu, którzy oferują wycieczki po Gruzji i którzy przyzwyczajeni są do tamtejszego stylu jazdy). 

Jeśli chcemy poruszać się pomiędzy miastami transportem publicznym, przeważnie jedynym wyborem będą marszrutki - minibusy, które nie należą do najnowszych pojazdów na świecie (mówiąc mniej delikatnie: są stare, rozklekotane i niewygodne). Czasem kursują nieregularnie. Zdarza się tak, że nawet miejscowi nie są zgodni co do tego, o której i skąd można dostać się do miasta obok. Wszystko to wydłuża podróżowanie wewnątrz kraju.

Miejsca noclegowe często nie przypominają kilkugwiazdkowych hoteli z popularnych kurortów (poza molochami o bardzo wątpliwej estetyce w nadmorskim Batumi). Dla jednych będzie miało to swój unikalny urok, ale ci, którzy jadą na wakacje po to, by spędzić je w luksusach, mogą się zdziwić. Nadal występują też takie problemy, jak brak bieżącej wody. Tylko w tym roku w Tbilisi władze kilka razy zmuszone były wyłączyć wodociągi w niektórych dzielnicach ze względu na awarię instalacji bądź brak zapasów. Może więc okazać się, że wracając wieczorem do wynajętego mieszkania, nie będziecie mieli możliwości wzięcia prysznica czy nawet spuszczenia wody w toalecie.    

Czy Gruzja jest droga?

To zależy. Jeżeli będziemy mieć się na baczności, sprawdzać ceny, pytać (zarówno miejscowych, jak i rodaków aktywnych na grupach w mediach społecznościowych), omijać typowe miejsca dla turystów i planować z wyprzedzeniem, to spędzimy wakacje bez przepłacania. Chwila nieuwagi albo niewiedza może kosztować.

Gruzińska waluta lari jest mocniejsza niż polski złoty, ale ogólnie ceny są niższe niż u nas. Ceny w lokalach, szczególnie jeśli porównamy je do tych polskich, które ostatnio poszły mocno w górę, są niskie. Niemniej w samym tylko Tbilisi za tę samą potrawę można zapłacić nawet dwa razy więcej w typowo turystycznej restauracji niż w mniej eksponowanym miejscu oddalonym zaledwie o kilkaset metrów. Najlepiej sprawdzić wcześniej menu w internecie albo już na miejscu i porównać z innymi. Praktycznie każdy lokal dolicza opłatę za obsługę (service fee) - od 10 nawet do 18 proc. z rachunku.

Sklepy w Gruzji to trochę paradoks. W kraju zarabia się mniej niż w Polsce, ale produkty na półkach są zazwyczaj droższe niż u nas. Trudno będzie zaoszczędzić, kupując jedzenie w sklepie i przyrządzając je w kwaterze wyposażonej na przykład w aneks kuchenny. Przeważnie stołowanie się w lokalach kosztuje podobnie lub tyle samo. Inaczej jest z targami, gdzie ceny są o wiele niższe niż w sklepach. 

Te znajdują się najczęściej przy dworcach, można o nie zapytać także miejscowych, którzy właśnie tam robią zakupy. Zaopatrywanie się w żywność na targu wymaga jednak zarówno wiedzy o produktach, jak i umiejętności władania rosyjskim lub gruzińskim. Lepiej także uważać na mięso kupowane w ten sposób, gdyż najczęściej nie jest ono przechowywane w odpowiednich warunkach.

Nie oznacza to, że powinniśmy zrezygnować całkowicie z wiktuałów domowej produkcji. Jeżeli nocujemy u prywatnego właściciela, istnieje duża szansa, że za dodatkową opłatą, przygotuje nam suty i smaczny posiłek. Podobnie rzecz ma się z produktami procentowymi. Domowe wino i czacza (mocny alkohol ze skórek winogron) to absolutna podstawa w Gruzji. Sprzedawców oferujących plastikowe butelki wypełnione płynami za rozsądne ceny spotkamy niemalże na każdym kroku.  

Naciąć możemy się także na taksówkach. Gruzińscy kierowcy żyją z naciągania turystów i zawsze, naprawdę zawsze, oferują mocno zawyżone ceny. Sposobem jest albo targowanie się (dobrze wcześniej znać rozsądną stawkę za przejazd do danego miejsca), albo korzystanie z aplikacji mobilnych. Różnica w cenie ta nawet połowa z tego, co zawoła od nas na starcie kierowca na postoju. Uważać trzeba również na to, ile płacimy za pamiątki. W najbardziej zatłoczonych i wypełnionych przyjezdnymi punktach możemy być pewni, że przepłacimy, podczas gdy za ten sam, nawet identyczny produkt kawałek dalej damy o wiele mniej.

Targowanie się w Gruzji nie jest niczym niecodziennym. Choć najczęściej taksówkarze czy drobni sprzedawcy nastawieni na łatwy zysk nie będą początkowo zadowoleni, jeśli zapytamy o niższą cenę, to ostatecznie zgodzą się na negocjacje. 

Czy Gruzja jest bezpieczna?

Kwestia bezpieczeństwa to również jeden z popularnych mitów na temat Gruzji. Nadal panuje bowiem przeświadczenie o tym, że bywa tam niebezpiecznie. Przeświadczenie jak najbardziej błędne.

Gruzja jest pełna turystów i z biegiem czasu widać wyraźnie, jak powoli wypełnia się drobnymi “biznesmenami", wszędobylskimi cwaniakami i naciągaczami. Być może dekadę temu, gdy była stosunkowo rzadko odwiedzanym krajem, wychodzącym dopiero z wojennego zamętu, można było uznać ją jednoznacznie za nieskażoną pod tym kątem krainę. Dzisiaj czar ten delikatnie pryska i coraz trudniej doświadczyć owianej legendą gruzińskiej bezinteresownej serdeczności i gościnność, tak wychwalanej przez lata. Gruzini mają złote serca, ale coraz częściej kluczem do nich są pieniądze. 

Nie zmienia to jednak faktu, że to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na planecie. Może zdarzyć się tak, że przez nieuwagę, brak koncentracji, czy niewiedzę, zostaniemy oszukani na jakąś kwotę. Ale możemy być niemal pewni, że żaden Gruzin nie wyrządzi obcym krzywdy. 

Może to brzmieć nieco patetycznie, lecz gościnność jest jedną z najważniejszych wartości dla tego społeczeństwa. Nawet jeżeli nie oznacza to od razu zapraszania do domu każdego napotkanego na ulicy przechodnia, to buduje przekonanie o obowiązku szacunku wobec gościa zza granicy. Mało tego, Gruzini nie kryją się z sympatią wobec Polaków. Będąc w Tbilisi czy innych miastach możemy spodziewać się pytania o to, skąd jesteśmy i raczej pozytywnej reakcji na hasło: “Polska".

Przeczytaj także:

Wakacje jak z koszmaru? Ryzyko odwołanych lotów i ogromnych kolejek

Gruzja: Dziki kraj na wyciągnięcie ręki. Czym zachwyca?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gruzja | Podróże

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy