Reklama

Reklama

Maneki neko: Nie tylko na szczęście

W Japonii, a także w Chinach kolorowe koty maneki neko można spotkać w wielu miejscach: w sklepach, restauracjach. Machają łapką lub obiema i zapraszają do wejścia. Mają dzwoneczki na szyi i zwykle trzymają w łapce starą monetę - fenomen figurek kotków wyjaśnia podróżnik Michał Cessanis.

Przeczytaj fragment książki "Cessanis na walizkach. Opowieści z pięciu stron świata":

Figurki pojawiły się już najprawdopodobniej w okresie epoki Edo (1603-1867). Bardzo popularne stały się w następującej po niej epoce Meiji (1868-1912). Należy to powiązać - według niektórych badaczy - z prostytucją. Kiedy kobietom świadczącym te usługi zabroniono reklamować się z użyciem figur męskich narządów, sięgnęły po kotki.

Gejsze grywały także na podobnym nieco do naszej gitary shamisenie, instrumencie, do którego sporządzania używano kociej skóry, a w tańszej wersji także psiej. Dlatego też shamisen i gejsze zaczęto z czasem nazywać neko, czyli "kot". Dziś koty i psy mogą czuć się bezpieczniej, gdyż do konstruowania instrumentów używa się specjalnego papieru lub plastiku.

Reklama

Figurki maneki neko mają różne kolory i to jest ponoć bardzo ważne, jeśli zdecydujemy się kupić machającego kotka.

Biały kot z dzwoneczkiem jest tradycyjnym (i najtańszym) japońskim wzorem. Symbolizuje szczęście.

Złote koty, które szczególnie upodobali sobie Chińczycy, należy wiązać z bogactwem.

Różowe maneki neko to oczywiście uczucia.

Żółte oznaczają przywiązanie do kogoś.

Czarne chronią przed chorobami i złymi duchami, polecane są chorowitym dzieciom, a także kobietom, które chcą się opędzić od natrętnego wielbiciela.

Czerwone koty mają szczególną moc - podobnie jak czarne chronią przed chorobami i wszelkimi kataklizmami w życiu.

Japończycy wierzą, że pod względem walki z chorobami czerwony kolor ma największą moc, dlatego niegdyś dzieci chorujące na ospę ubierano tam na czerwono. Są małpy w czerwonych śliniakach odpędzające demony i podobnie ubrane lisy, które mają dbać o dostatek. A na wielu skrzyżowaniach, pobocznych drogach i świątyniach umieszcza się figury Jizō-bosatsu - japońskiego odpowiednika bodhisattwy - ubranego zwykle w czerwoną lub białą czapeczkę i czerwony śliniak, pod którym wynosił z czyśćca dzieci gnębione tam przez złe wiedźmy.

Jeśli więc kupujemy kota machającego łapką, niech będzie czerwony.


Fragment książki "Cessanis na walizkach. Opowieści z pięciu stron świata". Michał Cessanis. Wydawnictwo Burda Książki.


Styl.pl/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL