Reklama

Reklama

To najbardziej przeklęte miejsce w Polsce. Ludzie ginęli w tajemniczych okolicznościach

Babia Góra. Przyciąga ludzi głodnych wrażeń i pięknych widoków. Tajemnicza Królowa Beskidów ma również swoje mroczne oblicze, o którym krążą już legendy. To tu przed wiekami swój zamek miał budować diabeł, a czarownice organizować sabaty. Nie bez powodu mówi się, że Babia Góra jest najbardziej przeklętym miejscem w Polsce.

Królowa Beskdów, Kapryśnica, a ostatnio - Orawska Święta Góra. Babia Góra to masyw górski w Beskidzie Żywieckim. Jej najwyższym szczytem  jest Diablak, liczący 1725 metrów. Wierzchołek zyskał miano Diabelskiego Szczytu (niem. Teufelspitze). Babia Góra jest zaliczana do Korony Gór Polski.

Zobacz również: Jedno z najbardziej niebezpiecznych kąpielisk świata. Przeraża i zachwyca

Babia Góra - skąd ta nazwa?

Dlaczego właśnie Babia Góra? 

Reklama

"[...]w Babiej Górze jest góra albo gronik, na którym jest kamienna baba tak wyrośniona, a wode z niej idzie. Gdzie tam jest skała, z jednej strony nie ma przystępu do niej, a z drugiej strony połogo idzie i stąd Babia Góra nazwana" - pisał Andrzej Komoniecki w "Chronografii albo dziejopisie żywieckim" z XVIII wieku. 

Odpowiedź znajdziemy również w ludowych legendach. Jak głosi jedna z nich, to po prostu góra kamieni wysypanych przed domem przez "babę - olbrzymkę". Kolejna natomiast tłumaczy, że góra to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu gdy ujrzała, jak niosą jej zabitego ukochanego. Na tym nie koniec. Inne legendy podają, że nazwa góry wzięła się od tego, że w jaskiniach pod górą zbójnicy ukrywali swoje branki.

Najbardziej przeklęte miejsce w Polsce?

Pechowa? To w jej przypadku mało powiedziane. Królowa Beskidów jest uważana za najbardziej przeklęte miejsce w Polsce. Powtarzająca się seria katastrof, wypadki, turyści ginący w dziwnych okolicznościach, zmienna pogoda... To wszystko sprawia, że Babia Góra jest uważana za "górę przeklętą". Mimo tego, że wszystkie nadprzyrodzone zjawiska to tylko przypuszczenia.

 "Jej wysokość" Babia Góra nie bez powodu jest nazywana najbardziej kapryśną z gór. Gdy w dolinach króluje słońce, na wierzchołku Diablaka może szaleć wiatr i panować przenikliwe zimno. To właśnie  kapryśna pogoda jest przyczyną wielu zabłądzeń i wypadków (w tym śmiertelnych) wśród narciarzy i turystów.

Zwodzenie przez błędne ognie, spotkania z dziwnymi postaciami i zjawami, wyczuwanie czyjejś obecności, gdy wokół nikogo nie ma... Według jednej z licznych teorii, Babia Góra to przejście między światami, którym podróżują dusze. Padają również głosy, że Królowa Beskidów ma tajemniczą moc przyzywania ludzi. Ponoć zdarzały się przypadki, że ktoś wzywany przez duchy wchodził na nią w środku nocy i znikał. Czasami można się tu ponoć natknąć na postać mężczyzny w czarnym płaszczu z kapturem.

Jedna z legend opowiada o czarnym koniu, który swoim rżeniem miał zachęcać ludzi do tego, by za nim szli. Kiedy doprowadził swoje ofiary w głęboki las, rozpływał się we mgle. Przerażeni i zdezorientowani ludzie, szukając drogi powrotnej ulegali wypadkom lub ginęli.

Co ciekawe, badacze paranormalnych zjawisk twierdzą, że na Babiej Górze występuje duże skoncentrowanie nietypowej energii. Ma ona zaburzać ludzkie umysły.

Zobacz również: Mroczna historia pałacu w Mokrzeszowie. "Fabryka aryjskich dzieci" 

Zamek diabła i sabaty czarownic

Jeśli Babia Góra stanęłaby w szranki z innymi miejscami w Polsce o palmę pierwszeństwa w kategorii "najbardziej przeklęte miejsce", z pewnością uplasowałaby się na podium. Według pewnej legendy, przed wiekami diabeł budował na szczycie Diablaka zamek dla zbójnika. Mężczyzna miał mu oddać swą duszę. Budowla jednak się zawaliła, a niedoszły właściciel zginął pod jej gruzami. Ponoć do dziś spod głazów słychać dźwięki stukającej ciupagi - tak zbójnik próbuje wydostać się z gruzowiska.

Diablak miał być miejscem sabatów czarownic, organizowanych w noc świętojańską, Zaduszki i w Wielki Piątek. Szczególnym dniem był również 13 grudnia (obecnie dzień św. Łucji). Według przedchrześcijańskich wierzeń, był to czas, gdy demony cieszyły się ze zwycięstwa nocy nad dniem. Ten moment wykorzystywały czarownice, które mogły zabijać lub pozbawiać zmysłów ludzi, zniszczyć zbiory, sprowadzić śnieg czy grad.

Tragiczny koniec narciarzy z KS "Beskid"

A teraz legendy zamieńmy na historie prawdziwe. Do jednego z tragicznych zdarzeń doszło w nocy z 14 na 15 lutego 1935 roku. Tamtej nocy zginęła cała ekipa reprezentująca KS "Beskid" z Andrychowa. Było to 2 narciarzy i 2 narciarki - kierownik zespołu Kazimierz Fryś, Janina Fryś, Władysław Olejczyk i Helena Banachowska.

Grupa wyruszyła z Pilska, aby przez Cyl i Kościółki dotrzeć do schroniska Beskidenverein pod Diablakiem. Wyczerpani trasą, zdjęli narty i rozdzielili się. Ciała 3 uczestników rajdu znalazł kilka dni po tej tragicznej nocy Władysław Midowicz, gospodarz dolnego schroniska na Markowych Szczawinach. Ciało kierownika zespołu, Kazimierza Frysia, zostało odnalezione dopiero pod koniec maja.

Zobacz również: Ukryte kąpielisko w holenderskim lesie. Tu wakacje trwają cały rok

Pasmo nieszczęść

Do kolejnej tragedii doszło latem 1963 roku. Na zboczu góry rozbił się helikopter. Zaskakujące było wówczas to, że tragedia miała miejsce w czasie pięknej pogody. Na miejscu zginął pilot i 2 pasażerów.

Kilka lat później, 2 kwietnia 1969 roku, na zboczu Policy w Paśmie Babiogórskim rozbił się samolot Polskich Linii Lotniczych LOT. Zginęły 53 osoby. Co było powodem tragedii? Maszyna leciała z warszawskiego Okęcia do krakowskich Balic. Wówczas nie było wiadomo, dlaczego piloci zboczyli z kursu. Tym bardziej, że znajdująca się u stóp Babiej Góry Zawoja nie znajdowała się na tej trasie lotu. W trakcie odtworzenia tego tragicznego lotu, załoga straciła orientację co do położenia samolotu. Piloci mieli podawać, że są nad Jędrzejowem, gdy byli już nad Krakowem.

Śledczy ustalili, że powodem katastrofy były liczne błędy pilotów. Jednostką kierował kapitan Czesław Doliński. Sekcja zwłok wykazała, że doświadczony pilot miał bliznę pozawałową i świeży zawał w dolnej ścianie serca. Pojawiały się pogłoski, że w dniu lotu skarżył się na ból w klatce piersiowej. Podejrzewano, że członkowie załogi stracili orientację, gdy zajęli się Dolińskim. Jednak członek powołanej komisji Stanisław Milewski ocenił, że stan zdrowia kapitana nie miał wpływu na katastrofę. Niektórzy ludzie do dziś sądzą, że to nieznane siły miały wpływ na to, że przyrządy służące do nawigacji w samolocie przestały działać. Przez wiele lat pojawiała się również hipoteza o nieudanej próbie porwania samolotu.

Z kolei wiele lat później, o poranku 23 maja 2013 roku na zboczach Babiej Góry rozbiła się awionetka. Samolot leciał z Poznania do Bratysławy. Ratownicy GOPR otrzymali wówczas sygnał z Urzędu Lotnictwa Cywilnego, że awionetka zniknęła z radaru. Wskazany był obszar od góry Żar po właśnie Babią Górę. Ratownicy ustalili, że tragedia miała miejsce na północnym stoku Królowej Beskidów, nieopodal szlaku Perć Akademików. Na miejscu, ratownicy GOPR znaleźli rozbity samolot i 3 zwęglone ciała. Przyczyną wypadku miały być złe warunki atmosferyczne.

***

Zobacz również:

Ludzie przez 500 lat nie mieli tam wstępu. Zagadkowy budynek został otwarty

Rozkładają koce na grobach, urządzają dyskoteki w kościołach. Serca wiernych krwawią

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy