Reklama

Reklama

Rihanna dostała się na Harvard!

Barbadoska wokalistka zaczęła swoją karierę mając 17 lat, więc nie zdążyła zdobyć odpowiedniego wykształcenia. Czyżby teraz wzięła się za naukę? Niestety nie, choć powód jej wizyty na Harvardzie jest równie szlachetny.

Rihanna została uhonorowana nagrodą Harvard’s University Humanitarian Award, która rok rocznie przyznawana jest osobie ze świata kultury, polityki i mediów, która angażuje się w akcje humanitarne i walczy o godne warunki życia w krajach słabo rozwiniętych. Filantropka otrzymała nagrodę za bardzo konkretne osiągnięcie - zbudowała nowoczesne centrum onkologii i medycyny nuklearnej na Barbadosie, wspomagające leczenie raka piersi oraz stoi na czele kilku fundacji.

Riri w swoim przemówieniu nie szczędziła sobie żartów i podziękowań za to wyjątkowe wyróżnienie. Jednocześnie opowiedziała o tym, że o pomaganiu drugiemu człowiekowi marzyła już w dzieciństwie, a w rok po rozpoczęciu kariery założyła pierwszą fundację. Wokalistka wyjątkowo mocno przejęła się losem osób chorych na białaczkę, po tym jak w 2010 roku na tę chorobę zmarła jej babcia, w związku z czym zaangażowała się w kampanię DKMS, mającą na celu zapisanie jak największej ilości osób do bazy potencjalnych dawców szpiku.

Reklama

Barbadoska wokalistka mimo tego, że w świecie showbiznesu znana jest ze swojego wyzywającego zachowania i umiłowania do palenia marihuany, ma złote serce i z chęcią dzieli się tym co sama dostała. Swoje przemówienie zakończyła zadaniem, skierowanym do wszystkich gości gali, by postarali się pomóc choćby jednej osobie, bo takie małe czyny również procentują na przyszłość.

Ewelina Willmann

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy