Reklama

Reklama

Selfie? Groźniejsze niż myślisz

Dwie godziny dziennie. Tyle czasu każdego dnia spędzamy w mediach społecznościowych przeglądając posty i tworząc swój PR. Okazuje się, że dbanie o wizerunek w sieci, często wymyka się spod kontroli, o czym alarmują specjaliści.

Dzień bez selfie, dniem straconym. Kilka zdjęć po przebudzeniu, potem kolejne w ciągu dnia i jeszcze parę na dobranoc. Spośród tego zbioru wybieramy najlepsze ujęcia, a w aplikacji tuszujemy niedoskonałości i kompleksy swoje urody. 

Jeżeli to nie pomaga i okazuje się, że jesteśmy dalecy od ideału, który tkwi w naszej głowie, wdrażamy wariant drugi. Czyli konsultacje chirurgiczne. Gabinety medycyny estetycznej od lat przyglądają się trendowi, który został w medycynie określony jako "efekt selfie". Czym dokładnie jest?

"Efekt selfie". Efekt czy defekt?

W skrócie to nierzetelna ocena swojej urody, na podstawie zdjęć zrobionych telefonem z ręki. Brak odpowiedniego oświetlenia lub niewłaściwy kąt, kadr, czy mina sprawiają, że nie akceptujemy siebie w tym wydaniu. 

Reklama

Lekarze medycyny estetycznej mówią jednym głosem, że to pułapka. Niestety w te sidła wpada coraz więcej osób, które zgłaszają się na konsultacje medyczne i proszą o korektę: nosa, ust, kości policzkowych, powiek etc. Niestety "przerabianie" twarzy nie kończy się na jednym zabiegu.

To zjawisko niepokoi chirurgów plastycznych, dlatego szerzej omawiano je podczas Kongresu Medycyny Estetycznej zorganizowanego we Włoszech.

- Niektórzy pacjenci przychodzą do lekarza i proszą o poprawę nieistniejących, nieestetycznych aspektów, jakie zobaczyli robiąc sobie selfie przy złym ujęciu i z perspektywą, która wypacza rysy twarzy - tłumaczył w Rzymie prezes Stowarzyszenia Medycyny Estetycznej Emanuele Bartoletti.

Choć wady są wyimaginowane, pacjenci nie poprzestają w trudach i dążą do stanu perfekcji swoje urody. Wiele osób, mimo licznych zabiegów, wciąż odkrywa kolejne "fotograficzne defekty" i marzy jedynie o tym, aby się ich szybko pozbyć. To uzależnienie XXI wieku.

- Jako lekarze medycyny estetycznej musimy tłumaczyć też, że wady pokazanej nam na zdjęciu nie musimy korygować. Często jest ona efektem zjawiska, które w branży nazywamy "selfie face". Pacjenci zgłaszają się do nas jedynie po to, by lepiej wychodzić na zdjęciach - dodał Bartoletti.

Według ubiegłorocznych badań wykonanych na zlecenie Opinium Research przeciętny Polak na wakacjach robi średnio 46 zdjęć dziennie, z czego 12 to właśnie selfie. Łatwo policzyć, że tygodniowe wakacje kończą się wirtualnym albumem trzystu zdjęć, które na bieżąco wrzucane są do mediów społecznościowych i poddawane krytyce. Jak ona wpłynie na nas i nasze wyobrażenie o samych sobie? Zależy tylko od nas. Warto o tym pamiętać przed urlopem.

Warto zobaczyć:

Zobacz także: 

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy