Reklama

Reklama

Czy prawosławna Wielkanoc jest aż tak bardzo różna od katolickiej?

- Tydzień przed rozpoczęciem Wielkiego Postu mamy tak zwaną Niedzielę Mięsopustną. To staropolskie tłumaczenie słowa „karnawał” – „carne vale”, czyli „pożegnaj mięso”. W tym dniu po raz ostatni jemy potrawy, które zawierają mięso i przechodzimy na dietę wegetariańską, z możliwością jedzenia nabiału – mówi Patryk Panasiuk, prezes Fundacji Hagia Marina, prawosławny publicysta i działacz społeczny.

Ewa Koza, Interia.pl: - Przeczytałam, że w Polsce mieszka od 500 do 600 tys. prawosławnych, którzy mają do dyspozycji ponad 320, rozrzuconych po całym kraju, cerkwi. Która z nich jest najbliższa pana sercu?

Patryk Panasiuk: - Ostatni rocznik statystyczny GUSu, jaki wpadł mi w ręce, z 2021 roku, przedrukowuje liczbę prawosławnych na 500 tys. Mówmy tu oczywiście o rdzennych prawosławnych, którzy mają polskie obywatelstwo i urodzili się na terytorium Rzeczypospolitej. Nie wliczamy przyjezdnych, migrantów i uchodźców. Dziś, z uwagi na wojnę w Ukrainie, ta liczba zmienia się bardzo dynamicznie.

Reklama

- W naszym środowisku mówi się, że jest nas - realnych wiernych - między 180 a 250 tys. Musimy wziąć pod uwagę, że wielu prawosławnych zawarło wyznaniowo mieszane związki małżeńskie. Jeśli nie byli mocno związani z Cerkwią, mogli pójść za swoją połówką na przykład do Kościoła katolickiego. Stąd liczba wiernych jest ruchoma.

- Centrum religijnym prawosławia w Polsce dotąd było Podlasie. Białystok uznawano za jego stolicę. Jeszcze przed rosyjską napaścią na Ukrainę, mieliśmy wielu migrantów ekonomicznych z tego kraju. Dane są rozbieżne. Mówimy o liczbie od 1 do 3 mln Ukraińców.  Ich napływ przesunął środek ciężkości z Podlasia na centralną i zachodnią Polskę, na duże miasta, w których mogli znaleźć pracę. Prawosławnych jest dziś w naszym kraju dużo więcej. Obecnie, wliczając uchodźców z Ukrainy, szacujemy, że jest nas około 3 mln. Stanowimy już niemal 10 proc. polskiego społeczeństwa.

- Jeśli chodzi o cerkiew, która jest mi najbliższa - to cerkiew św. Mikołaja w Michałowie, w powiecie białostockim. Zostałem w niej ochrzczony i wokół niej dorastałem. Stamtąd pochodzi moja rodzina. Czuję silną więź i z tą ziemia, i z tą cerkwią. To mała, drewniana świątynia, położona na niewielkim wzniesieniu. Co ciekawe, od wewnątrz zdobią ją freski słynnego witrażysty - Adama Stalony-Dobrzańskiego. Moja rodzina wciąż gromadzi się wokół niej przy najważniejszych wydarzeniach - ślubach, pogrzebach czy wielkich świętach, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc.

Zobacz również: Jak żyć normalnie, gdy tuż za wschodnią granicą spadają bomby?

Kiedy prawosławni świętują Wielkanoc?

- Tak, jak w kościele katolickim, Wielkanoc prawosławna jest świętem ruchomym - zależy od kalendarza księżycowego. Nie mówimy tutaj o kalendarzu gregoriańskim i juliańskim, czyli o słynnych 13 dniach różnicy, według których Boże Narodzenie w Kościele katolickim wypada 25. grudnia, a prawosławni świętują je 7. stycznia.

- Wielkanoc jest ruchoma. Często świętujemy ją razem, prawosławni z katolikami. Zdarza się jednak, że różnica między jednym, a drugim świętem wynosi nawet do sześciu tygodni.

W tym roku tylko tydzień.

- Tak, ale bodaj w poprzedniej dekadzie było tak, że dwa lata z rzędu świętowaliśmy razem. Data Wielkanocy przypada po równonocy wiosennej - to zasada uniwersalna. Prawosławni mają jeszcze jeden warunek. Wielkanoc musi wypaść po święcie Paschy żydowskiej. Kościół katolicki nie ma tego wymogu, dlatego katolicka Wielkanoc często wypada dość wcześnie. Rzadko, ale zdarza się, że my świętujemy dużo później, nawet w pierwszej połowie maja.

Czym jest Pascha?

- Pascha, z samego żydowskiego terminu "Pesach", oznacza przejście. Używamy słowa "Pascha", które zostało zaadoptowane w języku greckim, bo prawosławie w Polsce ma greckie korzenie. Wywodzi się z greckiej tradycji. Coraz częściej używamy tego słowa na określenie Wielkanocy. Zauważyłem, że Kościół katolicki także wraca do tego terminu. Jest Pascha żydowska, ale jest też Pascha chrześcijańska, którą nazywamy Wielkanocą czy Zmartwychwstaniem Pańskim.

- Teologicznie rzecz ujmując, jest to przejście ze śmierci do życia, czyli Zmartwychwstanie Chrystusa.

Jak prawosławni świętują Wielkanoc?

- Nie świętujemy szczególnie inaczej niż katolicy. Przeżywanie zarówno Paschy, jak i Wielkiego Tygodnia, Triduum Paschalnego i Wielkiego Postu aż tak bardzo się nie różni.

- Punktem kulminacyjnym - świętem świąt - jest Wielkanoc, ale żeby opowiedzieć o tradycjach, musimy rozpocząć od Wielkiego Postu i okresu przygotowań do niego. To w prawosławiu bardzo rozbudowane. Zanim rozpocznie się Wielki Post, mamy kilka niedziel przygotowawczych. Czyta się wówczas specjalne fragmenty Ewangelii, które mają nastroić do okresu wielkopostnego.

- Tydzień przed rozpoczęciem Wielkiego Postu mamy tak zwaną Niedzielę Mięsopustną. To staropolskie tłumaczenie słowa "karnawał" - "carne vale", czyli "pożegnaj mięso". W tym dniu po raz ostatni jemy potrawy, które zawierają mięso i przechodzimy na dietę wegetariańską, z możliwością jedzenia nabiału. Jadłospis gra tu ważną rolę. Wiadomo, że w rejonie śródziemnomorskim wygląda on trochę inaczej niż w Europie Środkowej czy Północnej. Charakterystyka pokarmów postnych zależy od regionu.

Wyeliminowanie mięsa to nie wszystko?

- Niedziela, która rozpoczyna prawosławny Wielki Post, jest Niedzielą Seropustną i jednocześnie Niedzielą Przebaczenia Win.  Pozbywamy się z kuchni wszystkich potraw opartych na nabiale i przygotowujemy, żeby przez kolejne 40 dni spożywać potrawy postne. W praktyce oznacza to stosowanie diety wegańskiej.  

- W Niedzielę Przebaczenia Win mamy szczególne nabożeństwo wieczorne, podczas którego duchowni zmieniają szaty, ze złotych na czarne. Śpiew staje się bardziej stonowany, dominują smutne tonacje. Utwory są spokojniejsze, jeśli chodzi o melodię, a teksty mają charakter pokutny.

- Po tym nabożeństwie odbywa się obrzęd Przebaczenia Win. Duchowieństwo klęka przed wiernymi, oddając im pokłon, aż do ziemi. To samo czynią wierni. Wszyscy zwracają się do siebie słowami: "wybacz mnie grzesznemu. Niech Bóg wybaczy". Pozdrawiając się, proszą się wzajemnie o wybaczenie.

- Ten piękny i wzruszający obrzęd rozpoczyna Wielki Post, podczas którego czytany jest poetycki Kanon Pokutny św. Andrzeja z Krety. A kolejne niedziele zbliżają nas do Zmartwychwstania Pańskiego. Wielki Post kończy się Niedzielą Palmową, która rozpoczyna Wielki Tydzień. W Polsce ta tradycja jest taka sama, jak w Kościele katolickim. Mamy ozdobne palmy albo gałązki wierzbowe. W wielu parafiach organizowane są nieformalne konkursy na najładniejszą palmę.

Zobacz również: Jeśli nie możesz otworzyć domu, otwórz serce

Jak wygląda Wielki Tydzień?

- Bardzo podobnie jak w Kościele katolickim. Od poniedziałku do środy jest surowy post. Wiele osób nie przyjmuje wtedy żadnych pokarmów. Piją wodę, czasem soki.

- W czwartek rano odbywa się uroczysta, święta liturgia, która symbolizuje Ostatnia Wieczerzę, czyli ustanowienie Najświętszego Sakramentu. Tego dnia jest też nabożeństwo wieczorne, podczas którego czytanych jest 12 fragmentów Ewangelii Pasyjnej. Trwa naprawdę długo, czasem nawet 4 godziny. Klęcząc, wysłuchujemy opisu Męki Chrystusa, aż do ukrzyżowania, co prawosławni - tak, jak i katolicy - wspominają w Wielki Piątek.

- W tym dniu jest obrzęd ukrzyżowania i złożenia Chrystusa do grobu. Obowiązuje ścisły post. W Wielką Sobotę rano odbywa się charakterystyczna liturgia, która symbolizuje przygotowanie do Wielkanocy. W trakcie nabożeństwa kapłani zmieniają szaty z czarnych lub fioletowych na białe. Zaczyna się bardziej uroczysty śpiew. Czytane jest 15 fragmentów Starego Testamentu, które odnoszą się wprost do Chrystusa, jako Zbawiciela.

Czy w prawosławiu jest tradycja święcenia pokarmów?

- W naszej, polskiej tradycji, tak jak i rusińskiej - tak. To był wspólny zwyczaj, wypracowany jeszcze w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów.  Wiele z tych elementów zostało zaadoptowanych przez polskie, ukraińskie czy białoruskie prawosławie. W Grecji, Bułgarii czy Rosji nie uświadczymy raczej święcenia pokarmów, w takiej formie, jak w Polsce.

Zawartość koszyczka jest podobna?

- Podobna, choć według tradycji cerkiewnej, do świątyni nie można wnosić mięsa. Przyznaję jednak, że rzadko widuję koszyczek, który nie zawiera kawałka kiełbasy. Zawartość jest zależna od regionu. Na Podlasiu będzie to kawałek ciasta drożdżowego, a w innych rejonach Polski może to być mazurek. Poza tym są malowane jajka, sól, chrzan i, oczywiście, pajda chleba.

- Koszyczek ma wymiar symboliczny. Gdy weźmiemy pod uwagę, że ktoś przestrzegał postu tak, jak nakazuje cerkiewna tradycja, radość ze zjedzenia jajka czy kawałka mięsa, po prawie 50 dniach, jest ogromna. Wielu prawosławnych przestrzega surowych zaleceń postu, więc pojawienie się nabiału i mięsa na stole jest dodatkowym, radosnym momentem w przeżywaniu Wielkanocy.

Po obejrzeniu kilkunastominutowego filmu na temat prawosławnej Wielkiej Soboty, odniosłam wrażenie, że to wyjątkowo ważny dzień Wielkiego Tygodnia.

- To nabożeństwo jest wręcz mistyczne. Odbywa się w bardzo wczesnych godzinach porannych. Bywa, że rozpoczyna się nawet o 4.00 rano, kiedy jest jeszcze szarówka. To zazwyczaj bardzo kameralne spotkanie. Przychodzą ludzie, którzy się znają i udzielają w życiu parafii. Trudno o tym opowiedzieć. Trzeba w tym być, żeby to poczuć i przeżyć.

- W Wielką Sobotę rano ważne jest też święcenie chleba i wina. Ten zwyczaj wywodzi się z pierwotnej tradycji chrześcijańskiej basenu Morza Śródziemnego.

- Oczywiście najważniejszym nabożeństwem wielkanocnym jest rezurekcja, która rozpoczyna się o wpół do dwunastej w nocy, z soboty na niedzielę. Wtedy całun z Chrystusem, który stoi na środku cerkwi, jest przenoszony na ołtarz, gdzie zostaje przez 40 dni, aż do Wniebowstąpienia Pańskiego. To bardzo symboliczne - pokazuje, że przez cały okres paschalny, przez 40 dni Paschy, Najświętsza Ofiara jest składana na samym Chrystusie. Cerkiew wypracowała przez stulecia mnóstwo pięknych symboli.

- Później jest uroczysta procesja, podczas której wierni i duchowni okrążają trzykrotnie świątynię. Warto zaznaczyć, że każdy z krajów czy regionów ma wypracowaną swoją kulturę. Moglibyśmy mówić oddzielnie o Polsce, Grecji, krajach arabskich czy Rosji. Polska Wielkanoc prawosławna jest bardzo zbliżona do obyczajów katolickich.

Jestem ciekawa różnic. Opowie pan o czymś charakterystycznym?

- Są dwa elementy, na które warto zwrócić uwagę. W Wielka Sobotę, jak wierzą prawosławni i jest też na to namacalny dowód, w Świątyni Grobu Pańskiego w Jerozolimie zstępuje Święty Ogień. To Ogień Paschalny, który przez kwadrans po tym, jak odpala go patriarcha jerozolimski, ma strukturę niematerialną. Nie parzy.

- Znam osoby, które były na tej uroczystości i obmywały nim całą twarz. Ta uroczystość gromadzi rzesze wiernych. Ci, którzy dostaną się w tym czasie do świątyni jerozolimskiej, mogą mówić, że dostąpili cudu. Mogli ten cud zobaczyć. Zstąpieniem Ognia żyje cały prawosławny świat, oczekuje go. Krąży legenda, że jeśli Ogień nie zstąpi w Wielką Sobotę - będzie koniec świata.

- Co ciekawe, każdy kraj prawosławny wysyła samolot rządowy, który jest specjalnie przystosowany do przewozu ognia. Delegacja cerkwi leci do Jerozolimy w Wielki Piątek wieczorem, żeby uczestniczyć w tej uroczystości, a następnie zabrać lampy z Ogniem Paschalnym do swoich krajów, gdzie w błyskawicznym tempie rozpościera się po całej Cerkwi lokalnej. Można to przyrównać do Światełka Betlejemskiego.

A drugi element?

- Niedziela Antypaschy, czyli pierwsza niedziela po Wielkanocy, podczas której czytany jest fragment Ewangelii o niewiernym Tomaszu. W powszechnym prawosławiu obchodzi się tę niedzielę jako Dzień Zaduszny. Odwiedzamy wtedy groby bliskich zostawiając na nich elementy święconki czy wielkanocne stroiki. Uważam, że to dużo lepszy czas na wizytę na cmentarzu, niż listopad. Chodzi nie tylko o radosny wydźwięk Wielkanocy, ale też bardziej sprzyjającą aurę.

Zobacz również: Jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?

W jakim języku są odprawiane nabożeństwa w polskich cerkwiach?

- W cerkiewnosłowiańskim. 99 proc. parafii w naszym kraju w nim odprawia. Mamy tylko jedną, która w całości - przez okrągły rok - celebruje wszystkie nabożeństwa w języku polskim, to parafia św. Grzegorza Peradze w Warszawie. Natomiast pierwszą polskojęzyczną parafią prawosławną w Polsce była parafia świętych Cyryla i Metodego we Wrocławiu.

- W moim rodzinnym Michałowie wprowadziliśmy tradycję, w której nabożeństwa Wielkiej Soboty odbywają się w większości w języku polskim. Tak jest od bodaj 14 lat. Zaczynaliśmy czytaniem fragmentów Starego Testamentu w języku polskim, co spotkało się z bardzo dobrym odbiorem wiernych. Na początku w nabożeństwach wielkosobotnich brało udział 10-15 osób. Po wprowadzeniu języka polskiego okazało się, że jest nas więcej niż w Niedzielę Palmową. Widać, że jest potrzeba wprowadzenia języka polskiego do nabożeństw.

Jakie są tradycyjne potrawy wielkanocne na prawosławnym stole?

- Tak naprawdę, znów, nie różnią się od tych, które przygotowują katolicy. Mamy ten sam żurek, mięsa i dodatki. Wyjątkiem jest może to, że bardzo rzadko spotykanym ciastem jest mazurek. Popularna jest babka piaskowa i ciasto drożdżowe. Prawosławne stoły wielkanocne uginają się tak samo, jak katolickie. Są jajka na niezliczoną ilość sposobów, mięsa, mnóstwo chrzanu, zieleniny, rzodkwi, nowalijek. I oczywiście sos tatarski.

Czego prawosławni życzą sobie z okazji Wielkanocy?

- W czasie Wielkanocy i 40 dni po niej, prawosławni witają się słowami: "Chrystus zmartwychwstał", na co druga osoba odpowiada: "Zaprawdę zmartwychwstał". To powszechne przywitanie w setkach języków świata. Czy mamy do czynienia z prawosławnymi Amerykanami, Arabami, Grekami, czy Polakami, będzie takie samo. Pozdrawiamy się tak nie tylko w cerkwiach, ale wszędzie, gdzie się spotkamy. Od Wielkanocy, przez 40 dni okresu paschalnego.

- Korzystając z okazji, życzę wszystkim pokoju i jedności. Nadchodząca Wielkanoc będzie wyjątkowa. Po raz pierwszy w Polsce tak powszechnie będą obchodzone także święta prawosławne. Duchowość Paschy z pewnością pozwoli nam, choć na chwilę, zapomnieć o zawierusze wojennej i z nadzieją spojrzeć w przyszłość.

- Teraz przed nami sporo pracy. Rodziny, które przybyły z Ukrainy chcą zorganizować w wielu polskich gminach prawosławne śniadania wielkanocne i zaprosić na nie lokalną społeczność. Fundacja Hagia Marina zobowiązała się wesprzeć te inicjatywy, więc tegoroczne święta spędzimy razem z uchodźcami.

Patryk Panasiuk - prezes Fundacji Hagia Marina oraz Prawosławnego Forum Dialogu. Działacz polskiego środowiska prawosławnego specjalizujący się w polityce religijnej i protokole dyplomatycznym Kościoła Prawosławnego. Absolwent teologii Narodowego Uniwersytetu w Atenach (Grecja) oraz kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Aktywnie działający na rzecz kontaktów polsko - greckich, inicjator polskiego Festiwalu Ostrobramskiego w Atenach. W latach 2009 - 2014 stypendysta Ministra Spraw Zagranicznych Republiki Grecji, 2014 - 2016 stypendysta Konferencji Episkopatu Grecji. Między 2018 - 2020 doradca Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP, od 2020 ekspert w Biurze Ministra Obrony Narodowej RP.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy