Reklama

Reklama

Ina Benita. Dlaczego postanowiła zniknąć?

Została wykreowana na boginię seksu idącą przez życie wśród róż i licznych miłostek. Prawda była bardziej złożona.


Zachwycała talentem i urodą. Kamera dodawała jej blasku, ale byli i tacy, którzy twierdzili, że obiektyw nie potrafił w pełni oddać jej urody.  Ina Benita wyprzedzała swój czas sposobem bycia na ekranie i na scenie.

Była jedną z najbardziej tajemniczych gwiazd międzywojnia. Sama stwarzała aurę tajemnicy. I konsekwentnie kreowała swój obraz w kinie i na łamach prasy. Tworzyła legendę w iście hollywoodzkim stylu.

Ludzie do niej lgnęli

Nie bała się ani artystycznych wyzwań, ani życia. Pisała scenariusze. Myślała o reżyserii. Była samodzielna i niezależna od mężczyzn. Wykształcona. Znała biegle cztery języki obce: angielski, francuski, niemiecki i rosyjski, a rozumiała też włoski i hiszpański. Sama na siebie zarabiała i to nieźle. Czasem szokowała na granicy skandalu.

Reklama

"Wampirzyca" polskiego filmu, jak nazwał Inę Benitę krytyk filmowy Leon Brun, do września 1939 roku, mimo zawirowań, wiodła jednak beztroskie życie. Kobieta wamp, kobieta demon, femme fatale. Pierwsza i jedyna "królowa seksapilu"; specjalnie dla niej stworzono tę kategorię na letnim Balu Mody w czerwcu 1939 roku.

Aktorka Lidia Wysocka, przyjaciółka Benity, w rozmowie z Piotrem Gackiem, autorem książki "Ina Benita. Za wcześnie na śmierć" wspominała: "Uwodziła wszystkich i wszystko, czarowała. Bo ją interesowało oczarowanie - oczarować sobą i mężczyzn, i kobiety.

Nie lubiła sytuacji zwykłych, potocznych. Każda chwila musiała być fascynująca, oczy wszystkich zwrócone na nią. Ale też nie musiała jakoś specjalnie się starać, bo ona miała ten rodzaj wdzięku, który przyciągał ludzi. Ludzie do niej lgnęli. Inteligentna w rozmowie, błyskotliwa.

Wieczna hedonistka...". Janina Benita hrabianka Florow-Bułhak, bo tak nazywała się naprawdę, urodziła się 1 lutego 1912 r. w Kijowie. Rodzina i przyjaciele od zawsze mówili do niej po prostu "Ina". Sama, już w dorosłym życiu, używała tego imienia także w oficjalnych dokumentach. W 1920 roku rodzina aktorki przyjechała do Warszawy. Cztery lata później ojciec Mikołaj Florow-Bułhak wysłał Inę do Paryża, do szkoły z internatem Sacré-Coeur.

Uczyła się i śpiewała w kościelnym chórze. I wycinała z gazet zdjęcia gwiazd filmowych, marząc o karierze aktorskiej.

I oto raz... - Wykradłam się z klasztoru i pojechałam do Nicei. Tam poznałam Rexa Ingrama, który chciał mnie zaangażować do filmu. Traciłam zmysły ze szczęścia. Moje plany o karierze rozprysnęły się, jak sny. Papa uważał, że jestem za młoda, że powinnam ukończyć wpierw szkołę - mówiła kilka lat później reporterowi "Kina".

W 1929 r. wróciła do Warszawy. Skończyła słynne Kursy Wokalno-Dramatyczne Heleny J. Hryniewieckiej. Zadebiutowała w 1931 r. w  teatrzyku Nowy Ananas, rok później na ekranie w filmie "Puszcza", potem  w "Jego ekscelencja subiekt" u boku Eugeniusza Bodo i "Przybłęda" ze Zbigniewem Staniewiczem. I zaczęła tworzyć swoją legendę.

W wywiadach mówiła, że urodziła się w Tyflisie (dziś Tbilisi). Pisano o niej "ta piękna Polka rodem z Kaukazu ma w sobie coś egzotycznego i dzikiego, jak na prawdziwą kaukaską księżniczkę przystało".

Wszyscy byli pewni, że zginęła

Była wtedy już po rozwodzie z reżyserem i scenarzystą Jerzym Tesławskim. Pozostali przyjaciółmi. Były mąż w 1934 r. specjalnie dla niej stworzył film "Hanka". Drugim jej mężem (od 1938 roku) był wybitny operator filmowy Stanisław Lipiński.

Rozstali się przed wybuchem wojny, bez rozwodu. Wcześniej miała burzliwy romans z Igo Symem, który po 1939 r. okazał się niemieckim agentem. Za jego przyczyną w czasie okupacji Ina znalazła się w swoistym potrzasku. Posądzano ją o kolaborację. Niesłusznie.

Działała w kontrwywiadzie. Uratowała życie kilku osobom. W połowie 1942 r. zakochała się  w niemieckim oficerze Otto Maximilianie Haverze. Ukrywali łączącą ich relację. Do Gestapo zadenuncjowała ich żona Havera. Benitę osadzono na Pawiaku, tam w 1944 r.  urodziła syna Tadeusza Michała. Haver w karnej kompanii trafił na front wschodni i tam zaginął.

Więzienne mury opuściła dzień przed wybuchem powstania warszawskiego. Z dzieckiem i grupą ewakuowanych ludzi trafiła do kanałów i dotarła do Śródmieścia... Od tego momentu słuch o niej zaginął. Przez lata uważano, że Benita z synem zginęła w kanałach. Tak się nie stało.

Ina znalazła się w Dolnej Saksonii. Jej synem w Polsce zaopiekowała się rodzina Grzesików. Nawiązali kontakt. Odzyskała syna. Przez Francję, Maroko, dotarła do USA, gdzie ostatecznie osiadła w 1960 r., w Middletown w Pensylwanii. Od kilku lat była ponownie zamężna i miała drugiego syna.

Jako Ina Scudder zajmowała się domem, perfekcyjna, jak zawsze. Zmarła we wrześniu 1984 roku. Nie utrzymywała kontaktów z Polonią amerykańską. Nigdy nie odezwała się do swoich dawnych przyjaciół w kraju. Zatrzasnęła za sobą polskie drzwi, nie patrząc za siebie.

To można zrozumieć. Ale dlaczego nigdy nie powiedziała nic o sobie rodzinie? Nie zająknęła się, że była aktorką. Jej rodzina dopiero niedawno dowiedziała się, kim w międzywojennej Polsce była Ina Benita. A była wielką gwiazdą.

M. Jungst


Zobacz również:


Życie na gorąco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje