Reklama

Reklama

Izabela Janachowska: Jestem osobą, która lubi wyzwania

- Mam nadzieję, że będę prowadzącą, która będzie bardzo blisko uczestników. Nawet wtedy, kiedy coś pójdzie nie tak. Będę ich podtrzymywać na duchu, zachęcać do głosowania na nich i na pewno postaram się nie dopuszczać do przykrych momentów. Chciałabym, żeby oni czuli, że mają we mnie przyjaciela, a nie tylko sztywną panią prowadzącą z mikrofonem i określonym tekstem – wyznaje Izabela Janachowska, która już 30 sierpnia zadebiutuje w roli prowadzącej 12. edycji programu „Dancing with the Stars”. W wywiadzie z Interią prezenterka, ekspertka ślubna i była tancerka mówi m.in. o swojej pracy, rodzinie oraz hejcie, z którym musi mierzyć się każdy z nas.

Aleksandra Waleczek, Interia: Ostatnio w twoim życiu zawodowym sporo się dzieje. Jak wrażenia po gali Miss Polski, gdzie niedawno zadebiutowałaś w roli prezenterki Polsatu?

Izabela Janachowska: 

- Przyznam szczerze, że miałam wielką tremę przed tym wystąpieniem, ale teraz, patrząc już z perspektywy czasu, jestem bardzo szczęśliwa. Nie spodziewałam się, że to wydarzenie wywoła u mnie tak ogromne emocje. Ponieważ niebawem zaczynam pracę na planie programu „Taniec z Gwiazdami”, prowadzenie gali Miss Polski było więc dla mnie ostatnim sprawdzianem przed cotygodniowymi wejściami na żywo.

Reklama

Co było dla ciebie najtrudniejsze podczas pracy na tej gali?

- Już sama świadomość, jaka odpowiedzialność spoczywa na prowadzących to bardzo stresujący czynnik. Musieliśmy zadbać o to, żeby ta gala przebiegła bez problemów. Dodatkowo fakt, że wydarzenie transmitowane było na żywo i że ogląda je tak wielu ludzi, to dodatkowe emocje. Chwilami miałam wrażenie, że emocje, które towarzyszyły mi podczas gali wezmą górę. Zastanawiam się, czy bardziej musiałam się skoncentrować nad tym, żeby sobie z nimi poradzić, czy nad tym, co faktycznie mam zrobić i powiedzieć. Nie jestem pewna, kto na tej gali bardziej się stresował – ja czy uczestniczki.

W "Tańcu z Gwiazdami" już niedługo pojawisz się w nowej roli — prowadzącej, więc na pewno również czeka cię sporo stresu i emocji, z którymi będziesz musiała się zmierzyć. Myślisz, że będą one podobne do tych, które czułaś, kiedy występowałaś na parkiecie? 

- Pamiętam te emocje z czasów, gdy byłam tancerką. Wydaje mi się, że teraz czeka mnie zupełnie inny rodzaj stresu, ale jeszcze nie mam tej pewności. Będę ją miała po pierwszym odcinku. Z programami na żywo zawsze związane są dodatkowe emocje, bo tu niczego nie da się ukryć, ani powtórzyć, ale ja lubię takie napięcie, bo dla mnie jest ono mobilizujące. Fakt, że program jest na żywo, powoduje, że wszyscy na planie produkcji są maksymalnie skupieni i zależy im na tym, żeby wszystko się udało. Lubię taką atmosferę pracy. Jest w niej dynamika i to mi się podoba.

Czyli cieszysz się na myśl o tym wyzwaniu?

- Bardzo. Już nie mogę się doczekać pierwszego odcinka. Jestem ciekawa wszystkiego: jak będę się czuła, jak zostanę odebrana przez widzów, jak poradzimy sobie ja i pary na parkiecie, jaka atmosfera będzie panowała na planie. - Jestem również przeszczęśliwa, że podczas "Tańca z gwiazdami", na planie towarzyszyć mi będzie Krzysztof Ibisz, ponieważ on jest po prostu... aniołem! To, jaką opieką otoczył mnie przed galą Miss Polski, jest po prostu niesamowite. Zadbał o to, żebym czuła się komfortowo, dużo ze mną ćwiczył, pomagał mi, podpowiadał. Pozwalał mi skorzystać ze swojego doświadczenia i dzielił się nim. Rozpoczynać pracę w takim duecie to jest ogromny komfort. 

Taniec zawodowy od dzieciństwa był dla ciebie bardzo ważny, jednak kilka lat temu miałaś z niego zrezygnować z powodu kontuzji. To musiał być dla ciebie trudny moment. 

- To było trudne, ale można powiedzieć, że przygotowywałam się na to latami. Problemy z kolanami miałam przez długi czas, więc to nie była taka rzecz, która nagle odmieniła moje życie. To  raczej był pewien proces, w którego trakcie, cierpiąc z powodu problemów zdrowotnych, z tyłu głowy miałam cały czas świadomość, że kiedyś przyjdzie taki moment, gdy będę musiała to zakończyć. 

- Jestem osobą, która, tańcząc z drugą osobą w parze, czuje się niejako za nią odpowiedzialna, więc stwierdziłam, że nie mogę dodatkowo obciążać swoimi problemami gwiazdy, która podjęła stresujące i wymagające wyzwanie udziału w programie telewizyjnym. Uważam, że to nie byłoby fair. 

Czy w związku z tym, że sama jesteś doświadczoną tancerką i brałaś już udział w "Tańcu z gwiazdami", będziesz taką prowadzącą, która będzie wspierać uczestników po ich wyjściu z parkietu?

- Na pewno! Mam nadzieję, że będę prowadzącą, która będzie bardzo blisko uczestników nawet wtedy, kiedy coś pójdzie nie tak. Będę ich podtrzymywać na duchu, zachęcać do głosowania na nich i na pewno postaram się, nie dopuszczać do przykrych momentów. Chciałabym, żeby oni czuli, że mają we mnie przyjaciela, a nie tylko sztywną panią prowadzącą z mikrofonem i określonym tekstem. 

- Wydaje mi się, że rola prowadzącego to nie jest tylko odczytanie numeru telefonu. Oczywiście są pewne rzeczy, które w programie telewizyjnym muszą być zachowane, ale chodzi też o to, aby podtrzymywać fajną energię i również w tych trudnych momentach, gdzie może coś nie do końca wyszło, nie pozwalać uczestnikom się załamywać. 

Kiedy zeszłaś z parkietu odkryłaś zupełnie nową pasję, przygotowując się do własnego ślubu i wesela. Teraz w branży ślubnej jesteś ekspertką. Masz swój Concept Store i promujesz w nim przede wszystkim polskie marki. 

- Prowadzę największy w Polsce portal o tematyce ślubnej oraz weselnej i jedną z jego integralnych części jest nasz sklep internetowy, czyli market place. Jego celem od początku było zintegrowanie w jednym miejscu wszystkich polskich marek, które mają powiązanie z tą tematyką. 

- Duży wkład ma tutaj mój mąż, który ma ogromną świadomość biznesową i doskonale orientuje się w rynku weselnym, ponieważ mnóstwo czasu spędził na rekonesansie. No i okazuje się, że to jest taki rynek, który składa się w większości z małych i średnich przedsiębiorstw, bardzo mocno rozproszonych po całej Polsce, często też niemających budżetu na reklamę, więc wiele osób o nich nie wie. 

- Pomyśleliśmy sobie, że stworzenie takiego jednego miejsca, w którym będziemy mogli zebrać wszystko w całość i po prostu sprzedawać produkty, wniesie nową jakość. Nikt czegoś takiego wcześniej nie zrobił, a to jest też ogromne ułatwienie dla par młodych, które wcześniej, aby w internecie cokolwiek związanego ze ślubem znaleźć, musiały poświęcić dużo czasu na research. Przekopywały milion stron i nigdy nie wiedziały, czy są to dobre produkty, a my po prostu zrobiliśmy wielką ich bazę w jednym miejscu, więc jest to bardzo pomocne miejsce dla wszystkich osób, które przygotowują się do ślubu. 

- Chcemy pomagać parom młodym, więc tworzymy przestrzeń w której znajdą wszystko, czego potrzebują. Stawiam na zróżnicowane produkty, bo mam świadomość, że nie jestem w stanie sama stworzyć wszystkiego. Nie przygotuje sama kolekcji butów, biżuterii, bielizny itp., natomiast zależy mi na tym, żeby dziewczyny wchodząc do mnie do Concept Store, mogły stworzyć kompletną stylizację - nie tylko dla panny młodej, ale także dla pana młodego, świadków, rodziców. Nigdy nie podchodziłam do tematu biznesu w taki sposób, żeby promować tylko swoje produkty - jeśli znajdzie się marka, która produkuje piękne dodatki i akcesoria przykładając wagę do ich jakości, to z chęcią pokażę te rzeczy moim klientkom. Jestem otwarta i zawsze doceniam, jak ktoś z Polski robi ładne rzeczy. 

Niedługo zaczynasz pracę nad nowym programem o tematyce ślubnej, mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy na ten temat?  

- Rozpoczynam pracę nad programem na główną antenę Polsatu, który będzie największym ślubno-weselnym show w historii tego kraju. Będę też pracować nad programami do Polsat Café, ale na razie za dużo nie mogę na ten temat zdradzać. O tym będziemy mówić bliżej premiery, czyli wiosną. 

Co daje ci największą satysfakcję, gdy pomagasz pannom młodym w swoich programach telewizyjnych? 

- Największa satysfakcja jest na koniec, kiedy uda się wszystko dopiąć na ostatni guzik, bo w czasie pracy na planie bywa stresująco. Napięcie wyczuwalne jest z każdego miejsca: udzielają nam się emocje pary, upływający czas i presja, by było pięknie. Bardzo intensywnie pracujemy, a ten najmilszy moment jest wtedy, gdy możemy młodej parze zaprezentować efekty i ona docenia to i wzrusza się. Pomimo wielkiego zmęczenia, człowiek myśli sobie wtedy, że chce zrobić następny odcinek programu.

Niektóre historie par są trudne, więc na pewno nie jest ci łatwo, odciąć się od emocji na planie. 

- Oczywiście, że tak, ale najważniejsze jest to, że pomimo różnych niepowodzeń w życiu, miłość tych par jest w stanie przetrwać. To jest piękne, że kiedy spotka się dwoje ludzi i jest między nimi prawdziwe silne uczucie, to naprawdę są w stanie przejść przez wszystko, a te problemy związane z przygotowaniami przedślubnymi szybko pójdą w zapomnienie. Ci ludzie mają za sobą różne trudne doświadczenia, ale ich miłość wygrywa i to jest najwspanialsze. 

Potrafisz dodawać skrzydeł kobietom, też właśnie pomagając im poczuć się pewniejszym siebie w ich ślubnej stylizacji. 

- Wydaje mi się, że w tym dniu każda z nas powinna czuć się absolutnie wyjątkowo. Zresztą wszystkie moje programy pokazywały, że tak naprawdę nie mamy żadnych ograniczeń do tego, żeby dobrze wyglądać. Nie ma znaczenia ile mamy lat czy, jaki mamy rozmiar, bo każda z nas jest piękna i, co ważne, każda z nas ma inny sposób, żeby to pokazać. To ważne, żeby każda panna młoda pozostała sobą, zachowała swój niepowtarzalny styl i jednocześnie odnaleźć najpiękniejszą wersję siebie. Cieszę się, że wielokrotnie udało mi się pomóc dziewczynom, które trochę zwątpiły w swoją atrakcyjność, a dzięki wizycie w moim Concept Store odkryły swoją kobiecość na nowo. 

Lubisz pomagać innym, ale niestety sama często padasz ofiarą hejtu. Osoby, które tak naprawdę cię nie znają, oceniają twoje życie prywatne, w tym związek. 

- Na szczęście mam grubą skórę, bo oceniana jestem niemal od dziecka - od momentu, kiedy pierwszy raz weszłam na parkiet taneczny. Wtedy jednak miałam do czynienia z oceną, czasem krytyką. Jeżeli natomiast chodzi o hejt, przeszłam przez bardzo różne etapy. Początkowo bardzo się przejmowałam, płakałam, buntowałam się, a teraz po prostu staram się nie czytać tych wszystkich komentarzy i z tym etapem mi najlepiej. Można powiedzieć, że jestem teraz na etapie nieświadomości. Zrozumiałam też, że to co piszą w sieci ludzie, świadczy tylko o nich. 

Ty i twój mąż nagraliście filmik, w którym odnieśliście się do tych szczególnie niemiłych komentarzy. 

- Nagraliśmy to, bo czuliśmy, że to jest moment krytyczny. Warto o tym mówić, ponieważ ofiarą hejtu może paść każdy. To zjawisko przybiera obecnie takie rozmiary, że mam wrażenie, że sytuacja wymyka się spod kontroli, a to bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w kontekście młodzieży. Nie wszyscy mają silną psychikę, niektórzy są bardziej delikatni i mogą sobie nie poradzić z nienawistnymi komentarzami. Mnie hejt w internecie jednego dnia uderza, drugiego nie, ale pomimo tego idę do przodu i realizuję swoje plany. Są jednak ludzie, którzy bardzo się tym przejmują i to może spowodować dla nich realnie katastrofalne skutki. Przepełnione jadem wpisy dotykają nie tylko mnie, czy mojego męża - czytają je nasi bliscy, przyjaciele, znajomi. Zależało nam, żeby tym materiałem pokazać, że po drugiej stronie jest człowiek. 

Pary z dużą różnicą wieku częściej muszą mierzyć się z nieprzychylnymi komentarzami?

- Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach nie ma większego znaczenia to, czy w związku jest różnica wieku, czy nie, bo jeśli ktoś chce, to zawsze znajdzie coś, co może skrytykować. Z tym trzeba się mierzyć non stop i niestety to właśnie często totalnie podcina skrzydła. Niezależnie od tego, czy robisz dobrze, czy źle, jesteś krytykowany. Dlatego też osobom, które mają zasięgi i fajne pomysły, po prostu momentami się wszystkiego odechciewa, bo wiedzą, że koniec końców i tak znajdzie się ktoś, kto będzie chciał ich za to obrzucić błotem. To jest trochę tak, jak z działalnością charytatywną. Jeśli pomagasz i o tym nie mówisz, to wszyscy mówią: ma pieniądze i nikomu nie pomaga, a jak pomagasz i o tym powiesz, to twierdzą, że chcesz się tym pochwalić. To jest błędne koło i niełatwo jest się w tym momentami odnaleźć.

 

Za co najbardziej kochasz swojego męża? 

- Za to, że ze mną wytrzymuje. (śmiech)

Śmiejesz się, ale ponoć wcale nie dałaś mu się tak łatwo usidlić. 

- To prawda. Długo już jesteśmy razem, ale mnie bardzo cieszy to, że ten związek cały czas się rozwija. Mam wrażenie, że idziemy w dobrym kierunku i jesteśmy w fajnym momencie naszego życia. Na szczęście nie nudzimy się ze sobą, nasz synek nam na to nie pozwala. Mam też takie wrażenie, że odpowiednie jednostki muszą po prostu na siebie w życiu trafić. 

Czyli uważasz, że to jest przeznaczenie, że na siebie trafiliście?

- Krzysiek trochę pomógł temu przeznaczeniu, ale chyba tak. 

Macie cudownego synka. Jakim jest dzieckiem? Czy czujesz, że macierzyństwo spełnia twoje oczekiwania? 

- Jestem zakochana w swoim dziecku. Jest naszym oczkiem w głowie i ogromną radością. Czasem śmieję się, że jestem psychofanką Chriska. Mówiąc szczerze, przed jego narodzinami nawet nie spodziewałam się, że macierzyństwo będzie dawało mi aż tyle satysfakcji. 

To imponujące, że udaje ci się znaleźć czas na obowiązki macierzyńskie i pracę zawodową oraz rozwijanie własnej marki. 

- Po prostu nie mam wyjścia. Tak to trochę jest, że jak człowiek musi, to bierze się do pracy i mu się udaje, a jak zaczyna się  zastanawiać, czy podoła, to bywa różnie. Ja jestem osobą, która bardzo jest skupiona na celu, lubię działać. 

Zdradzisz nam, czy planujecie kolejne dziecko w przyszłości? 

- Cały czas nie podjęliśmy finalnych decyzji. Z jednej strony myślimy sobie, że wspaniale byłoby, gdyby nasz synek miał rodzeństwo, z drugiej - boimy się, czy los będzie dla nas tak łaskawy, że obdarzy nas drugim tak cudownym dzieckiem, jak Chrisek. Można powiedzieć, że jest dzieckiem idealnie wklejonym w nasz obrazek i jesteśmy ogromnymi szczęściarzami, że go mamy. To dla nas wspaniały kompan. Ale kto wie, kto wie.  

Czujesz się kobietą spełnioną? 

- Tak, jestem spełniona i szczęśliwa w każdym obszarze życia. Cieszę się z tego, że mam u swojego boku fantastycznego męża i wspaniałego syna. Jestem dumna, że dzięki kreatywności wciąż rozwijamy firmę i udaje nam pomagać parom młodym w całej Polsce, a nawet na świecie. Jestem wdzięczna za to, że mogę cały czas rozwijać się jako jednostka, również w telewizji. Kosztuje mnie to wiele pracy i wyrzeczeń, ale za to mam z tego ogromną satysfakcję. 

- Mam wrażenie, że nie bez znaczenia jest też moja osobowość. Jestem otwarta i pozytywnie nastawiona, lubię wyzwania i myślę, że to też bardzo mi w życiu pomaga.

Czytaj również: 

Krzysztof Ibisz: Z każdego wieku można czerpać przyjemność

Życie na Antarktydzie jest prostsze? 

Wulkany świata. Wszystko, co musisz o nich wiedzieć! 

Zobacz także: 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje