Reklama

Reklama

Jak zmieniły się nawyki żywieniowe Polaków w trakcie pandemii?

Czy pandemia miała bezpośredni wpływ na to, co jemy? Jakie pozytywne zmiany będzie można dostrzec w popandemicznej rzeczywistości? Odpowiedzi na te i inne pytania szukamy wraz dr inż. Moniką Hoffman, która jest adiunktem dydaktycznym w Katedrze Żywności Funkcjonalnej i Ekologicznej na SGGW.

Katarzyna Drelich, Styl.pl: Jak zmieniły się nawyki żywieniowe Polaków w trakcie pandemii? 

Dr inż. Monika Hoffmann: - Opierając się o ogólnopolskie badanie przeprowadzone dla firmy Samsung przez agencję badawczą Kantar Polska* można wnioskować, że nasze nawyki zmieniły się na tyle, na ile musieliśmy przystosować się do nowej rzeczywistości związanej z pandemią. Rzadziej robimy zakupy i częściej przygotowujemy posiłki w domu, co powoduje, że gromadzimy więcej zapasów żywności. 

Ciekawa jest ta korelacja: rzadsze zakupy - częstsze gotowanie. 

Reklama

- To wynika bezpośrednio z ograniczeń, z którymi spotykamy się na skutek pandemii. Po pierwsze, chroniąc swoje zdrowie, rzadziej wybieramy się na zakupy. Korzystając z możliwości kupowania produktów przez Internet, również robimy to rzadziej na rzecz większej ilości produktów po to, aby jednorazowo zapewnić sobie zapasy. To, że pracujemy często zdalnie, nie chodzimy do restauracji, a dzieci nie jedzą w szkołach sprawia, że częściej musimy przygotowywać posiłki w domu. Co ciekawe, z tych badań wynika również, że częściej eksperymentujemy w kuchni, co wydaje mi się bardzo sympatyczną zmianą naszych zachowań. 

Z czego może wynikać ta chęć eksperymentowania? 

- Nasze życie stało się po prostu nieco bardziej monotonne. Żeby uniknąć tej nudy, dużo chętniej eksperymentujemy - 29 proc. badanych podejmuje się nowych wyzwań kulinarnych. Nie chadzamy do kin, teatrów, na większe spotkania towarzyskie. Ze swojego doświadczenia wiem, że mając dużo więcej czasu, chętniej pożytkuję go na rozwój nowych kompetencji. Zapewne z tego wynika chęć rozwijania umiejętności, w tym kulinarnych.

Przygotowując posiłki samodzielnie mamy większy wpływ na skład tego, co znajdzie się na naszym talerzu. Czy można zatem wnioskować, że przywiązujemy większą wagę do tego, by nasz jadłospis był zdrowszy? 

- Na pewno mamy możliwość przygotowania dań na świeżo, a samodzielnie dobierając składniki mamy większą świadomość tego, co jemy. Choć trzeba zaznaczyć, że jeśli zapytamy o to w restauracji, też powinniśmy uzyskać informację o szczegółowym składzie zamawianych dań. Gotując w domu komponujemy posiłki w sposób świadomy i mamy możliwość kontroli składników tak, aby wybrać te, które na pewno nam nie zaszkodzą. Myślę, że w tym kontekście można dostrzec zmianę na plus w odniesieniu do bardziej racjonalnego odżywiania. 

Badania pokazują również, że 84 proc. ankietowanych uważa, że nowoczesne lodówki mogą pomóc im w niemarnowaniu jedzenia. Jak taki sprzęt może nam to ułatwić? 

- To też był ciekawy aspekt badania, ponieważ pokazał, że jako użytkownicy pokładamy nadzieję w tym, że nowoczesna technologia może nam pomóc gospodarnie wykorzystywać zgromadzone zapasy. Nie chcemy marnować żywności, a bardzo dużo marnuje się właśnie w gospodarstwach domowych. Jeśli uwzględnimy specyficzne wymagania żywności dotyczące warunków jej przechowywania, wówczas zachowa ona swoją świeżość przez dłuższy czas. Generalnie, żywność przechowywana w warunkach chłodniczych, niezależnie od tego czy ich wymaga czy też nie, jest dłużej zdatna do spożycia, a jeśli dostosujemy warunki przechowywania do konkretnych wymagań poszczególnych produktów, zachowamy je w stanie optymalnej świeżości.

- Tak jest na przykład z owocami i warzywami - zachowują dłużej jędrność i świeżość wówczas, gdy przechowywane są w wyższej wilgotności niż inne produkty wymagające niskich temperatur. Jeśli więc lodówka wyposażona jest w szuflady o kontrolowanej, podwyższonej wilgotności, wtedy owoce i warzywa możemy dłużej przechowywać, bez utraty ich właściwości. Nawet po kilku dniach wciąż będą apetyczne i chętnie wykorzystamy je do przygotowania posiłków. Podobnie jest z przechowywaniem świeżego mięsa. W nowoczesnych chłodziarkach możemy znaleźć specjalne rozwiązania, które pozwalają na znaczące obniżenie temperatury w konkretnej sekcji lodówki. Przyjmuje się, że temperatura w lodówce wynosi od 3-4 stopni do nawet ponad 10 - w zależności od ustawień i jakości urządzenia. Mięso czy ryby powinniśmy przechowywać natomiast w temperaturze około 0 stopni. Komory zero z optymalną niższą temperaturą pozwalają zatem na dłuższe przechowywanie świeżego mięsa bez konieczności mrożenia go. 

*Ogólnopolskie badanie zostało przeprowadzone dla firmy Samsung przez agencję badawczą Kantar Polska. Badanie zostało zrealizowane na reprezentatywnej grupie Polaków w wieku 18-54 lat N=1000 metodą wywiadów internetowych CAWI.

Jak pandemia wpłynęła na aspekt marnowania żywności? Czytaj na następnej stronie >>>

Duży odsetek ankietowanych, bo aż 70 proc., przyznaje, że chce wyrzucać mniej żywności. Myśli pani, że pandemiczna rzeczywistość może mieć na to wpływ? 

- Wydaje mi się, że duży odsetek osób, które zauważają ten problem, wynika z tego, że zjawisko marnowania żywności i jego negatywny wpływ na planetę jest bardzo nagłaśniane. Jest coraz więcej programów edukujących konsumentów w tym zakresie. Być może przebywając w domu, w trakcie pandemii, widzimy to wyraźniej, bo dostrzegamy, ile żywności przez nas kupowanej trafia codziennie do kosza. 

Niektóre badania pokazują, że nawet 8 proc. gazów cieplarnianych powstaje w wyniku produkcji żywności, a 1/3 żywności na świecie zostaje wyrzucana do kosza. Te statystyki też mogą dużo dawać do myślenia. 

- Warto tu zwrócić uwagę na jedną z przyczyn, dla których te statystyki są tak dramatyczne. Żywność często jest marnowana, ponieważ na produktach opakowanych podawana jest informacja o trwałości produktu. I to jest informacja, która najczęściej przyczynia się do marnowania żywności. Patrzymy na produkt, na którym podany jest termin przydatności do spożycia: "Należy spożyć do: ..." i jeżeli ta data mija, wyrzucamy go. Jest to odpowiednie zachowanie, ponieważ ten sposób znakowania przewidziany jest dla żywności mikrobiologicznie nietrwałej, szybko ulegającej zepsuciu i stwarzającej ryzyko ewentualnego zatrucia. Natomiast w znaczącej części żywności trwałość znakuje się tzw. datą minimalnej trwałości. W tym przypadku mamy do czynienia ze sformułowaniem "najlepiej spożyć do..., najlepiej spożyć przed...". Te dwa sposoby znakowania - "należy spożyć" i "najlepiej spożyć" często mylimy, a sformułowanie "najlepiej spożyć" wcale nie oznacza, że kiedy ta data minie, musimy produkt wyrzucić. To jest jedynie sugestia - żywność po upływie terminu w tym przypadku nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia, jeśli tylko była przechowywana w odpowiednich warunkach. 

- Do niedawna sklepy musiały żywność po upływie tego terminu wyrzucić, natomiast w marcu tego roku ukazała się nowelizacja unijnego rozporządzenia, która umożliwia sklepom i producentom redystrybucję żywności, której data minimalnej trwałości upłynęła, a która wciąż jest przydatna do spożycia i nieszkodliwa. Wcześniej było to niezgodne z prawem, nie można było przekazać takich produktów chociażby w postaci darowizn do żadnych instytucji. Od teraz redystrybucja na cele charytatywne jest możliwa, a jednocześnie trwają kampanie, których celem jest uświadamianie konsumentów, że takie produkty wciąż są wartościowe i odpowiednie do spożycia. Prawo również zmierza do tego, by ograniczyć marnotrawstwo żywności z powodu nadinterpretowania terminu "najlepiej spożyć...". , być może ta lista będzie poszerzona o inne trwałe produkty, takie jak makarony lub herbaty.

Dlaczego tak ważne jest, by uświadamiać społeczeństwo o zagrożeniach płynących z marnowania żywności? 

- Poza oczywistą kwestią, jaką jest ekologia, pojawia się aspekt społeczny i ekonomiczny. Wręcz nieetycznym jest wyrzucanie dobrego do spożycia jedzenia wziąwszy pod uwagę, że wśród nas są osoby, które nie mają wystarczających środków, by zaspokoić na odpowiednim poziomie codzienne potrzeby żywieniowe.  

Czy myśli pani, że te pozytywne tendencje dotyczące chęci niewyrzucania jedzenia i przygotowywania posiłków w domu zostaną z nami także po pandemii? 

- Myślę, że jeśli chodzi o trend niemarnowania żywności, będzie to zjawisko trwałe. W Polsce 150 kg jedzenia trafia do kosza co sekundę, z czego około 60 proc. tych strat generują gospodarstwa domowe. Jednak coraz więcej z nas ma świadomość konsekwencji takiego zachowania dla środowiska. Dzięki licznym kampaniom edukacyjnym stajemy się świadomymi konsumentami. Badania Samsung pokazują już w tej chwili, że 70 proc. respondentów chciałoby wyrzucać mniej żywności. Nie marnując żywności, oszczędzamy też pieniądze na inne cele. Jeśli natomiast chodzi o trend przygotowywania posiłków w domu - tutaj nie mam pewności, pewnie wszyscy już tęsknimy za tym, żeby zjeść kolację przygotowaną w restauracji, ze znajomymi i - w końcu - poza domem.

***

Reklama

Reklama

Reklama