Reklama

Reklama

Olga Kuczyńska: Rola stewardesy nie ogranicza się do podawania napojów

- Pasażerowie dostają ataku paniki, wymiotują, dławią się lub mdleją. Inni przepychają się do wyjścia, a w krytycznej sytuacji prowokują bójki z ludźmi, którzy stoją im na drodze. Zdarza się, że musimy udzielić dodatkowego wsparcia osobie, która jest w nie najlepszym stanie psychicznym. Natychmiast reagujemy przede wszystkim na poważne przypadki medyczne, takie jak zatrzymanie pracy serca - mówi w rozmowie z Interią Olga Kuczyńska, najbardziej rozpoznawalna stewardesa w polskich mediach oraz autorka książki „Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice”.

Sara Przepióra, Interia: Personel pokładowy jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pasażerów. Spotkałaś się z sytuacją, w której pasażerowie nie traktowali waszej pracy poważnie?

Olga Kuczyńska: - Zdarza się, że pasażerowie znajdujący się na pokładzie samolotu podchodzą lekceważąco do naszej pracy. Zauważam to zwłaszcza podczas pokazu bezpieczeństwa, który jest jednym z najważniejszych punktów całej odprawy. Pasażerowie nie traktują instruktażu poważnie, ponieważ sytuacje awaryjne nie zdarzają się codziennie. Są przekonani, że nic złego się nie wydarzy, a wiedza, którą przekazujemy, prawdopodobnie nie przyda się podczas podróży. Zamiast przyglądać się temu, co pokazujemy, udają się do toalety, słuchają muzyki lub oglądają filmy na telefonie. Niektórzy nie przejmują się także prośbami personelu o wzmożoną uwagę. Zazwyczaj tłumaczą się tym, że już wielokrotnie widzieli podobne pokazy i doskonale znają zasady bezpieczeństwa w razie sytuacji awaryjnej. Choć wypadków samolotowych jest niewiele, w porównaniu z tymi w innych środkach transportu, to coś nieprzewidywalnego zawsze może się przydarzyć. Przypominanie o krokach, jakie należy podjąć podczas awarii maszyny, jest kluczowe, ponieważ sytuacja kryzysowa wywołuje panikę, a pasażerowie mogą zapomnieć w amoku o tym, jak się zachować, żeby przeżyć katastrofę.

Reklama

- Innym przykładem na to, jak niepoważnie podchodzi się do kwestii bezpieczeństwa na pokładzie samolotu, jest wielokrotne naciskanie przycisku przywołującego stewardesę lub stewarda. Najczęściej robią to dla zabawy najmłodsi pasażerowie, znudzeni siedzeniem w jednej pozycji podczas lotu. Naganna w tym przypadku jest raczej postawa rodziców, którzy ignorują zachowanie pociech, nawet gdy ktoś z personelu pokładowego zwróci im uwagę. Intensywne przywoływanie stewardesy, słyszane w pracowniczej kabinie, zazwyczaj niepokoi cały zespół. Obsługa może bowiem uznać, że z pasażerem dzieje się coś niepokojącego i właśnie w taki sposób woła o pomoc. Wielokrotnie naciskany przycisk to jasny sygnał o wypadku, pogorszeniu stanu zdrowia podróżującego lub pożaru na pokładzie samolotu. Jeśli chcemy poprosić obsługę o coś do jedzenia i picia, wystarczy nacisnąć przycisk jeden raz. Stewardesa z pewnością zareaguje na wezwanie.

Gdy coś poważnego wydarzy się na pokładzie samolotu, stewardesy powinny zareagować jako pierwsze. Jesteście dobrze przygotowywane na stresujące sytuacje w pracy?

- Szkolenia są kluczowe w naszym zawodzie. Ich program jest opracowany na podstawie zdarzeń, które wydarzyły się już w historii lotnictwa. Przekazują nam wiedzę popartą dużym doświadczeniem i uczą, jak zapobiegać niebezpiecznym sytuacjom. W lotnictwie mówi się, że wszystkie procedury zostały "napisane krwią". To właśnie wypadki i inne incydenty pozwoliły udoskonalić wszelkie zasady bezpieczeństwa, opracować nowe systemy i procedury. Wciąż zdarzają się sytuacje, które zaskakują w codziennej pracy i są prawdziwym testem szybkości, z jaką personel pokładowy reaguje na niebezpieczeństwo. Moim osobistym wyzwaniem była pomoc pasażerowi z atakiem epilepsji. Po raz pierwszy miałam styczność z tą chorobą neurologiczną właśnie na pokładzie samolotu. Szkolenie przygotowało mnie od strony teoretycznej do medycznej pomocy, ale to nie uchroniło mnie przed chwilowym paraliżem. Byłam tak zestresowana, że nie od razu mogłam odpowiednio zareagować. Co więcej, matka chorego dziecka także wpadła w panikę. Jego bezpieczeństwo zależało tylko ode mnie. Wzięłam sprawy w swoje ręce, opanowałam silne emocje i ruszyłam na pomoc. Wiedza jest ważna w pracy stewardesy, ale teoria nie jest równa praktyce, gdy odczuwamy ogromną presję.

Każdy dzień w pracy stewardesy przynosi nowe wyzwania. Niedawno poruszyłaś ważny temat samobójstwa na pokładzie samolotu.

- Wielu sytuacji w przestworzach nie sposób przewidzieć. Wymienić można błahe problemy, takie jak brak paszportu czy odpowiednich dokumentów pozwalających na lot podczas pandemii, kończąc na poważnych przypadkach medycznych lub sytuacjach zagrażających życiu zarówno pasażerów, jak i personelu pokładowego. W podręcznikach zawodowych znajdziemy instrukcje, przydatne podczas dekompresji czy ewakuacji, ale to nie wszystkie zagrożenia, jakie mogą przytrafić się w pracy. Jedną z zasad, które często powtarzane są podczas szkoleń, jest regularne kontrolowanie pokładowej toalety. Pasażerowie palą w nich papierosy, zwiększając tym zagrożenie zaprószenia ognia. Zdarzają się także omdlenia, dłuższe utraty przytomności, a nawet samobójstwa. Trudno wyobrazić sobie, co musi wydarzyć się w życiu człowieka, żeby podjął decyzję o zakończeniu swojego życia podczas podróży samolotem. Nie można jednak wykluczyć takiego wydarzenia, ponieważ pasażerowie wsiadają na pokład w różnym stanie psychicznym albo dowiadują się o rodzinnej tragedii tuż przed startem, co wpływa na ich stan emocjonalny.

- Tak trudne sytuacje pokazują, w jak wiele ról musimy się wcielić, aby odpowiednio obsłużyć pasażerów. Praca stewardesy nie ogranicza się do podawania kawy czy herbaty. Interweniujemy wtedy, gdy ktoś przeżywa załamanie psychiczne lub postanowi odebrać sobie życie.

Czy przydarzyła ci się kryzysowa sytuacja w pracy, którą pamiętasz do dziś?

- Mam ogromne szczęście, ponieważ nigdy nie przytrafiło mi się nic, co mogłoby zagrażać mojemu bezpieczeństwu. Najtrudniejszą sytuacją, jakiej doświadczyłam, były mocne turbulencje. Zanim jednak do nich doszło, kapitan wydał ostrzeżenie, więc mieliśmy czas, żeby sprawdzić, czy pasażerowie siedzą na swoich miejscach i mają zapięte pasy. Sytuacja była opanowana i nikomu nie stała się krzywda.

Mogłabyś przytoczyć historię, która wydarzyła się na pokładzie samolotu i obrazuje, jak ważna jest wasza rola na pokładzie?

- Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że szacowany czas ewakuacji samolotu to mniej niż 90 sekund. W nieco ponad minutę musimy bezpiecznie wyprowadzić spanikowanych i przerażonych pasażerów. Z taką sytuacją świetnie poradziła sobie załoga samolotu jednej z arabskich linii lotniczych. Maszyna zapaliła się tuż po lądowaniu. Opanowanie, wiedza i praktyczne umiejętności wdrożone podczas tej ewakuacji, były kluczowe dla jej przebiegu. Wszyscy członkowie personelu pokładowego dobrze poradzili sobie z wyzwaniem. Używali odpowiednich komend, podobnie jak na szkoleniowej symulacji, w doskonałym czasie pomogli wydostać się wszystkim pasażerom z płonącego samolotu. Podróżujący nie ułatwili jednak załodze zadania. Próbowali wynosić ze sobą bagaże, mimo tego, że ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Konstrukcja maszyny składa się z materiałów łatwopalnych. Pożar jest więc najgorszym z możliwych wypadków. Szybka i bezbłędna reakcja stewardes jest niezbędna, żeby uniknąć poważnej katastrofy, a w konsekwencji śmierci pasażerów.

Przenieśmy się na chwilę do samolotu, w którym doszło do kryzysowej sytuacji. Jakie zachowania podróżujących musicie opanować?

- Pasażerowie dostają ataku paniki, wymiotują, dławią się lub mdleją. Inni chcą przepchnąć się do wyjścia, a w krytycznej sytuacji sprowokować bójkę z ludźmi, którzy stoją im na drodze. Zdarza się, że musimy udzielić dodatkowego wsparcia osobie, która jest w nie najlepszym stanie psychicznym. Natychmiast reagujemy przede wszystkim na poważne przypadki medyczne, takie jak zatrzymanie pracy serca. Wiele z tych przypadków wymaga fachowej wiedzy. Gdy coś poważnego dzieje się na pokładzie samolotu, mamy niewiele czasu, żeby zareagować, stresując się na dodatek tym, że prawdopodobnie nie posiadamy wystarczającej wiedzy na temat konkretnej przypadłości. Przecież nie wezwiemy ratowników medycznych ani policjantów, gdy znajdujemy się tysiące stóp nad ziemią. Nie możemy też stwierdzić zgonu. Jeśli na pokładzie brakuje lekarza, mamy obowiązek reanimować pasażera do momentu przejęcia go przez służby medyczne. W przypadku śmierci podróżującego, tylko ratownicy bądź lekarze mogą odebrać ciało zmarłego pasażera, więc zostaje ono na pokładzie do zakończenia lotu.

Słyszałam opinie, że stewardesy powinny przedkładać bezpieczeństwo pasażerów nad swoje.

- W żadnym wypadku stewardesa nie może zapomnieć o tym, że jej bezpieczeństwo jest ważne. Tego uczą nas nawet na szkoleniach. Pasażerów jest na pokładzie samolotów zbyt wielu. Jeśli nasze życie będzie zagrożone, nie będziemy w stanie pomóc innym. Zapewnienie bezpieczeństwa podróżującym to rzeczywiście nasz priorytet. Zawsze upewniamy się, jakie warunki panują na zewnątrz, zanim zdecydujemy się otworzyć drzwi po wylądowaniu samolotu Jako pierwsi zakładamy kamizelki ratunkowe, aby móc poinstruować pasażerów. Prawdą jest także to, że jako ostatni opuszczamy pokład maszyny. Wiedząc jednak, że uratowanie kogoś jest nierealne, a zagrożenie życia zbyt wysokie, nie podejmujemy ryzyka wydostania drugiej osoby z samolotu za wszelką cenę. Kierujemy się w pracy logiką, celnie oceniamy sytuację i działamy zgodnie z procedurami.

Praca w przestworzach wpływa na wasze zdrowie i kondycję. To prawda, że organizm nie jest w stanie przystosować się do zmian czasu i rozregulowanego trybu życia?

- Ważne jest nastawienie i minimalizowanie czynników, które wpływają negatywnie na zdrowie. Stewardesy powinny zadbać o dostarczenie organizmowi codziennej dawki ruchu, zbilansowanych posiłków, odpowiedniej ilość snu, mimo różnych godzin pracy i zmiennego rytmu dnia. Warto ograniczyć natomiast spożywanie alkoholu oraz palenie papierosów. Jak powszechnie wiadomo, latanie samolotem nie jest zdrowe. Tryb życia, jaki prowadzimy także wpływa negatywnie na kondycję ciała, ale można do tego przywyknąć. Znam stewardesy, które pracują na pokładzie już 30 lat. To jest możliwe, jeśli o siebie dbamy. Bez idealnego zdrowia możemy zapomnieć o częstych lotach.



Życie stewardessy można śledzić na: Facebooku i Instagramie

Zobacz również:

Anna Kurek-Przybilski. Norwegowie dbają o to, co jest wspólne

Dominika Żółkowska: Kolumbia jest coraz bardziej atrakcyjna dla turystów

Tango. Taniec miłości, taniec samotności

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje