Reklama

Reklama

W szale pociął nożem swój obraz. „Chwila była piekielna”

Oryginalny jak na tamte czasy, tajemniczy i kontrowersyjny. „Szał” Władysława Podkowińskiego stał się źródłem wielu dyskusji, w których spierano się m.in. o różnice między sztuką a pornografią. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że artysta zniszczył swoje dzieło. Celem była uwieczniona na obrazie kobieta dosiadająca demonicznego konia. To właśnie jej wymierzył 12 ciosów w twarz i ciało.

Poranek 24 kwietnia 1894 roku. Wystawa Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie dobiega końca. Odwiedza ją jeden z malarzy, który prezentuje tu swoją pracę. Prosi woźnego o drabinę i ustawia ją przy obrazie. Wspina się na nią, wyjmuje nóż i zadaje obrazowi ciosy nożem. Tyle faktów - reszta zdarzeń rozpływa się w plotkach i domysłach. Tak Władysław Podkowiński zniszczył swoje najsłynniejsze dzieło "Szał", znane również jako "Szał uniesień".

"Szał uniesień" - co przedstawia?

"Szał uniesień" przedstawia nagą, rudowłosą kobietę na oszalałym, czarnym koniu. Zwierzę pokazuje zęby, ma wysunięty język i rozszerzone chrapy, z pyska wypływa mu piana. Dosiadająca go kobieta ma zamknięte oczy, a jej rozwiane włosy splatają się z końską grzywą.

Reklama

Zniszczony przez autora, mający ponad 3 m wysokości obraz został odrestaurowany po jego śmierci przez malarza Witolda Urbańskiego. Zakupił go Feliks Jasieński, który przekazał go w darze Muzeum Narodowemu w Krakowie. W zbiorach placówki znajduje się dokładnie od 1920 roku.

Zobacz również: Margaret i Ian Campbell. Rozwód, który kosztował majątek

"Szał" w Sukiennicach

Sukiennice, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku. Jedna ze ścian sali Chełmońskiego stała się scenografią do rozgrywającej się na obrazie Podkowińskiego sceny. Niektórzy zwiedzający przystają przed dziełem Podkowińskiego, zadzierają głowy, przez które przebiega zapewne nurtujące ich pytanie: co też artysta miał na myśli? W XIX wieku podobne refleksje rozpalały do czerwoności umysły znawców sztuki i widzów.

- "Szał" jest wyjątkowy, bo był nowoczesnym dziełem jak na czasy, w których powstał. Wystarczy spojrzeć na kompozycję, światło... Nie bez powodu jest uważany za manifest polskiego symbolizmu. Jest czymś więcej niż tylko przedstawieniem nagiej kobiety i konia. Obraz uzewnętrznia niebywałe emocje - zapewne nieszczęśliwą miłość, depresyjne nastroje i tytułowy "szał" - mówi w rozmowie z Interia.pl Urszula Kozakowska-Zaucha z Muzeum Narodowego w Krakowie.

Zobacz również: Wysiewała rzeżuchę na ciele i ubraniach. Tak powstawały niezwykłe prace

Wizja, która odbierała artyście spokój

Jak relacjonował przyjaciel artysty, Stefan Laurysiewicz, pomysł na obraz tlił się w głowie Podkowińskiego już w 1889 roku. Podczas pobytu w Paryżu oczami wyobraźni miał ujrzeć kobietę dosiadającą oszalałego konia. Ta wizja odbierała mu spokój i mąciła myśli. Nad szkicami do obrazu pracował przez kilka lat. Płótno powstało w Warszawie na przełomie 1893/ 1894 roku w pracowni artysty mieszczącej się w przeszklonym belwederze pałacu Kossakowskich.

"Skandaliczny" obraz ujrzał światło dzienne

"Szał" został zaprezentowany publiczności po raz pierwszy w warszawskiej Zachęcie w kwietniu 1894 roku. Wybuchła sensacja, a pokazowi towarzyszył niemały skandal. Już pierwszego dnia obraz zobaczyło tysiąc widzów - łącznie, przez 36 dni ekspozycji, oko w oko z "Szałem" stanęło łącznie 12 tys. osób. W ten sposób galeria zarobiła prawie 350 rubli.

- Obraz Podkowińskiego wywołał skandal ze względu na zestawienie nagiej kobiety i konia. Akt w takiej a nie innej sytuacji, emocje, niejednoznaczność przedstawienia sprawiły, że o dziele zrobiło się głośno. A wtedy to wszystko było nowe, dlatego wywołało ogromny szok - wyjaśnia Kozakowska-Zaucha.

Jednak mimo ogromnej popularności, artysta nie mógł znaleźć nabywcy obrazu. Najwyższa z ofert wynosiła 3 tys. rubli, Podkowiński żądał natomiast 10 tys. rubli.

Zobacz również: Naczelne skandalistki mody minionego wieku. Historia flapper girls

Bohaterka obrazu i "szał jej krwi"

"Na rozhukanym olbrzymim koniu, na jakiejś apokaliptycznej bestii rzuconej w chaos, w zamęt wichrzących się tumanów chmur i mgławic na wpół leży naga kobieta oplótłszy koniowi kark ramionami, tuląc się doń twarzą, piersią, korpusem, cisnąc mu konwulsyjnie boki nogami. [...] Ona płonie - ten rumak szalony to szaleństwo jej pragnień, wulkan jej namiętności lawą zionący i wichrem płomieni, to szał jej krwi, jej wyobraźni, jej ciała. [...]" - o ten jakże plastyczny opis pokusił się wówczas Kazimierz Przerwa-Tetmajer.

Obraz wywołał w prasie liczne dyskusje. Na łamach gazet spierano się o różnice między sztuką a pornografią, pytano o prawo artysty do wyrażania uczuć i granicę dobrego smaku. Mimo tego, większość krytyków i publiczność, doceniła dzieło - i to pomimo wytykania przez znawców sztuki błędów warsztatowych. Swoje oburzenie, jeśli chodzi o obrażanie dobrych obyczajów, wyrażali przede wszystkim konserwatywni mieszczanie.

"Szał", czyli malarska fantazja

W wydawanym w Petersburgu "Kraju" felietonista Urbanus uznał dzieło Podkowińskiego na wskroś oryginalne.

"Ta wspaniała fantazja malarska, wcielająca jakiś sen gorączkowy, ale poezji i namiętności porywającej pełny, stawia od razu p. Podkowińskiego w szeregu pierwszym - w szeregu mistrzów. [...] Jest to szał upojenia zmysłowego, ale odmienny zgoła od szałów klasycznych, średniowiecznych i filozoficzno-rozpustnych z epoki poprzedzającej wielką rewolucję francuską. [...] Tu szał graniczy bezpośrednio ze znanym z psychiatrii szałem niszczycielskim - zabójczym lub samobójczym [...].

Zobacz również: "Tutaj kobiet nie zatrudniamy!". Szokujący raport o dyskryminacji

Artysta pociął nożem swój obraz

O poranku 24 kwietnia 1984 roku Podkowiński przybył do warszawskiej Zachęty i pociął nożem swoje dzieło. "Szał" otrzymał od swojego twórcy 12 ciosów nożem. Dlaczego artysta zniszczył swój obraz?

- Obraz mój [...] podobał się publiczności, względem której dotrzymałem też obowiązku i pozostawiłem "Szał" na wystawie prawie do końca oznaczonego terminu; w tych dniach miał być zdjęty, zamiast więc zwijać go na wałek i schować, wolałem skonstatować zawód doznany, zawód całkiem indywidualny - powiedział Podkowiński dziennikarzowi "Prawdy" Aleksandrowi Świętochłowskiemu.

- Było to wyższe ponad wolę moją.(...) Chwila była piekielna. Rozdzierane płótno wydawało głos podobny do krzyku. A gdy w otworze, na kilka łokci długim, błysnęło białe drzewo rusztowania, strach mię zdjął... bo podobne to było do kości, bielejących w rozpłatanym trupie - tak z kolei Podkowiński opisywał moment zniszczenia "Szału" Wiktorowi Gomulickiemu.

Zobacz również: Maria Franciszka Kozłowska. Zakonnica wyklęta przez Kościół katolicki

Kobieta, którą kochał Podkowiński

Powodem decyzji artysty mogły być plotki o kobiecie, która miała być rzekomo uwieczniona na obrazie. Miała nie odwzajemniać uczuć Podkowińskiego. Zniszczenie obrazu i przedwczesna śmierć autora "Szału" (zmarł na gruźlicę w wieku 29 lat) tylko dolały oliwy do ognia i spowodowały lawinę kolejnych spekulacji. Skąd hipoteza o nieszczęśliwej miłości? Chodziło o cięcia na płótnie, które wskazywały, że celem "ataku" artysty była właśnie kobieta.

Według różnych doniesień, Podkowiński podkochiwał się w Ewie Kotarbińskiej, którą poznał podczas letniego pobytu w pałacu Wincentyny Karskiej w Chrzęsnem pod Warszawą. Kobieta była córką właścicieli licznych dóbr ziemskich. W wieku 28 lat wyszła za mąż za Miłosza Kotarbińskiego, syna administratora majątku w Chrzęstnem, w którym mieszkali jej rodzice.

"Rodzina osoby, w której się nieszczęśliwie kochał, dopatrywała się podobieństwa jej z kobietą z "Szału" i w ostrych słowach potępienia zwróciła się do Podkowińskiego. Ten, nie znosząc nagany i pełen, jak zawsze, dumy... obraz zniszczył" - przekazała Helena Kiniorska, której wspomnienia zostały zapisane na prośbę Wiesławy Wierzchowskiej.

Zobacz również: Wojna w Ukrainie, Trump i pandemia. "Przepowiednie" twórców The Simpsons

"Szał" fascynuje i inspiruje do dziś

Obraz Podkowińskiego do dziś jest dużą inspiracją dla artystów czy twórców reklam. Ale od początku. W 1899 roku popularnością cieszyła się sztuka Jana Augusta Kisielewskiego "W sieci", której główna bohaterka jest studentka malarstwa zauroczona "Szałem".

Motyw nagiej kobiety na koniu - jako symbol erotyzmu - pojawia się w filmie "Widziadło" z 1983 roku. Z kolei w 1994 roku podczas festiwalu polskiej piosenki w Opolu Jacek Wójcicki wykonał "Pieśń konia" według "Szału" w 100-lecie powstania obrazu.

"Szał" był również inspiracją do jednej z okładek magazynu "Machina". W 2007 roku na okładce znalazła się fotografia wokalistki Tatiany Okupnik, która przypominała rozgrywającą się na obrazie scenę.

Obraz cieszył się popularnością, jeśli chodzi o wykorzystanie w reklamie. W 2007 roku na wielkoformatowych siatkach firmy Jet Line w Gdańsku i Warszawie rozpoczęła się kampania nowej, czarno-białej wersji batonika Prince Polo. Reklama przedstawiała produkt i inspirowaną dziełem Podkowińskiego kobietę na zebrze, zamiast na koniu.

***

Zobacz również:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Szał | Sukiennice | obraz | kontrowersyjny artysta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy