Reklama

Reklama

Stanisław Banasiuk i Mateusz Banasiuk. "Jaki ojciec, taki syn"?

Stanisław Banasiuk i Mateusz Banasiuk byli gośćmi Krzysztofa Ibisza w drugim odcinku najnowszej edycji programu "Demakijaż". Oboje w swoim życiu postawili na aktorstwo. Czy w ich przypadku sprawdza się słynne powiedzenie: "jaki ojciec, taki syn?"

35-letni aktor Mateusz Banasiuk rzadko mówi o swoim życiu prywatnym, jednak postanowił zrobić wyjątek, aby razem z ojcem (także aktorem) Stanisławem Banasiukiem opowiedzieć o ich relacji, która nie zawsze wyglądała tak jak obecnie. Życie syna aktora nie było łatwe, bo ojca często nie było w domu, jednak dzięki wspólnej pasji udało im się zacieśnić więzy. 

- Tata zabierał mnie do teatru, więc dla mnie to było naturalne środowisko - mówi Mateusz Banasiuk, nad którym w dzieciństwie pieczę sprawowały przede wszystkim kobiety, bo w domu zawsze była matka i siostry, a ojciec pracował. Później udało im się jednak do siebie zbliżyć, a nawet wystąpić na jednej scenie. Wtedy okazało się, że w pracy podobnie jak w życiu, tworzą harmonijny duet. 

Reklama

Ich relacja jest szczera, a teraz kiedy Mateusz też jest ojcem, wydają się rozumieć lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Ostatnio nawet ponownie zaczęli grać ze sobą w tenisa. 


Stanisław Banasiuk bardzo ucieszył  się na wieść o tym, że będzie miał syna. Razem z żoną Leokadią, która z zawodu jest historykiem, udało im się stworzyć ciepły dom, w którym jednak sztuka odgrywała dużą rolę, bo każdy występ był niejako rodzinnym świętem. Chociaż niełatwo jest wyobrazić sobie Mateusza Banasiuka jako buntownika, okazuje się, że w młodości miał dość porywczy charakter. 

-Bardzo żywiołowym był chłopakiem w szkole. Czasem zdarzały się solówki — przyznał szczerze jego ojciec. Co ciekawe, syn aktora początkowo wcale nie planował pójść zawodowo w jego ślady. Trochę tańczył i był w grupie musicalowej, jednak to była dla niego przede wszystkim przygoda. Długo nie wiedział, co chce robić w życiu. Kiedy stał u progu dorosłości, nie był pewien, kim chce zostać.

- Wybrałem wtedy dwa kierunki. Poszedłem na Uniwersytet Warszawski na Stosunki Międzynarodowe i do prywatnej Warszawskiej Szkoły Filmowej, żeby spróbować aktorstwa, żeby zobaczyć, czy w ogóle to mnie jakkolwiek interesuje - przyznał szczerze młodszy z Banasiuków, który decyzję o nauce w Akademii Teatralnej podjął już świadomie, bo poczuł, że aktorstwo jest tym, w czym chciałby się rozwijać. Za namową ojca skończył jednak też Stosunki Międzynarodowe. 

- Koleżanki pomagały mi, jak mogły. Wszystkie notatki, wszystkie egzaminy —  wyznał wdzięczny im Mateusz Banasiuk, który w przyszłości nie ma zamiaru odradzać swoim dzieciom tego, aby poszły w jego ślady. Zależy mu jedynie na tym, aby nie wyjeżdżały na stałe z Polski. 


Stanisław Banasiuk, który wbrew plotkom twierdzi, że wcale nie nalega na ślub syna z jego partnerką Magdaleną Boczarską, przyznał, że dziewczyny, które w przeszłości przyprowadzał do domu, zawsze były wyjątkowe. Wyróżniały je pewne charakterystyczne elementy urody lub osobowości. Jego zdaniem, relacja dwojga aktorów nie jest łatwa, ale Mateusz Banasiuk ma na ten temat odmienne zdanie. 

- Ja właśnie uważam, że wolny zawód daje taką swobodę, że my możemy się wymieniać, możemy jakoś funkcjonować w tym domu i z tym dzieckiem, które jest w tym domu - mówi przekonany aktor, który świetnie odnajduje się w związku z aktorką. W związku z Magdaleną Boczarską widzi więcej plusów niż minusów. 

- Uważam, że kiedy człowiek wraca bardzo zmęczony po trudnym planie zdjęciowym, to nikt cię nie zrozumie jak aktorka. Jak osoba, która uprawia ten sam zawód i która doskonale wie, co ty możesz czuć — dodaje z przekonaniem. Jeżeli chodzi o dominację w związku, zarówno ojciec, jak i syn uważają, że: "jedyny model relacji, jaki można akceptować, jest partnerstwo, a przegięcie w którąkolwiek stronę jest nieakceptowalne". 

Stanisław Banasiuk świetnie odnajduje się w roli dziadka. Bardzo zmienił się na przestrzeni lat. Ma siedmioro wnucząt, którym stara się poświęcać więcej czasu, niż w przeszłości swoim dzieciom. Zabiera je nawet ze sobą na wakacje. Ma też niebanalny sposób na to, aby zachęcić je do nauki. Jednemu z nich zapłacił nawet dwa złote od przeczytanej strony po to, aby go zmotywować. Aktor odnalazł też w sobie niedawno nową pasję. Okazało się, że artysta świetnie gotuje, a cała rodzina z przyjemnością próbuje przygotowywanych przez niego dań. 

Zapraszamy na nowe odcinki "Demakijażu" w każdą niedzielę o godzinie 15:00 do POLSAT CAFE! 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje