Reklama

Reklama

Weronika Rosati wraca do traumatycznych wydarzeń

​Od głośnego wywiadu, w którym Weronika Rosati opowiedziała o przemocy w swoim związku z Robertem Śmigielskim, minęło pół roku. Od tego czasu w jej życiu wiele się zmieniło. Dziś aktorka rozlicza się z tym, jak na jej szczerość zareagowało branżowe środowisko, oraz zdradza kulisy tego, co działo się w jej domu.

Weronika Rosati, w najnowszym wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" przyznaje, że początkowa szczerość jej zaszkodziła. Aktorka straciła kontrakty reklamowe. Niektóre firmy uznały, że kobieta, która głośno mówi o przemocy w związku, jest zbyt kontrowersyjna, by reklamować produkt. Mimo to Weronika Rosati nie żałuje swojej decyzji. Po publikacji wywiadu, w którym opowiedziała o fizycznej i emocjonalnej przemocy, jakiej doświadczyła w związku, wiele innych kobiet zdecydowało się walczyć o swoje prawa.

Reklama

Aktorka wraca też do traumatycznych przeżyć. "Pierwszy raz zostałam uderzona kilka godzin przed balem TVN we wrześniu 2016 roku. Powodem była zazdrość, dostałam w twarz tak mocno, że upadłam na ziemię. Emocje były ogromne, ale szykowaliśmy się na duże wyjście, tam na nas czekano, liczono na naszą obecność. Oczywiście od razu też usłyszałam: Bardzo cię przepraszam, to wszystko z miłości" - opowiedziała w "Wysokich Obcasach". Początkowo uwierzyła, że to się nigdy nie powtórzy. Niestety było inaczej.

Do aktów przemocy miało dochodzić nawet w publicznych miejscach. Weronika Rosati wraca wspomnieniami do dnia, kiedy jej były partner zaczął się z nią przepychać w warszawskich Łazienkach. "Ojciec mojego dziecka wyrywał mi wózek, odpychał mnie i szarpał. Biały dzień, Łazienki Królewskie. Nikt nie zareagował. Ludzie patrzyli: o, facet Rosati ją szarpie! Było to dla nich jak przedstawienie, nie byli w stanie się połapać, że to nie film i należy przecież zadzwonić na policję" - opowiadała w wywiadzie.

Zdaniem aktorki osoby, które widzą przemoc i nie reagują na nią, są współwinni tragedii. Obojętność otoczenia i przeświadczenie o braku wsparcia sprawiły, że Rosati tak długo trwała w przemocowym związku. Decyzję o rozstaniu podjęła, gdy były partner uderzył ją mimo to, że trzymała na rękach ich córkę. "Nie mogę nawet myśleć, co by się stało, gdyby takie maleństwo wypadło mi z rąk" - dodała aktorka.

Weronika Rosati przyznaje, że takich przypadków jak ona w showbiznesie jest znacznie więcej. Kobiety boją się mówić o swojej sytuacji i demaskować agresorów. Aktorka przyznała, że nie może im się dziwić. Sama od czasu wywiadu zmaga się z hejtem. Jej były partner jest wpływową osobą, za którą wstawiło się wiele znanych nazwisk. Ich walka sądowa dalej trwa.

Czytaj także: W domu Weroniki Rosati rozgrywał się dramat

Czytaj także: Teresa Rosati o trudnych doświadczeniach córki. Jak dowiedziała się o przemocy w jej związku?

Zobacz także:

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje