Reklama

Reklama

Zumba kręci

Nie jest tańcem ani nową odmianą aerobiku. „Porzuć trening, przyłącz się do zabawy!”, zachęca hasło reklamowe. I chyba rzeczywiście zabawa musi być niezła, bo te fitnessowo-taneczne zajęcia mają już 12 milionów fanów, którzy trenują zumbę w 110 tysiącach klubów na całym świecie. Zumba - kolejna moda czy świetny zestaw ćwiczeń?

Jak to z wynalazkami bywa, wszystko zaczęło się od przypadku. W latach 90. kolumbijski instruktor fitnessu i tancerz Alberto Perez alias "Beto" zapomniał zabrać płytę z muzyką na zajęcia aerobiku. Włączył więc taką, jaką akurat miał w samochodzie. I zaczął improwizować, dodając do ćwiczeń kardio elementy tańców latynoskich - salsy, merengue, reggaetonu, cumbii.

Spontaniczna choreografia spodobała się uczestnikom treningu i tak powstała zumba. Coraz więcej osób przychodziło na zajęcia, więc kilka lat później Perez ze wspólnikami otworzył w Miami akademię dla instruktorów. Dziś jest ich ok. 20 tysięcy (żeby utrzymać licencję, muszą co roku przechodzić szkolenie lub należeć do ZIN - Zumba Instructor Network).

Reklama

Zumba to już nie tylko trening w rytmie latino, ale globalna marka z zastrzeżonym logo, które znajdziesz na ubraniach, DVD czy grach na konsolę. Znani wykonawcy tworzą specjalnie do niej muzykę (np. Pitbull Pause). A wśród entuzjastów jest wiele gwiazd: Madonna, Shakira, Jennifer Lopez, Natalie Portman, Victoria Beckham, a nawet... Michelle Obama. I Ronaldo, który niedawno odtańczył zumbę na boisku po strzeleniu gola!

Skoro tyle osób tak chętnie trenuje, pomyślałam, że i ja też spróbuję! Chcę sprawdzić, czy to coś więcej niż tylko dobrze rozreklamowany produkt. Na oficjalnej stronie zumba.com znajduję ogólnoświatową wyszukiwarkę zajęć. Wpisuję nazwę niewielkiej podwarszawskiej miejscowości. Wynik: 11 propozycji w odległości do pięciu kilometrów. Podane są adresy klubów, dni i godziny zajęć, nazwiska instruktorów. To robi wrażenie!

Oprócz klasycznej zumby są też do wyboru zumba toning (trening ze specjalnymi ciężarkami, które grzechoczą jak marakasy), aqua zumba na basenie i zumbatomic dla dzieci od 4 do 12 lat. Dowiaduję się też, że dla pasjonatów w klubach fitness i szkołach tańca organizowane są kilkugodzinne maratony i "zumboteki" w dyskotekach.

Łapię rytm

Na zajęcia zapisuję się do warszawskiego klubu Holmes Place. Szukam w grafiku grupy dla początkujących, ale okazuje się, że takiego podziału nie ma. Wchodzę do sali, jest pełna, ok. 30 osób czeka na trening. Większość to kobiety w wieku 20-40 lat, ale przyszło też dwóch mężczyzn.

Wszyscy są ubrani podobnie: sportowe buty, luźne spodnie dresowe lub legginsy, top na ramiączkach albo T-shirt. Kilka osób ma firmowe koszulki zumby (poznaję je po dużym logo). Instruktorka włącza dynamiczną, latynoską muzykę i bez słowa zaczyna tańczyć, a wszyscy za nią! Jestem zaskoczona, że nie wyjaśnia, jak wykonywać kroki. Nie wydaje poleceń, nie wykrzykuje rytmu. 

Staram się jakoś opanować choreografię i nadążać za jej zmianami. Czuję, że jestem najsłabsza w grupie. Nikt nie zwraca na to uwagi, a instruktorka nie poprawia moich błędów, więc nabieram pewności siebie i tańczę po prostu tak, jak potrafię. Na początku kroki są dość łatwe, później coraz trudniejsze: muszę np. kręcić stopą na wysokości swojego ramienia, skakać na jednej nodze, jednocześnie wymachując ramionami, kołysać biodrami, robić okręgi tułowiem. Słowem: wyginam ciało na wszystkie możliwe sposoby.

Ale mogę to robić nawet przez sto godzin, jeśli dzięki temu będę poruszać biodrami tak jak instruktorka! Robi to fantastycznie. Ja nieudolnie... Zastanawiam się, czy w związku z tym mój wysiłek ma sens?

- Na treningach typu TBC (Total Body Condition) czy step najważniejsza jest technika - wyjaśnia już po zajęciach trenerka Natalia Gołębiewska. - W tańcach latino nauka choreografii. W zumbie po trochu jedno i drugie, ale przede wszystkim liczy się dobra zabawa. Tylko inspirujemy się krokami salsy czy samby. Owszem, łatwiej będzie tym, którzy chodzili już na aerobik lub latino, ale nawet osoba bez takich doświadczeń poradzi sobie z zumbą.Na początku wystarczy po prostu ruszać się w rytm muzyki. Łatwizna? Niezupełnie. 


Czytaj dalej na następnej stronie.

Samo utrzymanie szybkiego tempa okazuje się dość trudne. Ostatnia piosenka jest jedynym wolnym utworem podczas 60-minutowych zajęć. Pozwala wyrównać oddech, rozciągnąć mięśnie całego ciała w bardziej statycznych pozycjach. Jeśli zumba jest zabawą, to bardzo męczącą! W godzinę spala się podobno nawet do 1000 kcal. Czy to możliwe?

- W przypadku instruktora, który dobrze zna choreografię i ćwiczy intensywnie, tak - mówi Natalia Gołębiewska. - Uczestnik zajęć, nie wykonuje dokładnie wszystkich ruchów, więc spala około 600 kcal.

Wchodzę w układ

Kilka dni później na kolejnych zajęciach idzie mi już trochę lepiej, bo większość układów i kroków to powtórka z poprzedniego treningu. - Za każdym razem wprowadzam jedną nową piosenkę i układ, które zastępują ten najlepiej wyćwiczony - tłumaczy Natalia Gołębiewska. - Dzięki temu, że instruktorzy uczą się tych samych kroków podstawowych, a czasem całej choreografii, nawet przechodząc do innego klubu, osoba ćwicząca będzie wykonywać podobne układy.

Tańczę z większym luzem i mam wrażenie, że już teraz jestem bardziej gibka. Czy to możliwe? - Tak działa system, w którym instruktor nie wytyka błędów. Bo kiedy coś nam nie wychodzi, zaczynamy się spinać - mówi Natalia Gołębiewska - a na zumbę przychodzimy po to, żeby się rozluźnić.

Dlatego nikt nie powinien się przejmować, jeśli coś mu się nie udaje. Z czasem mimowolnie przyswoi kroki. Na drugich zajęciach udaje mi się opanować ok. 60 proc. choreografii. W końcu udziela mi się też dobry nastrój i entuzjazm innych ćwiczących, pokrzykuję nawet z nimi słowa piosenek. Rzeczywiście, to dobry sposób na odreagowanie stresu.

Lubię to!

Podoba mi się luźna atmosfera zajęć. Kolejny atut? Pełna energii i wakacyjnych skojarzeń latynoska muzyka. W ciągu dnia nie mogę przestać nucić piosenek: Pégate Grupo Treo czy Ai se eu tu pego Michela Teló - to teraz numer 1 na listach przebojów w Brazylii.

Zabawa zabawą, ale czy ćwicząc zumbę, da się wypracować zgrabną sylwetkę? - Kiedy już przyswoimy kroki, można zwracać większą uwagę na technikę, dzięki czemu ćwiczenia mają lepszy efekt - wyjaśnia Natalia Gołębiewska. - Zumba dobrze wzmacnia mięśnie nóg, ramion, pleców i brzucha. Takie zajęcia to po prostu porządny trening wytrzymałościowy. - Polepszają ogólną kondycję fizyczną, uelastyczniają ciało i poprawiają koordynację ruchów - dodaje instruktorka.

Przeciwwskazania? Klasyczna zumba jest wyczerpująca, dużo w niej podskoków, które obciążają kolana i biodra. Ale w niektórych klubach w Polsce wprowadzano już zumbę gold. To propozycja dla osób starszych, po pięćdziesiątce, a także dla tych, które mają nadwagę, problemy ze stawami lub kręgosłupem, nadciśnienie albo po prostu od dłuższego czasu nie uprawiały sportu. Choreografia jest wolniejsza, a zajęcia trwają krócej (35-40 minut).

Ostatnio po raz pierwszy zumba znalazła się na liście 10 najpopularniejszych trendów fitness wybieranych przez Amerykańskie Kolegium Medycyny Sportu, złożone z ponad dwóch tysięcy profesjonalistów. W uzasadnieniu napisano: "W przyszłości okaże się, czy to silna tendencja, czy tylko chwilowa moda". Nie dziwi mnie ta popularność. Bo choć nie wiem, jak długo potrwa moja fascynacja zumbą, już nie mogę doczekać się następnych zajęć.

Małgorzata Nawrocka -Wudarczyk

Twój Styl 3/2012

Twój Styl
Dowiedz się więcej na temat: zumba | Fitness | taniec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje