Reklama

Reklama

Azja otwiera się na turystów. Jest jednak "ale"

Pandemia COVID-19 znacząco ograniczyła możliwości podróżowania, a powolne otwieranie granic tylko w niewielkim stopniu umożliwiło swobodny wybór kierunku. Regionem zamkniętym dla turystów pozostawała Azja, zakątek niezwykle popularny, zwłaszcza jesienią i zimą. Teraz także i tam zaczyna się odmrażanie branży, a politycy redefiniują model podróżowania, jaki znamy sprzed pandemii.

Od początku pandemii Bali pozostaje zamknięte dla turystów, wjechać można wyłącznie z wizą biznesową, której uzyskanie obwarowane jest licznymi warunkami. Mekka miłośników jogi i kultowe miejsce styku kultur z bajeczną przyrodą, od zawsze przyciągało także młodych ludzi, którzy, podróżując budżetowo i z plecakiem, bardziej niż na wypoczynek w luksusowych hotelach i willach, nastawiali się na zwiedzanie i doświadczanie uroków wyspy.

Bali stawia na „jakościowych turystów”

Kilka dni temu Luhut Binsar Pandjaitan, Minister Gospodarki Morskiej i Inwestycji, który w Indonezji odpowiada także za działania związane z walką z COVID19 powiedział, że w przyszłości indonezyjska turystyka będzie skoncentrowana na "wysokiej jakości" turystach zagranicznych, wprowadzony zostanie również zakaz wjazdu dla międzynarodowych backpakerów. "Będziemy filtrować przybywających turystów. Nie chcemy, żeby turyści przyjeżdżali na czyste Bali. Chcemy tylko wysokiej jakości odwiedzających" - mówił minister. Raport uzupełniający tę wypowiedź precyzuje, że urzędnicy imigracyjni wkrótce będą dokładnie sprawdzać obcokrajowców ubiegających się o wizy turystyczne i odsiewać tych, którzy nie spełniają określonych kryteriów.

Reklama

Tymczasem, jak podkreślają eksperci, rynek młodzieży i turystów z plecakami błędnie postrzegany jest jako niskowydatkowy. Badania przeprowadzone przez WYSE (Światową Konfederację Młodzieży, Studentów i Edukacji) pokazują, że tego typu turyści zwykle przebywają w danym miejscu dłużej niż inne grupy podróżujących. Co więcej, wydają zwykle ponad 60 proc. budżetu zaplanowanego na całą podróż w wybranym miejscu docelowym - szczególnie u lokalnych dostawców.

Tajlandia i turyści w bańce

Tajlandia, czyli jeden z najpopularniejszych, także wśród turystów z Polski, krajów Azji Południowo-Wschodniej, zamknął swoje granice pod koniec marca 2020 roku, wprowadzając stan wyjątkowy. Stęsknieni słońca, pięknych plaż, doskonałego jedzenia i wszechobecnego uśmiechu podróżnicy z radością powitali informację o luzowaniu obostrzeń. 

Po ogłoszeniu szczegółowych wytycznych okazało się jednak, że ta radość była nieco przedwczesna. Na początku lipca w kraju uruchomiono testowo program pilotażowy "Phuket Sandbox", który umożliwił pobyt na wyspie Phuket. Zgodnie z jego zasadami zaszczepieni turyści mogą przebywać wyłącznie w akredytowanych hotelach  i przemieszczać się w obrębie wyspy podczas pierwszych 14 dni, odbywając po przyjeździe kwarantannę. Wymagana jest instalacja aplikacji śledzącej w telefonie lub noszenie specjalnej opaski monitorującej.

W związku z pozytywnymi wynikami pilotażu, od połowy sierpnia wprowadzono modyfikację programu o nazwie "Phuket Sandbox 7+7 Extension". Pierwsze siedem dni turyści obligatoryjnie spędzają na wyspie, kolejne siedem mogą spędzić w wybranych miejscowościach w innych, wskazanych przez rząd prowincjach (między innymi popularnym Krabi). Po takiej "wstępnej" kwarantannie możliwa jest także podróż do pozostałych prowincji krainy uśmiechu, lecz i tu lista modyfikowana jest dynamicznie, w zależności od liczby zakażeń i sytuacji epidemiologicznej, która wciąż nie została do końca opanowana. Na każdym etapie podróży - przed, w trakcie i po wakacjach należy wykonać łącznie cztery testy PCR. Rząd planuje także otwarcie od października Bangkoku, popularnej Pattai i leżącego na północy kraju miasteczka Chiang Mai, znanego ośrodka medytacyjnego. 

Tajlandia, dotychczas kojarzona była z radosną beztroską, nieograniczoną niczym swobodą łatwego przemieszczania się pomiędzy miastami i wyspami, zwłaszcza drogą lotniczą i morską. Tymczasem dziś, obwarowana wysoką liczbą ograniczeń, nie ma co liczyć na szybki powrót do poziomu przychodów z turystyki sprzed pandemii - w 2019 roku ten kraj odwiedziło prawie 40 mln turystów, tymczasem między styczniem a czerwcem 2021 roku było to zaledwie 40,5 tysiąca osób, po uruchomieniu programu Sandbox kolejne 14 tysięcy, które wygenerowały przychody dla sektora turystycznego na poziomie 25 milionów dolarów - zaledwie niewielki ułamek w porównaniu do wcześniejszy lat.  

Malezja i Wietnam testują możliwości

Wietnamski rząd poinformował o październikowym otwarciu dla zagranicznych turystów, znajdującej się niedaleko granic Kambodży urokliwej wyspy Phu Quoc. Kraj do tej pory nie przyjmował żadnych turystów z zagranicy, chcąc w jak najwyższym stopniu opanować pandemię. Jak podkreśla minister turystyki i kultury Wietnamu Nguyen Van Hung: "Przedłużająca się pandemia poważnie wpłynęła na branżę turystyczną", stąd decyzja o luzowaniu obostrzeń dla w pełni zaszczepionych turystów z negatywnym wynikiem testu. Minister deklaruje, że przed otwarciem wyspy wszyscy mieszkańcy będą zaszczepieni, aby zapewnić przyjezdnym maksymalny poziom bezpieczeństwa.

Przychody z sektora turystycznego, które w 2019 roku wynosiły 31 miliardów dolarów, w 2021 spadły do 3,8 miliona, nie dziwi zatem próba choć częściowego odmrożenia branży, choć turyści zapewne będą rozczarowani brakiem możliwości zwiedzenia tętniącego życiem Sajgonu, urokliwego miasteczka lampionów Hoi An czy przepięknych rezerwatów przyrody na północy kraju.

Podobny pomysł na odmrożenie branży mają władze Malezji. Chcąc przetestować wpływ wizyt turystów z zagranicy na poziom zachorowań, rząd zdecydował się udostępnić od 16 września wyłącznie dla zaszczepionych osób wyspę Langkawi. "Inne miejsca mogą zostać otwarte pod warunkiem zaszczepienia co najmniej 80 proc. mieszkańców" - zadeklarował premier Malezji Ismail Sabri Yaakob. Malezyjski rząd chce tym samym powtórzyć schemat podróżniczej bańki testowany w Tajlandii.

Malezja, w której mieszka 32 miliony obywateli odnotowała ponad 2 miliony przypadków zachorowań na COVID19, co daje jeden z najwyższych wskaźników na osobę w całej Azji, natomiast program szczepień przeprowadzany jest znacznie szybciej, niż w sąsiednich krajach i ponad połowa mieszkańców została już w pełni zaszczepiona.  

Wszystko wskazuje na to, że powrót do podróżowania jakie znamy jeszcze długo nie będzie możliwy. Kolejne, często uciążliwe i kosztowne ograniczenia odbijają się nie tylko na PKB krajów, dla których turystyka stanowiła główne źródło przychodów, lecz także na wszystkich miłośnikach podróży, dla których wypad w inny rejon świata i oderwanie się od codzienności stanowił źródło inspiracji,  pozwalał poznawać inne kultury, religie, odkrywać nowe smaki i po prostu być szczęśliwym. 

Zobacz także:

Schody do Nieba zostaną zburzone. Niebezpieczna atrakcja przyciąga zbyt wielu turystów!

Odessa: Czarnomorskie miasto snów

Tak wygląda "polski Dubaj". To największa taka plaża w Europie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje