Reklama

Reklama

Bakterie do zadań specjalnych

Probiotyki są ciągle modnym przedmiotem badań naukowych. Często też występują w reklamach. Na aptecznych półkach znajdziesz kilkadziesiąt preparatów z "dobrymi" bakteriami, a w supermarkecie wzbogacone nimi kefiry, mleka i sery. Uwaga! Nie wszystkie mają udokumentowane korzystne działanie. Trzeba wiedzieć, które wybrać.

Można się zastanawiać, po co właściwie faszerować się dodatkowymi bakteriami, skoro tych własnych mamy nawet dziesięciokrotnie więcej niż komórek organizmu. "Nasze" bakterie są niezbędne do normalnego funkcjonowania, bo stanowią konkurencję dla groźnych drobnoustrojów i są potrzebne do powstawania wielu witamin.

- Najważniejsze jest jednak to, że na przykład bakterie zgromadzone w przewodzie pokarmowym sprzyjają dojrzewaniu układu immunologicznego - tłumaczy prof. dr hab. Hanna Szajewska, kierownik Kliniki Pediatrii WUM, znawca probiotyków. - Stwierdzono, że zwierzęta, których układ pokarmowy został sztucznie wyjałowiony, znacznie gorzej broniły się przed drobnoustrojami chorobotwórczymi i alergenami.

Reklama

Zacznijmy od samego początku, czyli od narodzin. Noworodek w czasie porodu naturalnego zostaje skolonizowany przez mikroflorę matki. Maluchy z cesarskiego cięcia kolonizują "obcy", czyli bakterie szpitalne i te pochodzące od personelu medycznego. Czy to prawda, że z tego powodu dzieci urodzone przez cesarskie cięcie są mniej odporne?

Prof. Hanna Szajewska:- Rzeczywiście, badania potwierdzają, że u dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie istnieje większe ryzyko zakażeń m.in. przewodu pokarmowego, ale także chorób alergicznych i otyłości. Dlatego naukowcy próbują wpływać na florę bakteryjną tych dzieci tak, by była upodobniona do flory maluchów urodzonych naturalnie, najlepiej tych karmionych piersią. Stąd koncepcja dodawania probiotyków, czyli drobnoustrojów o korzystnym działaniu, lub prebiotyków, czyli substancji sprzyjających ich namnażaniu, do mieszanek dla niemowląt.

Łykamy kapsułkę z probiotycznymi bakteriami. Jakie są dalej ich losy? Żeby przeżyć i zawędrować do jelit, gdzie mają działać, muszą przecież poradzić sobie z kwasami żołądkowymi, które niszczą wszystko co żywe.

- Według definicji probiotyki to żywe drobnoustroje, które wpływają korzystnie na organizm człowieka. Powinny być m.in. odporne na działanie kwaśnego pH żołądka. Niektóre pracują już w nim, inne dopiero w jelitach. Niestety nie wszystkie obecne na rynku preparaty probiotyczne mieszczą się w kryteriach tej definicji i nie wszystkie spełniają takie same funkcje.

W aptece prosimy po prostu o probiotyk, a z tego, co pani powiedziała, wynika, że nie bez znaczenia jest, jaki preparat kupimy, np. w sytuacji gdy chcemy uniknąć biegunki, jeśli przyjmujemy antybiotyk.

- Swoim studentom tłumaczę to w ten sposób, że z probiotykami jest tak jak z antybiotykami. Nie możemy stwierdzić, że są dobre na wszystko, ale możemy powiedzieć, że antybiotyki z konkretnej grupy pomagają w pewnych schorzeniach. Niektóre probiotyki mają udokumentowane działanie w pewnych sytuacjach, inne nie. Na rynku są też takie, o których nic nie wiemy, bo producent nie pokusił się o zrobienie badań naukowych.

Ale wszyscy chcą sprzedać swoje preparaty... Jak zatem wybrać ten właściwy?

- Trzeba zaufać lekarzowi, który przepisuje antybiotyk. On powinien wiedzieć, jaki probiotyk skutecznie chroni przed biegunką. A może nie będzie w ogóle potrzebny, bo nie wszystkie antybiotyki ją powodują. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności usiłuje uregulować kwestię informacji na opakowaniach probiotyków. Mam nadzieję, że już niebawem producenci będą mogli tam umieszczać tylko dane udokumentowane naukowo.

A konkretnie, jakie szczepy pomagają uniknąć biegunki?

- Lactobacillus GG ma potwierdzone działanie w leczeniu ostrej biegunki oraz w zapobieganiu tej poantybiotykowej u dzieci, Saccharomyces boulardii jest skuteczny przede wszystkim przy ostrej biegunce u dzieci oraz w zapobieganiu poantybiotykowej zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Stosowanie jogurtu zawierającego Lactobacillus casei DN 114 001 zmniejsza ryzyko biegunki poantybiotykowej u dorosłych. Brak danych mówiących o skuteczności wcale nie oznacza, że coś nie działa. Może zadziała, ale nie mamy pewności, a ta - jak mi się wydaje - jest prawem klienta, który płaci, i to niemało, za preparat probiotyczny.

Czy antybiotyk nie zabija probiotyku? Jaki odstęp czasowy powinniśmy zachować, przyjmując te preparaty?

- W prawie wszystkich badaniach naukowych pacjenci zażywali antybiotyk i probiotyk w tym samym czasie. W niektórych - jeszcze kilka dni po zakończeniu antybiotykoterapii. Zalecony przez lekarza schemat przyjmowania leków musi być do zaakceptowania przez chorego. Jeśli zalecimy dawkowanie antybiotyku co osiem godzin, a dwie godziny po jego zażyciu probiotyk, to pacjent i tak nie będzie w stanie sięgać po leki sześć razy na dobę.

Lepiej kupić w aptece probiotyk w kapsułkach lub saszetkach czy po prostu jeść jogurt z probiotykiem?

- O skuteczności probiotyku nie decyduje jego forma: kapsułki, saszetki czy jogurt. Ważne jest, jaki zawierają szczep probiotyczny i jaka jest jego skuteczność. Podkreślę jeszcze raz: musimy przede wszystkim wiedzieć, jaki szczep probiotyczny ma udokumentowane działanie w tej konkretnej sytuacji.

Tylko czy w specyfiku, który kupujemy, naprawdę są te konkretne bakterie?

- To, niestety, jest kwestia problematyczna. Na etykietce można napisać właściwie wszystko.

A jak jest z actimelem - rzeczywiście pomaga uniknąć przeziębienia?

- Badania potwierdzają, że actimel zapobiega biegunce u dorosłych, która pojawia się przy stosowaniu przez nich antybiotyków. Udowodniono, że u tych osób faktycznie podnosi poziom pewnych parametrów immunologicznych. Ale z klinicznego punktu widzenia nie ma to większego znaczenia. Mama dziecka, u którego dochodzi do kilkunastu infekcji w roku, oczekuje, że podając mu coś, co ma poprawić odporność, zredukuje liczbę zachorowań, np. do sześciu. A takiego działania actimela nie dowiedziono.

Zastanawiam się, czy badano bezpieczeństwo stosowania probiotyków. W każdej kapsułce czy saszetce jest zwykle od 109 do 1011 bakterii lub drożdżaków. Czy one nie są w stanie zakłócić funkcjonowania organizmu?

- Nie ma danych, które uzasadniałyby taki niepokój. Z drugiej strony warto pamiętać, że niestety nie znamy ani minimalnej, ani optymalnej dawki probiotyku.

Czy to prawda, że probiotyki mogą pomóc w leczeniu zakażenia bakterią Helicobacter pylori, która - jak wiemy - wywołuje wrzody żołądka?

- Tak. Kiedy próbujemy wyeliminować tę bakterię z żołądka, podajemy przez długi czas inhibitor pompy protonowej oraz zwykle dwa antybiotyki. Temu leczeniu dość często towarzyszą działania niepożądane i stosowanie probiotyku może je zmniejszyć. Niektóre szczepy zwiększają prawdopodobieństwo wyeliminowania Helicobacter pylori, inne pomagają uniknąć biegunki poantybiotykowej. A jeszcze inne, np. Saccharomyces boulardii, robią i jedno, i drugie. Są też szczepy, które nie mają żadnego działania w tym przypadku.

A przyjmowanie probiotyku solo w chorobie wrzodowej ma sens?

- Badania tego nie potwierdzają.

Podobno probiotyki przeciwdziałają próchnicy.

- Badania z Lactobacillus GG u dzieci sugerują skuteczność tej bakterii w zapobieganiu próchnicy. Chodzi o to, że bakterie probiotyczne walczą o teren i pożywienie z paciorkowcami wywołującymi próchnicę. Jednak stwierdzenie, że codzienne podawanie dziecku probiotyku pozwoli uniknąć borowania, byłoby nadużyciem.

Rozmawiała Katarzyna Koper

PANI 04/2011

Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje