Reklama

Reklama

Ryzykowne sytuacje, w których może dojść do zakażenia wirusem

Znakomita większość bakterii i wirusów – a wirus SARS-CoV-2 nie jest tu wcale wyjątkiem – rozprzestrzenia się drogą powietrzno-kropelkową. Do transmisji patogenów dochodzi zatem poprzez kontakt ze śliną czy wydzieliną pochodzącą z nosogardła nosiciela.

Kontakt ze śliną nosiciela

Do rozpylenia drobnych cząsteczek śliny lub śluzu, będących nośnikiem czynnika chorobotwórczego namnażającego się zwykle w nosogardle nosiciela, dochodzi najczęściej podczas kichania, kaszlu lub gwałtownego odkrztuszania wydzieliny zalegającej w górnych drogach oddechowych. Ryzyko zakażenia wirusem, w tym także koronawirusem SARS-CoV-2, wzrasta w związku z tym we wszystkich sytuacjach, w których ktoś kichnie na nas lub kaszlnie. 

Prawdopodobieństwo infekcji wzrasta również wtedy, gdy skażony aerozol (rozpylona w powietrzu ślina, wydzielina itp.) wnika do dróg oddechowych osoby zdrowej wskutek normalnego oddychania. Niestety, przed kontaktem z wydzieliną nosiciela nie zawsze można się ustrzec. Skażone aerozole utrzymują się bowiem w zamkniętych pomieszczeniach nawet do trzech godzin. Oznacza to, że do niepożądanej, przypadkowej inhalacji może dojść w miejscach źle lub niedostatecznie wentylowanych: na klatce schodowej, w windzie, w przedsionku sklepu, na pokładzie pojazdu komunikacji miejskiej, na korytarzu gabinetu lekarskiego itd. 

Reklama

Należy jednocześnie zwrócić uwagę, że cząsteczki będące nośnikiem wirusów i bakterii rozprzestrzeniają się w powietrzu również w trakcie mówienia. To właśnie z tego powodu podczas ogłoszonej niedawno pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 powinniśmy zachowywać wobec wszystkich naszych rozmówców odległość nie mniejszą niż 1,5 m.

Płacenie za zakupy

Podwyższone ryzyko zakażenia drobnoustrojami chorobotwórczymi, w tym również koronawirusem SARS-CoV-2, występuje też w trakcie płacenia za zakupy za pomocą gotówki. Naukowcy z kilku różnych ośrodków naukowych dowiedli w ostatnich latach, że na powierzchni banknotów i monet pozostających w obiegu gotówkowym obecne są tysiące rozmaitych mikroorganizmów, zdolnych wywoływać potencjalnie groźne infekcje: zapalenie płuc, zatrucie pokarmowe czy zakażenie gronkowcowe.

To dlatego w czasie trwającej właśnie pandemii koronawirusa z chińskiego Wuhan zaleca się dokonywanie tzw. płatności bezstykowych (zbliżeniowych), które nie wymagają przekazywania potencjalnie zanieczyszczonej gotówki z rąk do rąk. Co istotne, znakomitym nośnikiem bakterii i wirusów pozostają przede wszystkim tradycyjne - czyli "papierowe" - banknoty. 

Zdecydowanie "czystszym" środkiem płatniczym są banknoty wykonane z polimerów, na których bakterie i pleśnie namnażają się wolniej niż na zwykłych banknotach i które łatwiej jest również poddać szybkiej, skutecznej dezynfekcji. Niestety, pieniądz tego rodzaju funkcjonuje jedynie w kanadyjskim i australijskim obiegu gotówkowym.

Powitanie uściskiem dłoni

Naukowcy obliczyli, że przeciętny człowiek dotyka swojej twarzy ok. 27 razy dziennie, choć są i tacy, którzy robią to zdecydowanie częściej. Nie jest to, wbrew pozorom, informacja pozbawiona znaczenia. We wszystkich tych sytuacjach może bowiem potencjalnie dochodzić do przeniesienia drobnoustrojów występujących w ślinie lub wydzielinie pochodzącej ze śluzówki nosa na powierzchnię dłoni. 

Nic więc dziwnego, że to właśnie tą drogą - zwaną taktylną lub dotykową - rozprzestrzenia się wiele chorobotwórczych mikroorganizmów. Z tego powodu w okresie ogłoszonej n pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, a nawet w okresach przeziębień i grypy, warto zrezygnować z tradycyjnego powitania uściskiem dłoni. Wszelkie powitania wymagające bliskiego, bezpośredniego kontaktu - przytulenia, pocałunku w policzek, uściśnięcia ręki - zwiększają zresztą ryzyko infekcji czynnikiem chorobotwórczym i, jako takie, uważane są przez epidemiologów za potencjalnie niebezpieczne. W okresie wzmożonych zachorowań można je śmiało zastąpić skinieniem głowy lub uniesieniem dłoni.

Podróżowanie środkami komunikacji zbiorowej

W pomieszczeniach, w których do wymiany powietrza dochodzi nieczęsto lub w których wymiana ta przebiega w sposób nieefektywny, wirusy i bakterie rozprzestrzeniające się drogą powietrzno-kropelkową "czują się" zdecydowanie najlepiej.

To właśnie z tego powodu podróżowanie pojazdami publicznego transportu zbiorowego niesie z sobą ryzyko zakażenia wieloma mikroorganizmami chorobotwórczymi, które na niewielkich przestrzeniach potrafią utrzymywać się w formie aerozolu nawet do kilku godzin. Już choćby z tej przyczyny w czasie epidemii lub pandemii przyjmujących gwałtowny obrót należy unikać (o ile tylko mamy taką możliwość) podróżowania w pojazdach transportu publicznego, takich jak pociągi, autobusy czy tramwaje.

Jedzenie wspólnymi sztućcami

Ryzyko infekcji towarzyszy również korzystaniu z tych samych (nieumytych!) sztućców i naczyń, którymi posługiwała się chwilę wcześniej osoba zakażona. Co istotne, potencjalnie groźne może się także okazać picie z tej samej butelki (lub przez tę samą słomkę) czy dzielenie się jednym, wspólnym papierosem. Na powierzchni wymienionych przedmiotów osiadają bowiem często drobiny śliny zakażonej osoby zawierające cząsteczki chorobotwórczych mikroorganizmów.

Pocałunki

W sezonie przeziębień i grypy, a także w czasie trwającej właśnie pandemii koronawirusa, bardzo groźne może się też okazać wymienianie pocałunków z zakażoną osobą. Specjaliści wskazują przy tej okazji, że groźne są nie tylko zwykłe pocałunki, ale nawet seks - do transmisji wielu patogenów dochodzi bowiem, jak powiedzieliśmy już wcześniej, drogą powietrzno-kropelkową i nie trzeba wcale wiele, aby groźny dla zdrowia drobnoustrój chorobotwórczy przeniósł się z jednego organizmu na drugi.  

Udowodniono, że rozprzestrzenianiu koronawirusa z Wuhan sprzyja zwykły - za to bliski i bezpośredni - kontakt z nosicielem. Dlatego też wobec osób, które wykazują objawy typowe dla choroby lub u których podejrzewa się tylko zakażenie, bo same miały styczność z nosicielem, należy zachowywać bezpieczny dystans, w zamkniętych przestrzeniach wynoszący od 1,5-2 m. Najlepiej jednak - o ile tylko jest to oczywiście tylko możliwe - z taką osobą w ogóle zaniechać bezpośrednich spotań na kilka-kilkanaście dni.

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy