Reklama

Reklama

Umarł król, niech żyje królowa, czyli dzień, w którym Elżbieta została władczynią

Księżniczka Elżbieta miała niespełna 26 lat w dniu, w którym otrzymała telefon ze wstrząsającą wiadomością, która odmieniła jej życie. Została królową Wielkiej Brytanii. Jeden telefon, jedna śmierć, wyznaczyła Elżbiecie drogę, którą podążała przez 70 lat.

Wiadomość, która zmieniła życie księżniczki

Elżbieta, a raczej Elżbieta Aleksandra Maria przyszła na świat poprzez cesarskie cięcie w Londynie w 1926 roku, jako córka króla Jerzego VI i Elżbiety Bowes-Lyon.

Para ta doczekała się tylko dwójki dzieci i obie to dziewczynki - starsza Elżbieta i młodsza - księżniczka Małgorzata. Dla rodziny była małą Lilibet, którą później stała się także dla swojego męża - księcia Filipa.

 Jednak dla reszty świata była królową Elżbietą II, najdłużej panującą monarchinią w Wielkiej Brytanii.

Choć cała rodzina królewska spodziewała się śmierci króla Jerzego VI, a sama Elżbieta była przygotowywana od dawna do roli władczyni, to wiadomość o tym, że właśnie to nastąpiło, była szokiem dla samej Elżbiety.

Reklama

Chorujący na raka gardła Jerzy VI już wcześniej powierzył Elżbiecie część swoich obowiązków. Gdy król umarł, Elżbieta wraz z mężem, księciem Filipem, przebywała wtedy w oficjalnej podróży po krajach Wspólnoty Narodów.

6 lutego 1952 roku młodziutka księżniczka Elżbieta otrzymała wiadomość, że jej ojciec zmarł na atak serca, a ona staje się właśnie królową.

Wiadomość tę otrzymała w hotelu Treetops w Thice. Wówczas podjęto decyzję o natychmiastowym powrocie Elżbiety i Filipa do Wielkiej Brytanii i przerwaniu podróży.

7 lutego o 16:30 nowa królowa wróciła do Wielkiej Brytanii, gdzie wyjątkowo nie czekały na nią tłumy poddanych. Była to zasługa Premiera Winstona Churchilla, który apelował do rodaków, by tego nie robili. Chciał zapewnić tym spokój Elżbiecie, by ta w tak tragicznym momencie mogła mieć choć trochę prywatności. Prywatności, której miała nie mieć już nigdy więcej.

Następnego dnia ślubowała przed brytyjskimi urzędnikami i dygnitarzami w St. Jamese’s Palace:

"Z powodu nagłej śmierci mojego ojca moim obowiązkiem jest przejąć jego obowiązki i odpowiedzialność za naszą. Nie jestem dziś w stanie powiedzieć nic więcej ponad to, że zawsze będę pracować, jak w czasie swojego panowania robił to mój ojciec, by zapewnić szczęście moim narodów żyjących na całym świecie".

Karol III zrobi porządki w rodzinie królewskiej. Szykują się "cięcia"

Umarł król. Boże chroń królową

Choć Elżbieta automatycznie stała się królową, to na ceremonię koronacji należało nieco poczekać. Odbyła się ona 2 czerwca 1953 roku. Świadkami tego podniosłego wydarzenia wstąpienia na tron królowej Elżbiety II oglądało w Opactwie Westminsterskim ponad 8 tysięcy osób.

W trakcie uroczystości padły słowa Arcybiskupa Canterbury Geoffrey’a Fisher’a:

"Panowie, przedstawiam wam królową Elżbietę, waszą niezaprzeczalną królową, wam wszystkim, którzy tu przybyliście złożyć jej hołd i oddać się jej na służbę. Czy gotowi jesteście ją uznać?".

Lordowie zaś odpowiedzieli najsłynniejszym: "God save Queen Elizabeth", czyli "Boże chroń królową Elżbietę".

Cała ceremonia koronacji składała się z licznych obrzędów, które musiały zostać wykonane. Jak chociażby ten, podczas którego królowa musiała zdjąć płaszcz, diadem i klejnoty, a następnie pod złotym baldachimem zasiąść na tronie.

Wówczas rozgrywał się element ceremonii niedostępny dla zebranych. Pod osłoną baldachimu zostały namaszczone dłonie, pierś i czoło królowej, by z godnością przyjąć insygnia władzy - ostrogi św. Jerzego, królewski miecz, jabłko królewskie, bransolety, pierścień, berło z krzyżem i berło z gołębicą.

Po tej części królowa otrzymała nowy, purpurowy płaszcz i na jej skronie została nałożona korona.

Cała ceremonia trwała aż trzy godziny, a ciężar królewskich insygniów okazał się zbyt duży dla młodej Elżbiety, która chwiała się wstając z tronu. 

Królowe i królowie na brytyjskim tronie. Umierali wyniszczeni chorobami  

Mocny charakter, powściągliwość i rozwaga – taką chciała być królową

Mimo swojego młodego wieku, królowa Elżbieta II podeszła z niezwykłą dojrzałością do swoich obowiązków i życiowej roli.

Wiedziała, że na jej wątłych barkach spoczywa teraz przyszłość całego narodu i nie może pozwolić sobie na słabość.

Elżbieta już w pierwszych latach swojego rządzenia, uchodziła za osobę niezwykle opanowaną i rozważną, która nawet podczas niezwykle wzruszających sytuacji, nie pozwalała sobie na okazywanie słabości, a już tym bardziej na łzy.

Poświęciła swoje życie pracy i wiedziała, jak wysoka jest ta cena, którą płaciła nie tylko ona, ale cała rodzina królewska i przychodzące w niej na świat dzieci. 

" To jest kobieta, która wzięła ślub z monarchią. To jest człowiek, dla którego monarchia jest sensem życia" - mówił o królowej Elżbiecie II Marek Rybarczyk, polski znawca rodziny królewskiej w audycji Polskiego Radia w 2012 roku. 

Dopiero po długich latach, już w rozkwicie swojego panowania, pozwalała sobie na większą swobodę i wykazywała się nie lada poczuciem humoru.

To właśnie tym zaskarbiła sobie przez te wszystkie lata miłość poddanych i doczekała się fanów na całym świecie. Przez 70 lat od momentu wstąpienia na tron, aż po ostatni dzień życia była królową wszystkich Brytyjczyków, którzy po prostu kochali swoją królową i teraz żegnają ją z rozdartym sercem. 

Czytaj także: "Smutek jest ceną, jaką płacimy za miłość". Te słowa Elżbiety II zostaną z nami na zawsze

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: Królowa Elżbieta II | król Jerzy VI | koronacja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy