Reklama

Reklama

Szokująca sprawa. Koronkowe stringi stały się linią obrony domniemanego gwałciciela

Demonstracje i ogólnoświatowe protesty wywołało uniewinnienie w Irlandii 27-latka w sprawie o gwałt. Poparła je także matka Lindsay Armstrong, która odebrała sobie życie po tym, jak w sądzie w czasie rozprawy o gwałt, kazano pokazać przysięgłym jej stringi.

16-letnia Lindsay Armstrong ze Szkocji została zgwałcona przez 14-latka niedaleko swojego domu we wrześniu 2001 roku. Chłopak napadł na dziewczynę w parku, zerwał z niej ubranie i zgwałcił. Przestraszony dzwonkiem telefonu, uciekł. Nastolatka po powrocie do domu była "jakby nieobecna", rodzice wyczuli, że coś się złego stało. W końcu Lindsay opowiedziała wszystko rodzicom i sprawa została zgłoszona na policję.

W trakcie składania zeznań, wyłączono jawność procesu, wówczas wszystkich wyproszono z sali, także rodziców nastolatki. Na wniosek obrońcy oskarżonego, już wówczas 15-latka, Lindsay została poproszona o pokazanie ławie przysięgłych bielizny, którą tego dnia miała na sobie. Musiała także przeczytać napis, jaki widniał na stringach - "Little Devil" (tłum. "mały diabeł").

Reklama

Dziewczyna ogromnie przeżyła te zeznania. "Była przerażona i ciągle płakała" - opowiadali rodzice dziewczyny. Gdy dowiedzieli się o sposobie przeprowadzenia zeznań, złożyli protest ws. sposobu działania obrony oskarżonego. "Obrońca oskarżonego po prostu 'rozerwał ja na strzępy' " - tak podsumował te zeznania ojciec ofiary.

Gdy proces dobiegł końca, 15-latek został uznany za winnego. Jednak trauma i przeżycia nastolatki nie dały jej dalej żyć normalnie. W lipcu 2002 roku Lindsay odebrała sobie życie.

Teraz Linda Armstrong, matka Linsday, zabrała głos  szokującej sprawie z Irlandii, w której 27-latek został oskarżony o gwałt na nieletniej dziewczynie.

Oskarżony zaprezentował w czasie procesu bieliznę, którą miała na sobie jego ofiara. Jego zdaniem koronkowa bielizna sprowokowała go i nie można mieć do niego pretensji o to, co zrobił nieletniej dziewczynie. Ta linia obrony okazała się skuteczna, został uniewinniony. 

"Byłam zszokowana, gdy usłyszałam o tej sprawie. Wszystkie wspomnienia wróciły. Byłam przekonana, że sprawa Lindsay, która wywołała tyle oburzenia, spowodowała, że nigdy coś takiego nie będzie już miało miejsca" - mówi Linda Armstrong. "Czy myśleli, że była "gotowa na to", ponieważ nosiła stringi? To haniebne, że wciąż istnieją ludzie na tej planecie, którzy tak myślą. Tylko gwałciciel jest odpowiedzialny za gwałt, nigdy ofiara." - dodaje.

W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia kobiet z bielizną i hashtagiem #ThisIsNotConsent po tym, jak koronkowe stringi stały się linią obrony domniemanego gwałciciela.

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje