Reklama

Reklama

Kolędy i pastorałki w polskiej tradycji

Każdy pisarz, zarówno duchowny, jak i świecki, miał za punkt honoru, by podejmować tematykę religijną, szczególnie bożonarodzeniową. W minionych wiekach wiersze religijne niejako z automatu "obrastały" muzyką i w formie pieśni trafiały pod strzechy. Duża część tego zbioru funkcjonuje nie w oryginalnych, klasztornych czy szlacheckich melodiach, a w wariantach przetworzonych przez muzykalność miejscowych chłopów - mówi w rozmowie w Interią Adam Strug, popularyzator muzyki tradycyjnej, pomysłodawca zespołu śpiewaczego Monodia Polska, praktykującego pieśni przekazywane w tradycji ustnej.

Ewa Koza, Styl.pl: Nadciąga najmocniej wpisany w polską tradycję czas śpiewania kolęd i pastorałek. Czym różnią się te pieśni?

Adam Strug: - Mamy trzy rodzaje pieśni nabożnych traktujących o Bożym Narodzeniu - chorałowe (utwory nawiązujące do chorału gregoriańskiego - przyp. red.), szlacheckie i wreszcie, jak nazywa je Kossak-Szczucka, "niekłamanie ludowe". Te ostatnie są wyrazem plemiennej muzykalności Polaków, która, w zderzeniu z katolicyzmem, dała efekt w postaci trudnej do zliczenia ilości nieskodyfikowanych pieśni.

Reklama

- Są wśród nich kolędy i pastorałki oraz tak zwane kolędy apokryficzne. Od XVI wieku kolędami określa się pieśni o Narodzeniu Pańskim. Pastorałki to kolędy z motywem pasterskim. Kolędy apokryficzne opisują wydarzenia nieodnotowane w Ewangeliach dzieciństwa, czyli u Mateusza i Łukasza.

Jakie jest pochodzenie pieśni nabożnych?

- Każdy pisarz, zarówno duchowny, jak i świecki, miał za punkt honoru, by podejmować tematykę religijną, szczególnie bożonarodzeniową. W minionych wiekach wiersze religijne niejako z automatu "obrastały" muzyką i w formie pieśni trafiały pod strzechy. Duża część tego zbioru funkcjonuje nie w oryginalnych, klasztornych czy szlacheckich melodiach, a w wariantach przetworzonych przez muzykalność miejscowych chłopów.

- Oni nie znają pochodzenia tych pieśni, ale praktykują i traktują jak swoje. Jeśli zapyta pani rolnika z Podlasia, skąd zna tę czy inną pieśń, nie będzie potrafił podać źródła, ani tekstowego, ani muzycznego.

- Bez wątpienia odnajdziemy w tym zbiorze bardzo stare utwory. W polskim repertuarze nabożnym mamy silną reprezentację baroku. Są w nim dzieła najważniejszych polskich poetów, od Kochanowskiego po Karpińskiego, czyli autora powszechnie znanej kolędy "Bóg się rodzi".

Co dominowało w tych pieśniach, nurt kościelny czy ludowy?

- Trudno to dokładnie oszacować. Wśród pieśni kościelnych mamy nie tylko utwory autorów zakonnych i szlacheckich, ale też ogromną ilość utworów nieskodyfikowanych, które są wyrazem pobożności ludowej.

- Jak podaje w książce "Rok Polski" Kossak-Szczucka, pełny zbiór kolęd i pastorałek końca wieku XIX liczy aż 600 pozycji. Powtórzę, samych kolęd i pastorałek! Można śmiało powiedzieć, że mamy drugie tyle ludowych, czyli nieskodyfikowanych. A każda kolęda i pastorałka występuje w niezliczonej ilości lokalnych wariantów melodycznych.

Kto jest autorem "Wśród nocnej ciszy", "Dzisiaj w Betlejem" czy "Pójdźmy wszyscy do stajenki"- kolęd, które obok "Bóg się rodzi" mają szczególne miejsce w sercach Polaków?

- Wszystkie trzy są dziełami anonimowych autorów polskich. "Wśród nocnej ciszy" powstała pod koniec wieku XVIII, "Dzisiaj w Betlejem" na początku wieku XIX. Inaczej rzecz się ma z "Pójdźmy wszyscy do stajenki". Wiersz napisano w XVIII wieku. Marszową melodię dodano doń sto lat później.

Polskie kolędy są bardzo zróżnicowane melodycznie. Elementy jakich utworów możemy w nich usłyszeć?

- Mamy wiele utworów nacechowanych stylistyką epoki. Polacy gustowali w polonezach i ta konwencja muzyczna zdominowała również kolędy. "Bóg się rodzi" to po prostu polonez. Świeckie motywy muzyczne często wplatano w pieśni kościelne.

- Mamy też inną stylistykę. Na przykład pieśni lirnicze, czyli takie, które komponowano i wykonywano na lirze korbowej. Instrumencie klawiszowym, którego korba wprawia w ruch stały, niski dźwięk zwany burdonem. Dzięki burdonowi długie, trwające nieraz kilkadziesiąt minut, pieśni nie spadały z tonacji. Mamy też utwory a capella, czyli bez akompaniamentu.

- Jedna z pastorałek ma taką wskazówkę: "Jedną piosnkę zagrajmy, a drugą zaśpiewajmy." Rozróżniano te dwa gatunki muzyki, czyli wokalną i instrumentalną. Po zaśpiewaniu części wokalnej, podawano tę samą melodię w formie instrumentalnej.

- Poza wspomnianymi polonezami i marszami, w pieśniach bożonarodzeniowych stosowano też inne, preferowane w danej okolicy, rytmy. Na Mazowszu były to mazurki, w Radomskiem oberki, a na Kujawach kujawiaki.

Kiedy powstała pana pierwsza kolęda?

- Trudno powiedzieć, ale dosyć wcześnie. Mogłem mieć wtedy może 14 lat. Urodził mi się utwór instrumentalny. Jakiś czas później zdałem sobie sprawę, że jest to melodyczna konwencja bożonarodzeniowa. Ale nie zdradzę, która to kolęda.

- Pielęgnuję dawany zwyczaj, by podawać własne melodie jako tradycyjne. Jednak teraz, gdy występujemy w salach koncertowych, organizatorzy ściśle egzekwują autorstwo pieśni, w kontekście praw autorskich. Coraz częściej jestem zmuszony do demaskowania, które z wykonywanych pieśni są rzeczywiście tradycyjne, a które mojego autorstwa.

Ile kolęd stworzył pan do dziś?

- Myślę, że kilkanaście.

Obok najpopularniejszej "Rodzi się w Betlejem dziecię", kolędą, która zrobiła na mnie największe wrażenie, jest "Bóg w Trójcy świętej sprawił to w niebie".

- Ta druga nie jest moja. "Bóg w Trójcy świętej sprawił to w niebie" jest typową kolędą dziadowską.

Jak rozpoznać melodię dziadowską?

- Używając dzisiejszego języka, jest jakoby melodią podwórkową. W warstwie tekstu i muzyki słychać, że autorzy byli niewykształconymi samoukami, ale na tyle biegłymi w sztuce muzycznej, że tworzyli piękne pieśni.

- Starych ludzi, których wypędzano z rodzinnego domostwa, gdy, z uwagi na niesprawność starczą, nie mogli już pracować w polu, nazywano pierwotnie dziadami. Bezdomna starszyzna praktykowała żebractwo w całej Europie. Oczywiście, im dalej na wschód, tym dłużej utrzymywał się ten okrutny proceder.

- Polskie duchowieństwo walczyło z nim setki lat. Ostatecznie wyrugowano ten obyczaj dopiero pod koniec XVIII wieku. Wędrowni, modlący się dziadowie tworzyli własne pieśni a capella, względnie z towarzyszeniem liry korbowej.

Którą ze swoich kolęd lubi pan najbardziej?

- Chyba "Wstawszy pasterz bardzo rano". To pastorałka.

Adam Strug - śpiewak i instrumentalista, autor piosenek, kompozytor muzyki teatralnej i filmowej, kurator i producent muzyczny, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, popularyzator muzyki tradycyjnej, pomysłodawca zespołu śpiewaczego Monodia Polska, praktykującego pieśni przekazywane w tradycji ustnej. W latach 2017 - 2019 prowadził audycję "Muzyczna podróż po Polsce" w radiowej Jedynce. Od 2019 do 2021 był gospodarzem czwartkowych edycji magazynu "Źródła" w radiowej Dwójce. Od 2020 roku prowadzi autorski program "Owszem Mazowsze" w TVP3 Warszawa.

Zobacz także:

Jak moczyć śledzie?

Ucieczka z wigilijki

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: kolędy | pastorałka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje