Reklama

Reklama

Gadżety filmowe na celowniku kolekcjonerów. Ceny zwalają z nóg. „Chętnych nie brakuje”

Plakaty, bilety do kina, zdjęcia gwiazd z autografami, elementy scenografii czy kostiumów – to przedmioty, których najczęściej poszukują kolekcjonerzy. Pojęcie „pamiątek filmowych” jest jednak zdecydowanie szersze, a za prawdziwe cacka, wyjęte wprost z planu filmowego, niektórzy są w stanie zapłacić krocie. To dla kolekcjonerów prawdziwe relikwie, w przypadku których cena nie ma najmniejszego znaczenia.

Dla wielu z nas za pojęciem "pamiątki filmowe" kryją się wszelkiego rodzaju plakaty, bilety do kina lub zdjęcia gwiazd z autografami. Katalog filmowych gadżetów nie wyczerpuje się jednak w tym miejscu. - To zalążek możliwości kolekcjonowania filmowych gadżetów, tzw. pierwszy etap dostępny dla wszystkich. Do niedawna atrybuty filmowe figurowały po zakończonej produkcji jako świadectwo pracy. Przechowywała je produkcja, zatrzymywano je również ze względów sentymentów związanych z daną produkcją, nie myślano o nich w kontekście atrybutu promocyjnego czy sprzedażowego. Na przestrzeni lat odbyło się sporo aukcji internetowych, oraz tych w znanych domach aukcyjnych takich jak Potter & Potter Auctions czy Christie’s - tłumaczy Daniel Stoiński, kulturoznawca, renowator, znawca designu oraz ekspert programu "Łowcy skarbów - kto da więcej", emitowanego w telewizyjnej Czwórce.

Reklama

Co można było kupić na takich aukcjach? - Absolutnie wyjątkowe gadżety z bardzo szerokiego przekroju kinematografii od plakatów, rysunków, klapsów filmowych, kostiumów, scenografii po biżuterię i samochody ze znanych produkcji filmowych. Przykładem takiego auta może być replika DeLoreana DMC-12 z 1982 r. z "Powrotu do przyszłości" Roberta Zemeckisa - dodaje ekspert.

Zobacz również: Aleksander Prugar, designer, kolekcjoner: Kryształy są i vintage, i glamour!

57 tys. dolarów za bokserki? Kolekcjonerzy są w stanie sporo zapłacić

Pistolet Hana Solo sprzedano na jednej z aukcji za 550 tysięcy dolarów. Drogo? Niekoniecznie. Wciąż nie jest to najwyższa kwota, jaką kolekcjonerzy filmowych gadżetów są w stanie zapłacić za przedmiot z wyjątkową dla nich historią i wartością sentymentalną. Latający samochód, który towarzyszył bohaterom kultowego filmu "Nasz cudowny samochodzik" sprzedano w 2011 roku za 805 tysięcy dolarów. Aston Martin DB5, którym podróżował po amerykańskim drogach James Bond kupiono za ... 3,4 miliona dolarów.

- Wiele aukcji z atrybutami znanych produkcji w roli głównej wspiera cele charytatywne, a chętnych do pozyskania pamiątek z kultowych produkcji nie brakuje - tłumaczy Daniel Stoiński. Jak dodaje, zakres gadżetów, które można nabyć na aukcjach, jest wyjątkowo szeroki - od miecza świetlnego Obi Wana-Kenobiego, którego Ewan McGregor używał w "Gwiezdnych wojnach: Zemście Sithów", przez czarną szatę Keanu Reevesa z "Matriks Reaktywacja", tarczę Russella Crowa z "Gladiatora", miecz Arnolda Schwarzeneggera z "Conana Barbarzyńcy", futurystyczną kurtę Michaela J. Foxa z "Powrotu do przyszłości 2", hełm Toma Hanksa z "Szeregowca Ryana", aż po fioletowy kapelusz Jokera, który w "Batmanie" nosił Jack Nicholson i czerwoną, skórzaną kurtkę Brada Pitta z "Podziemnego kręgu".

- Spektakularne kwoty za wylicytowane gadżety zaskakują. Moje największe zaskoczenie kwotowe to bokserki z filmu "Rocky IV" Sylwestra Stallone, które sprzedane zostały za 57 tys. dolarów - tłumaczy ekspert.

Zobacz również: Wnętrza w stylu PRL wracają do łask

Zobacz czy masz je w domu. Te gadżety mogą być warte fortunę

Co decyduje o unikatowej wartości konkretnego gadżetu? Jak wyjaśnia ekspert, ważny jest zarówno czas jego powstania, jak również tytuł czy twórca, z którym związany jest dany przedmiot. - Dla wielu MAKING OF jest równie ważny jak sam film, stąd ogromne zainteresowanie atrybutami filmowymi. Zyskują mocno na wartości ze względu na popularność danej produkcji, która wpisuje się do popkultury, historii kina, czy przede wszystkim ze względu na nazwisko głównego twórcy lub obsady aktorskiej. Im przedmiot bardziej rozpoznawalny, tym większą cenę uzyskuje podczas aukcji - wyjaśnia Daniel Stoiński.

Ekspert podkreśla, iż oczywistym jest, że kolekcjonerstwo tego typu jest zdecydowanie popularniejsze w USA. - Pamiętajmy o tym, że właśnie Hollywood, Stany Zjednoczone są kolebką filmową, naturalnym staje się większe zainteresowanie kolekcjonowaniem tego typu przedmiotów. Dla przykładu firma A24, która zajmuje się produkcją oraz dystrybucją filmów, podczas pandemii koronawirusa zorganizowała aukcję gadżetów filmowych, z której dochód przeznaczony był dla wybranych, najpotrzebniejszych organizacji pomagających w kryzysowej sytuacji w Nowym Jorku - tłumaczy Daniel Stoiński.

Na aukcjach wylicytować można było między innymi diamentowego Furby'ego oraz meczową koszulkę drużyny Celtics, którą nosił Kevin Garnett w "Nieoszlifowanych diamentach", suknię Majowej Królowej i koronę z kwiatów, które w "Midsommar" nosiła Florence Pugh, bluzę Zendai z "Euphorii" czy drewnianą syrenę i lampę z "Lighthouse". Wartości kolekcjonerskiej nie można jednak ujmować gadżetom z polskich filmów czy seriali. Klaps filmowy z serialu "Policjantki i policjanci", emitowanego na antenie TV4, wylicytowano za 2,5 tysiąca złotych.

Czy możliwym jest, aby na podobny, warty majątek atrybut z planu filmowego natknąć się przez przypadek w swoim domu? Niewykluczone. - Do niedawna atrybuty filmowe figurowały po zakończonej produkcji jako świadectwo pracy. Znajdować mogą się w domach osób zajmujących się scenografią czy kostiumami. Słyniemy z wybitnej szkoły plakatu, to jeden z tych gadżetów, który kryje niejeden polski dom. Wiele produkcji wykorzystuje wtórnie gadżety czy elementy wystroju wnętrz wypożyczając je z rekwizytorni. Oznacza to, że polski dizajn, który obecnie mocno poszerza grono swoich odbiorców, może być cenniejszy ze względu na obecność w kultowych polskich produkcjach.

Zobacz również: Tak mieszkali Polacy w PRL-u. Stare zdjęcia są jak wehikuł czasu!

***

Daniel Stoiński - kulturoznawca, pasjonat i czeladnik tradycyjnego rzemiosła, kolekcjoner polskiego powojennego dizajnu. Właściciel autorskiej pracowni Daniel Stoiński Redesign zajmującej się kompleksową renowacją mebli oraz organizacją warsztatów stolarsko-tapicerskich. Założyciel sklepu Pikasy Sklep, prywatnie ojciec Abbie i Sake dwóch charcich adopciaków.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kolekcjonerstwo | film | kino

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy