Żakiet Chanel w modzie jest od lat i ciągle zachwyca - jaka jest jego historia?
Są ubrania, które pojawiają się w trendach na jeden sezon, a potem znikają bez śladu. I są takie, które raz wprowadzone do świata mody, już nigdy go nie opuszczają. Tweedowy żakiet Chanel należy do tej drugiej kategorii. Znają go wszyscy, noszą go największe gwiazdy, a jego fenomen trwa nieprzerwanie od siedmiu dekad. Jak nosiło się go kiedyś, a jak dziś?

Spis treści:
Coco Chanel i rewolucja tweedu
Kiedy w 1954 roku Gabrielle Chanel po latach nieobecności wróciła do świata mody, jej misja była jasna: chciała stworzyć dla kobiet coś nie tylko pięknego, ale i wygodnego w noszeniu. Inspirację znalazła tam, gdzie niewielu by jej szukało - w męskiej garderobie. Słynny żakiet Chanel miał prosty, pudełkowy fason, brak kołnierza, subtelne guziki i wyraźnie zaznaczoną linię ramion. Ale jego największą siłą był materiał - miękki, elastyczny tweed, który dopasowywał się do ciała, a jednocześnie zachowywał idealną strukturę. Nie miał podszewki usztywniającej, co było rewolucją w czasach, gdy marynarki musiały być niemal pancerzem.
"Dałam kobietom komfort, a jednocześnie władzę"- mówiła Chanel. I rzeczywiście, jej projekt zmienił sposób, w jaki kobiety myślały o modzie.

Od Jackie Kennedy po współczesne ikony mody - kto nosił tweedowy żakiet?
Trudno o bardziej filmową scenę niż Jackie Kennedy w różowym tweedowym komplecie Chanel. To właśnie ona, obok Grace Kelly, Marlene Dietrich czy Elizabeth Taylor, była jedną z tych kobiet, które sprawiły, że tweedowy żakiet stał się ikoną samą w sobie. W latach 60. Audrey Hepburn nosiła go w zestawie ze spódnicą za kolano i perłami, tworząc wizerunek kobiety eleganckiej, ale subtelnej - szykownej bez zbędnego wysiłku.
Lata 80. i 90. przyniosły zupełnie nową interpretację „chanelki”. Żakiet przestał być grzeczny - stał się wyrazisty, momentami drapieżny. Claudia Schiffer, Linda Evangelista i Madonna w kampaniach Chanel pokazywały jego bardziej zmysłową, odważną stronę. Karl Lagerfeld wprowadził do niego elementy power dressingu - mocniejsze ramiona, kontrastowe lamówki, a czasem nawet ultrakrótki krój, który bardziej przypominał crop top niż klasyczny żakiet. To zdecydowanie była dekada kobiet sukcesu, które chciały wyglądać silnie i niezależnie.


Jak nosimy go dzisiaj?
Kiedyś - perfekcyjnie skrojony komplet z ołówkową spódnicą, perłami i klasycznymi czółenkami. A dziś? Zarzucamy go nonszalancko na ramiona, jakbyśmy nie przywiązywały do niego większej wagi, a jednak w tej pozornej niedbałości tkwi jego największy urok. Nawet z prostymi dżinsami i białym t-shirtem wygląda elegancko i kobieco. Mimo upływu lat nie traci na popularności i wciąż pojawia się na czerwonych dywanach.
