Reklama

Reklama

Jak "śmieciowe jedzenie" szkodzi?

Łatwiej schrupać hamburgera w barze lub zamówić pizzę, niż przyrządzić w domu pożywny posiłek. Ma to jednak swoje konsekwencje.

Junk food - z jęz. ang. - "śmieciowe jedzenie" - to tania, wymagająca minimum czasu na przygotowanie żywność. Po raz pierwszy terminu tego użył w 1972 roku Michael Jacobson, mikrobiolog z Instytutu Technologii Żywności w Massachusetts, walczący od lat o rzetelność w etykietowaniu produktów spożywczych.

Zalicza się do niej nie tylko fast foody, takie jak hot dogi i hamburgery, ale też różnego rodzaju chrupki, wypieki z mąki białej i ziemniaczanej, popcorn, słone orzeszki, chipsy, frytki, słodkie napoje. O dużej zawartości cukru, soli, tłuszczu i sztucznych dodatków poprawiających zapach i wygląd, minimalnej ważnych dla zdrowia składników.

Reklama

Tuczy i uzależnia

"Śmieciowe jedzenie" wywołuje krótkofalowy przyrost energii, a potem jej niedosyt. Dzieje się tak, ponieważ zawarte w nim cukry proste błyskawicznie przedostają się do krwi. Wywołują gwałtowny wyrzut insuliny wprowadzającej glukozę do komórek. Ale już 30 minut po posiłku organizm wysyła do mózgu informację, że znowu jest głodny!

Naukowcy z Rockefeller University odkryli, że duża ilość tłuszczu i cukru uwalniania też w układzie nerwowym te same neuroprzekaźniki, które sprawiają przyjemność narkomanowi, m.in. kortyzol, dopaminę, serotoninę i galaninę (ta ostatnia sprzyja apetytowi na alkohol). Równie silnym antydepresantem jest sól, bo jony sodu aktywują przewodzenie informacji pomiędzy neuronami w mózgu. Z tego właśnie powodu, racząc się słonymi orzeszkami czy paluszkami, tak często tracimy umiar.

Szkodzi sercu i wątrobie

Smażone w głębokim (i - jak ma to miejsce w ulicznych barach - kilkakrotnie używanym) oleju mięsa, frytki i chrupki to zbiór oxycholesterolu i nadtlenków, szczególnie groźnych pochodnych tłuszczu. Podwyższają one poziom cholesterolu całkowitego i nasilają rozwój miażdżycy o wiele bardziej niż "zwykły" cholesterol.

Efektem tego typu diety bywa choroba wieńcowa, stłuszczenie wątroby oraz tworzenie się kamieni w woreczku żółciowym.

Wywołuje nowotwory

Badacze z Narodowego Instytutu Żywności ze Szwecji ostrzegają przed produktami junk food ze skrobią (krakersy, chipsy itd.), przetwarzanymi w wysokich temperaturach. Pod jej wpływem z obecnego w skrobi aminokwasu asparaginy powstaje akrylamid, związek nadający tym potrawom charakterystyczny smak i zapach. Jego duże dawki powodują raka przewodu pokarmowego, uszkadzają układ nerwowy.

Niszczy nerki

Nadmiar soli w diecie prowadzi do nadciśnienia i chorób nerek. Prawidłowa ilość to 5 g dziennie, a my - jak wynika z badań Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego - spożywamy jej trzy razy więcej. Tartrazyna (barwnik w napojach, deserach i zupach w proszku), wzmagając reakcje zapalne, może wywołać pokrzywkę, zapalenie skóry i katar sienny, nasilić objawy astmy.

Choroba Kwoka

Jednym z najczęściej używanych dodatków do żywności typu junk food jest glutaminian sodu, uznawany za przyczynę syndromu chińskiej restauracji, zwanej przez lekarzy chorobą Kwoka. Jej objawy to zawroty głowy, kołatanie serca, potliwość i uczucie niepokoju, zaczerwienienie skóry. Ale w wyniku przedawkowania glutaminianu mogą też pojawić się agresywne reakcje emocjonalne. Osoby nadwrażliwe na glutaminian powinny koniecznie zrezygnować z zawierających go potraw - zup instant, bulionów, sosów, płynnych przypraw, konserw itd.

Życie na gorąco 8/2011

Życie na gorąco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama