Wszystkie arrasy króla – niezwykła ekspozycja na Wawelu
Z czym kojarzy ci się Zamek na Wawelu? Na takie pytanie większość osób odpowie: z kaplicą Zygmuntowską, kasetonami w Sali Poselskiej, arrasami. Ostatni z tych symboli artystycznego bogactwa Wawelu wkrótce, po raz pierwszy w historii, będzie można obejrzeć w pełnej krasie.

Wszystkie arrasy króla – niezwykła ekspozycja na Wawelu




+3