Reklama

Reklama

Eurowizja. Kiczowate show czy muzyczne widowisko?

Chociaż wiele osób uważa ją za kiczowatą i upolitycznioną, Eurowizja wciąż ma kilkaset milionów fanów na cały świecie. Skąd może wynikać jej popularność, mimo że ciągle wokół konkursu powstają nowe kontrowersje i skandale?

Popularność i różnorodność Eurowizji

Konkurs Piosenki Eurowizji organizowany jest przez Europejską Unię Nadawców (EBU) corocznie od 1956 roku, co czyni go najdłuższej transmitowanym corocznym konkursem muzycznym w historii i tak też wydarzenie to zostało wpisane do księgi rekordów Guinessa. 

Od tamtej pory wielkie widowisko muzyczne zgromadziło miliony fanów nie tylko w Europie. Transmitowane jest w takich krajach na świecie jak m.in. Stany Zjednoczone, Chiny, Indie, Brazylia oraz w wielu innych państwach obu Ameryk i Azji, a także w internecie. Nic więc dziwnego, że co roku konkurs przyciąga kilkusetmilionową publiczność.

Reklama

Popularność Eurowizji sięga daleko poza granice Starego Kontynentu - najlepszym dowodem na to może być fakt, że od 2015 roku w konkursie bierze udział... Australia. Kraj zaproszono do uczestnictwa w ramach docenienia wielomilionowej australijskiej publiczności koncertu. Z kolei w tym roku po raz pierwszy w historii odbywa się amerykańska wersja wydarzenia. Dzięki udziałowi w Eurowizji międzynarodową karierę rozpoczęli tacy artyści jak Julio Iglesias, ABBA, Celine Dion, Brotherhood of Man, Al Bano i Romina Power czy ubiegłoroczny zwycięzca, zespół Maneskin.

Eurowizja znana jest z dużej różnorodności swoich uczestników. Wydarzenie jest przyjazne każdemu artyście, niezależnie od płci, koloru skóry, religii, wieku czy orientacji seksualnej. Społeczność LGBTQ jest uważana za jedną z najważniejszych grup będących integralną częścią każdej edycji konkursu, który stał się niejako elementem queerowej kultury. 

Tęczowe flagi są często widziane wśród publiczności zgromadzonej podczas koncertów. Wśród zwycięzców Eurowizji było kilka osób nieheteronormatywnych - transpłciowa Dana International, lesbijka Marija Seferović, drag queen Conchita Wurst oraz biseksualny Duncan Laurence.

Kontrowersje i krytyka Eurowizji

Zwycięstwo Conchity Wurst było jednym z najgłośniejszych rezultatów Eurowizji ostatnich lat. W 2014 roku drag queen będąca sceniczną kreacją austriackiego wokalisty Thomasa Neuwirtha wygrała konkurs z piosenką "Rise Like a Phoenix". Konserwatywne media rozpisywały się wtedy o wygranej "baby z brodą". Od 2020 roku w wydarzeniu nie biorą udziału Węgry, nieoficjalnie dlatego, że władze kraju uważają je za "zbyt gejowskie". Wsparcie dla osób LGBTQ, ich widoczność i reprezentacja podczas Eurowizji nie podobała się w przeszłości również Turcji czy Chinom.

Największe kontrowersje na Eurowizji związane są od lat z jej politycznym kontekstem. Główne zarzuty dotyczą głosowania, szczególnie jury - wiele krajów przyznaje punkty zgodnie z międzynarodowymi sojuszami. I tak przykładowo Rosja wymieniała się punktami z Białorusią (gdy oba państwa mogły uczestniczyć w konkursie), Grecja z Cyprem, Włochy z Maltą, Wielka Brytania z Irlandią czy Belgia z Holandią. Wzajemnie na siebie głosują zazwyczaj również kraje bałkańskie, skandynawskie czy bałtyckie. Inna teoria na temat takiego mechanizmu głosi, że wynika to z podobnych gustów muzycznych, powiązań kulturowych czy zrozumienia języków.

Problemem są także napięcia pomiędzy krajami uczestniczącymi w Eurowizji. Konflikty toczyły się m.in. na linii Armenia-Azerbejdżan, Rosja-Gruzja czy oczywiście Rosja-Ukraina z uwagi na działania wojenne Putina od 2014 roku. Przez lata kontrowersje wzbudzał udział w konkursie Izraela. Początkowo kwestia dotyczyła krajów arabskich, które miały prawa do transmisji, a nie chciały pokazywać występów reprezentantów tego państwa. Z kolei ostatnich latach chodzi o politykę Izraela wobec Palestyny i zarzuty o tzw. pinkwashing. W 2018 roku, kiedy Eurowizja miała się odbyć w tym kraju, część fanów konkursu, w tym ci ze społeczności LGBTQ, nawoływali do jego bojkotu.

Krytyka Eurowizji związana jest również stricte z aspektami muzycznymi. Swego czasu konkurs kojarzony był z kiczem z powodu ekstrawaganckich strojów, wymyślnych scenografii czy tekstów wielu piosenek mówiących o pokoju i miłości, czego świetnym przykładem jest występ zespołu Ich Troje z utworem "Keine Grenzen" w 2003 roku. Jednak eurowizyjna publiczność kocha konkurs m.in. z tych właśnie powodów, co pokazują wyniki głosowania. W ostatnich latach eksperci doceniają większą różnorodność gatunków muzycznych, jakie pojawiają się na Eurowizji. Podczas gdy w przeszłości były to głównie popowe ballady z elementami folku, tak teraz pojawia się także metal, rock czy hip hop.

Tegoroczna edycja Eurowizji

W tym roku polityka znowu miała duży wpływ na Eurowizję. EBU zachowała się jak należało w obliczu ataku Putina na Ukrainę i wykluczyła Rosję z konkursu. Podobnie jak rok temu nie wystąpi również Białoruś - wtedy chodziło o złamanie zasady apolityczności tekstu piosenki oraz kontrowersje związane z wyborem reprezentanta. Tym razem kraj dostał zakaz występu wraz z Rosją, którą popiera na arenie międzynarodowej.

Kilka dni temu z kolei wybuchnął skandal związany z publikacją zdjęć z prób na oficjalnym profilu Eurowizji na Instagramie. Po każdej z nich pojawiał się tam post z kilkoma zdjęciami reprezentanta danego kraju. Tak też zrobiono w przypadku Roneli Hajati z Albanii. Jednak po tym jak post polubiło 25 tysięcy użytkowników, kolejnego dnia nagle... zniknął. Zamiast niego dodano nowy, a dwa zdjęcia zastąpiono innymi. Jedno z nich przedstawiało skąpo ubraną wokalistkę w towarzystwie półnagich tancerzy, którzy trzymali ręce w okolicy intymnych miejsc ciała. Z kolei na drugim znajdowała się tancerka Klaudia Pepa, kluczowa postać występu Hajati, których wspólny taniec ma symbolizować miłość osób tej samej płci.

Następnie EBU miała zastanawiać się nad tym, czy występ Hajati nie jest "zbyt prowokacyjny" i nadaje się na rodzinne show, jakim ma być Eurowizja. Organizatorzy mieli nawet poprosić reprezentantkę Albanii o zmianę choreografii, na co ona nie chciała się zgodzić. W obronie wokalistki stanęli jej fani, a także fani Eurowizji i dziennikarze m.in. z popularnego portalu Wiwibloggs, którzy wskazywali na hipokryzję, bowiem reprezentanci San Marino i Finlandii również występują półnadzy, ale ich zdjęcia zostały opublikowane na Instagramie i z niego nie zniknęły. Ostatecznie jednak Hajati nie zmieniła choreografii, wprowadzi jedynie drobne wizualne poprawki.

Półfinały tegorocznej Eurowizji odbędą się 10 i 12 maja, natomiast wielki finał - w sobotę 14 maja. Konkurs ma miejsce we Włoszech z uwagi na wygraną reprezentantów tego kraju w poprzedniej edycji, czyli zespół Maneskin. Na miasto-organizatora wybrano Turyn. Polskim kandydatem do zwycięstwa jest Krystian Ochman z utworem "River". Według ekspertów ma szansę uplasować się co najmniej w pierwszej 10. Z kolei bukmacherzy do wygranej typują Ukrainę. 

***

Zobacz również:

Pomysły na krótkie włosy. Dzięki tym fryzurom ubędzie ci 10 lat!

Aida z kolejnym przesłaniem. Tym razem pisze o roślinach

"Klasa średnia cierpi na tym najbardziej". Pętla się zaciska

Styl.pl
Dowiedz się więcej na temat: Eurowizja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy