Reklama

Oradea. Secesyjna perełka godzinę lotu z Polski. Idealna na city break

Malownicze trasy, imponująca przyroda i nieodkryte zakątki już od jakiegoś czasu zaczęły przyciągać do Rumunii tych turystów, którzy są znudzeni wakacjami all inclusive w zatłoczonych kurortach. Ten kraj szczególnie upodobali sobie motocykliści i osoby lubiące zwiedzać na własną rękę, podróżując samochodem i odkrywając autentyczne miejsca z dala od utartych szlaków masowej turystyki. Jedni i drudzy powinni włączyć do swojej marszruty Oradeę, jedno z najbardziej "instagramowych", a zarazem nieodkrytych miast. Dzięki wygodnym połączeniom lotniczym to także idealny kierunek na weekendowy wypad.

Oradea - nieodkryta secesyjna perełka

Barcelona, Wiedeń, Budapeszt, Nancy to tylko niektóre z miast należących do Réseau Art Nouveau Network, związku miast mogących poszczycić się wyjątkowym bogactwem secesyjnej architektury. Oradea jest jedynym rumuńskim miastem na tej liście, a określenie "secesyjna perła" nie jest na wyrost. Kiedy usłyszałam je po raz pierwszy, pomyślałam, że to niemal trzystutysięczne miasto w pobliżu węgierskiej granicy ma zapewne kilka zabytkowych kamienic i to wszystko. Jest jednak inaczej. 

Secesyjnych obiektów: pałaców i kamienic jest tu niemal setka. W obrębie starówki sąsiadują z klasycystycznymi, barokowymi i eklektycznymi budowlami, rozlewając się na mniej uczęszczane ulice, by w końcu sąsiadować z postkomunistyczną zabudową. Spacerując po mieście, nawet jeśli oddalimy się od centrum, wciąż napotkamy na zaskakujące urodą obiekty, a każdy z nich można potraktować jako "insta-punkt".

Reklama

Przeczytaj też: Nowy hit turystyczny wśród Polaków. Słońce świeci tam 300 dni w roku

Calea Republicii - kolekcja pałaców

To, co pierwsze rzuca się w oczy, to jak czyste i dobrze utrzymane jest to miasto. Od lat zwycięża w rankingach najbezpieczniejszych i najbardziej zielonych miast w Rumunii. Życie toczy się tu spokojnym rytmem. Spacerując Calea Republicii, liczącym sobie 600 metrów reprezentacyjnym deptakiem, nie musimy przeciskać się przez tłumy turystów. Znajdziemy tu za to mnóstwo kafejek, kawiarnianych ogródków, restauracji i sklepów. 

Przy tej ulicy znajdują się również jedne z najbardziej reprezentacyjnych secesyjnych pałaców, między innymi: pałac Moskowits Miksa (róg ulicy Parcul Traian, zwróć uwagę na "drzewo życia" nad narożnym balkonem), Pałac Sterna (nr 10, zajrzyj w bramę, podest klatki schodowej ozdobiony jest motywem dywanu, to częsty motyw symbolizujący gościnność), Pałac Apolla (pod nr 12, zwróć uwagę na rzeźby czterech muz wieńczących elewację, symbolizują one duchowe wartości miasta), Pałac Rimanóczy Kalman-senior (inspirowany weneckim "Złotym Domem").

Zobacz też: Trzy europejskie kraje, w których wypoczniemy taniej niż w Polsce. Eurostat podał dane

Muzeum Secesji. Jedyne takie miejsce w Rumunii

Calea Republici wiedzie od dworca kolejowego do placu Ferdynanda (zwróć uwagę na Teatr Miejski), tu wystarczy przejść przez most i znajdujemy się na głównym placu miasta. Jednak zanim przekroczymy rzekę, warto skręcić w lewo w Calea Iosif Vulcan, gdzie znajduje się Dom Darvas - La Roche, pierwsze w Rumunii Muzeum Secesji, miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w Oradei. Dom Darvas- La Roche jest uważany za klejnot architektury miasta. Żydowski przedsiębiorca i kolekcjoner sztuki Imre Darvas, odwiedził wiele europejskich miast i był pod wrażeniem aktualnych trendów, dlatego do zaprojektowania swojego domu zatrudnił słynnych architektów, braci Vago. 

Efekt jest imponujący: elegancka fasada z odsłoniętymi betonowymi płytami ozdobiona ceramicznymi elementami należy do najoryginalniejszych dzieł architekturę europejskiej z początku XX w. Nie mniej ciekawe są wnętrza z pięknymi witrażami, dopracowanymi detalami i stylowym wyposażeniem. Choć Darvas cieszył się zaledwie rok domem, który następnie przechodził z rąk do rąk, a w czasach komunistycznych został w znacznym stopniu zdewastowany, dziś, po renowacji, oddaje klimat epoki i styl życia gospodarzy. Aranżacje stworzono tak, by dawały poczucie, że dawni właściciele wyszli tylko na chwilę...

Przeczytaj też: Pięć europejskich stolic, do których z Polski niedrogo dojedziemy pociągiem

Plac Unii. Spotkanie kultur i religii

Już rzut oka z mostu św. Władysława na plac Unii pozwala dostrzec istotną cechę sporo mówiącą o charakterze miasta. Rzymskokatolicki kościół św. Władysława, grekokatolicka katedra św. Mikołaja, prawosławny "Kościół Księżycowy" i synagoga - cztery obiekty sakralne czterech różnych wyznań okalają główny plac miasta, w którym doliczyć się można kilkunastu różnych konfesji (najliczniejsze to kolejno: Kościół prawosławny, reformowany, rzymskokatolicki, zielonoświątkowy).

Warto zwrócić uwagę na tzw. "Kościół Księżycowy" (Katedra "Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny"), który swoją nazwę zawdzięcza unikalnemu w skali Europy mechanizmowi - czarno-złota kula umieszczona w górnej części fasady wskazuje fazy księżyca dzięki połączeniu z mechanizmem zegarowym (wykonuje pełen obrót w ciągu 28 dni). 

Choć najpiękniejsze obiekty miasta powstały na przełomie wieków XIX i XX, historia miasta liczy sobie ok. tysiąc lat, w którym to czasie Oreada była częścią między innymi królestwa Węgier, monarchii Habsburgów i Austro-Węgier, co wpłynęło na jej kosmopolityczny charakter. Dziś mieszka tu spora mniejszość Węgierska, a festiwale czy dni kultury węgierskiej organizowane są dwa razy do roku (maj, sierpień) odbywają się też festiwale kultury żydowskiej i słowackiej (oba we wrześniu).

Świątynia wolnomularzy. Poznaj sekrety masonerii

Loża masońska w Oradei została założona w 1876 roku i podlegała Wielkiej Loży z Budapesztu. Ćwierć wieku później dorobiła się własnej siedziby, z której korzystała przez kolejnych 20 lat. Architektura budynku jest zupełnie unikalna. Jest on pozbawiony okien, a osiem sfinksów okalających szczyt wprowadza nastrój tajemniczości. Dobra wiadomość dla chcących zgłębić sekrety wolnomularstwa jest taka, że dziś jest to muzeum udostępnione dla zwiedzających. Organizacja przestrzeni przedstawia strukturę pierwotnej loży masońskiej z Salą Świątynną, Salą Zagubionych Schodów, Gabinetem Refleksyjnym, Gabinetem Mistrza Loży oraz salą wystawową.  Muzeum znajduje się zaledwie kilka minut od placu Unii na ul Armatei Române nr. 4


Pałac Czarnego Orła. Secesyjna "galeria handlowa"

Wróćmy jednak na plac Unii, by poznać obiekt, który stał się jednym z symboli Oradei, Pałac Czarnego Orła. Jeszcze w osiemnastym wieku w jego miejscu stał niewielki budynek, który ogniskował w sobie życie administracyjne i kulturalne miasta, (dawna karczma, w której siedzibę miał urząd miejski). W 1905 roku miasto zorganizowało konkurs na koncepcję nowego obiektu. Jednak zwycięski projekt okazał się zbyt drogi i miasto uznało jego realizację za nieopłacalną. 

Tu do akcji wkroczyli dwaj żydowscy prawnicy i przedsiębiorcy, dr Ede Kurländer i dr Emil Adorján, którzy postanowili zainwestować w budowę, zobowiązując się do ścisłego przestrzegania zwycięskiego projektu. Nie obyło się bez trudności. Kiedy na wieść o potężnej inwestycji dostawcy cegieł podwoili ceny, Adorján założył cegielnię, kiedy banki podniosły stopy, co utrudniło dostęp do kredytów, Kurländer i Adorján założyli własny bank.

W 1909 roku nastąpiło uroczyste otwarcie pałacu, który składa się z kilku wielopiętrowych budynków połączonych przeszklonym pasażem w kształcie litery Y z wejściami od trzech ulic. Parter i pasaż przeznaczono na 35 sklepów, wyższe piętra na mieszkania, w kompleksie miejsce znalazł również hotel, cukiernia, kawiarnia, działało tu kino i kabaret, a dwie dale widowiskowe gościły liczne spektakle i koncerty. 

Symbolem miejsca stały się witraże z przedstawieniem czarnego orła znajdujące się w pasażu. Pałac porównywany jest z Galerią Vittorio Emanuele II w Mediolanie we Włoszech i jest to z pewnością jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w mieście.


Dzielnica żydowska

Skręcimy Strada Vasile Alecsandri, w pierwszą po prawej od pałacu Czarnego Orła ulicę, prowadzącą w głąb dawnej dzielnicy żydowskiej. To kolejny relaksujący deptak pełen restauracji i kawiarnianych ogródków. Pod nr 1 warto zwrócić uwagę na wyjątkowe zdobienia w technice sgraffito zdobiące Pałac Adolfa Moskovitza i synów, tuż obok kolejny obowiązkowy insta-punkt: pod nr. 4 uwagę przykuwają kobaltowe zdobienia dawnego sklepu ze szkłem i porcelaną Ignacego Deutscha. Sam budynek miał przypominać wyjątkowe porcelanowe cacko i choć dziś po sklepie nie ma śladu, oprawa pozostała. 

Te piękne obiekty i pałace zaczęły powstawać w dzielnicy Orașul Nou (Nowe miasto) dopiero po tym, jak żydowska przedsiębiorczość zaczęła nabierać rozpędu w drugiej połowie XIX w., kiedy Żydzi zostali zrównani w prawach z pozostałymi obywatelami Austro-Węgier. We wcześniejszych wiekach społeczność ta zamieszkiwała głównie położoną u stóp twierdzy dzielnicę Subcetate. Idąc w kierunku twierdzy, możemy też zwiedzić Wielką Synagogę Ortodoksyjną (Strada Mihai Viteazul 4). To już teren getta, na którym w 1944 roku zgromadzono niemal 30 000 Żydów (1/3 mieszkańców miasta), wywiezionych następnie do Auschwitz. Z tej liczby ocalało zaledwie 2 tys.

Twierdza i Festiwal Średniowieczny

Spacer z placu Unii do twierdzy zajmie niecałe 20 minut. To czas by z fantazyjnego fin de siècle przenieść się o kilka wieków wcześniej. Pięciokątna bastionowa twierdza jest jednym z najważniejszych tego typu obiektów w Rumunii. Zbudowana w latach XVI i XVII w przez włoskich architektów jest najlepiej zachowaną włoską renesansową fortecą w Europie Środkowej, jednak ślady archeologiczne wskazują na wcześniejsze fortyfikacje, których historia sięga XI wieku.

Twierdza przez wieki pełniła funkcję obronną, a jej wypełniona wodami termalnymi fosa nie zamarzała nigdy, utrudniając dostęp nawet zimą. Turcy oblegali ją bezskutecznie przez pięć tygodni. Duże zniszczenia przyniosła za to władza komunistyczna, która utrzymywała na jej terenie więzienie. Obecnie twierdza jest odrestaurowana i odbywa się tu wiele wydarzeń kulturalnych. W lipcu obiekt gości jeden z największych festiwali średniowiecznych w Europie.

Bulwary nad rzeką Szybki Keresz

Kiedy spojrzeć na spokojne wody rzeki, nazwa może zaskakiwać, ale w rzeczywistości nurt płynie szybko. Za to bulwary idealnie nadają się do leniwych wieczornych spacerów w relaksującym, pełnym zieleni otoczeniu. Bulwarami można się przejść, wracając z twierdzy w kierunku centrum miasta, ale to także doskonałe miejsce na spędzenie wieczoru w jednej z restauracji z przeszklonymi tarasami wychodzącymi na rzekę. Można liczyć nie tylko na romantyczne widoki, ale i na doskonałe jedzenie.

W weekendy można kontynuować wieczór w Cafe Columbus (Pałac Czarnego Orła), tańcząc do białego rana. Osoby niegustujące w rytmach proponowanych przez DJ-ów mogą zainteresować się festiwalem "Sounds of Oradea" (w czerwcu) lub  festiwalem jazzowym (w listopadzie).

Wody termalne i Aquapark

Wody termalne są jednym z bogactw miasta, które przyczynia się do jego rozwoju. Niektóre dzielnice w całości ogrzewane są tym sposobem. W 2016 roku otwarto też Aquapark Nymphaea, który jest idealnym miejscem na rodzinne spędzanie czasu. Na 7 ha powierzchni znajdziemy 10 zjeżdżalni, 13 basenów do pływania i relaksacji, baseny ze sztuczną falą dla dzieci, a w strefie wellness sauny (6 rodzajów), łaźnię turecką, a także jacuzzi i salon masażu. Na terenie Aquaparku znajdują się też bary i restauracje oraz pokój do odpoczynku dla matek z dziećmi.


Pobliskie uzdrowisko Baile Felix

Po raz pierwszy prozdrowotne właściwości wód z Baile Felix zostały docenione podczas wystawy światowej w Paryżu, w 1896, kiedy to kurort został odznaczony złotym medalem. Położona o zaledwie 10 km od Oradei miejscowość jest dziś jednym z najbardziej znanych uzdrowisk w Rumunii z licznymi hotelami i zakładami leczniczymi. Wody o temperaturze 40-49 st. C mają wysoką zawartość minerałów (1 g na litr) i są wykorzystywane do leczenia schorzeń reumatycznych i dermatologicznych. Spokojna okolica i Aquapark przyciągają także złaknione wypoczynku rodziny z dziećmi.

Jak zwiedzać Oradeę taniej?

Osobom, które zatrzymują się w mieście na co najmniej dwie noce (w jednym z licznych hoteli biorących udział w projekcie #OradeaWithLove) Oradea oferuje bezpłatny wstęp do: Muzeum Țării Crișurilor, Muzeum Historii Żydów, Domu Darvas-La Roche, Synagogi Sion Neolog, Świątyni Masonerii i Wieży Ratuszowej, a także darmową komunikację miejską przez 24 godziny oraz zniżki w partnerskich restauracjach i kawiarniach. Projekt potrwa do końca grudnia.

 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rumunia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama