Reklama

Reklama

​Chcesz mieć udane małżeństwo? Oto pięć porad psychologów

Jak mieć udane małżeństwo? To pytanie zadają sobie codziennie dziesiątki par. I chociaż trudno wskazać złotą i uniwersalną receptę na satysfakcjonujący związek, to jednak istnieje kilka rad, dzięki którym nasze życie w relacji z mężem lub żoną będzie lepsze.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w 2020 roku rozwiodło się ponad 50 tysięcy par. Zawarto też ponad 145 tysięcy związków małżeńskich - czyli o ponad 38 tysięcy mniej niż rok wcześniej. Czy to oznacza, że Polacy nie chcą się żenić ani wychodzić za mąż?

Jasno wyrażajcie swoje potrzeby i oczekiwania

To fundamentalna zasada dla par, które chcą mieć udane życie małżeńskie bez niepotrzebnych frustracji. Mówi o niej wielu psychologów - m. in. Terri Orbuch, psycholog, naukowiec i autor książki "5 Simple Steps to Take Your Marriage from Good to Great".

Jeśli dusimy w sobie pretensje i dla świętego spokoju zaciskamy zęby, bo myślimy, że unikanie tematu, który jest dla nas trudny i wzbudza w nas złość, wchodzimy w ślepą uliczkę. Nawarstwione problemy mają tendencję, aby się kumulować i powodować eksplozje - czasem w najmniej spodziewanych momentach. Stąd wiele nieoczekiwanych pretensji o źle postawione kubki w szafce lub krzywo położone skarpetki - za nimi może kryć się coś zupełnie innego, czego nigdy nie udało nam się wyrazić, jak choćby większa potrzeba bliskości czy zainteresowania ze strony partnerki lub partnera. Eskalacja emocji to groźna pułapka dla związku, a zalanie złością i żalem jest często tragiczne w skutkach dla relacji.

Reklama

Oczywiście nie chodzi o to, aby być roszczeniowym i bezwzględnym. Ważne jest jednak, aby na bieżąco, w spokojnej atmosferze umieć wypowiadać swoje potrzeby i rozmawiać o nich z drugą połówką. A wcześniej samemu być ich świadomym.

Pozwalajcie partnerce / partnerowi być sobą i nie udawajcie przed sobą nawzajem

Mimo że często w mówieniu o związku wspomina się metaforę "dwóch połówek pomarańczy", tak naprawdę relację budują dwie odrębne jednostki, które decydują się być razem. Bardzo ważne jest, aby zaakceptować to, że będziemy się między sobą różnić. Jeśli partner będzie mieć na przykład niezrozumiane przez nas hobby - tylko swoje, a nie nasze wspólne - kibicuj mu, żeby z niego nie rezygnował.

Nie warto też udawać kogoś, kim się nie jest, żeby za wszelką cenę wejść w związek i w nim pozostać. To prosta droga do frustracji i niezadowolenia. Co więcej, tak naprawdę tylko przełamanie się i pokazanie swojego "ja" jest sposobem na zbudowanie prawdziwej bliskości i intymności. Podkreślają to m. in. Hal i Jenny Runkel, autorzy książki "Projekt: szczęśliwe małżeństwo".

Często wyrażajcie wdzięczność. Pomoże wam proporcja 5:1

Terri Orbuch podkreśla w swojej książce, że warto codziennie swoimi działaniami i słowami wyrażać uczucia do swojej drugiej połówki i ją doceniać. Nawet mimo upływu lat, kiedy mamy większą skłonność, aby nie zauważać dobrych rzeczy i brać je za normalne, za to skupiać się przede wszystkim na tym, co nam się nie podoba i "czepiać się". Umniejszanie i dyskredytowanie partnera szybko niszczy związek.

Pomóc o skupieniu się na tym, za co docenić partnera czy partnerkę może pomysł Johna Gottmana, psychologa i psychoterapeuty, autoar książki "Why Marriage Succeed or Fail", czyli proporcja 5:1 - taki powinien być stosunek dostrzegania pozytywów do negatywów. Jeśli to dla nas za trudne, na początek wystarczy nawet 2:1.

Pracujcie nad związkiem

Tak naprawdę czas zakochania i szybowania nad ziemią jest krótki. Jeśli zależy nam na długoterminowym związku, musimy być przygotowani na nieustającą wspólną pracę nad relacją. Randki - niezależnie od długości relacji, zaskakiwanie się nawzajem w codziennych sprawach, niespodzianki, wspólne wyjazdy, rozmowy bez tajemnic - to wszystko jest paliwem dla związku i sprawia, że ta praca jest budująca i... przyjemna jak początkowy etap motylków w brzuchu.

Pokazują to też badania - dzięki wspólnym nowym doświadczeniom zwiększa się produkcja dopaminy i norepinefryny, czyli hormonów, które pojawiają się na początku związku.

Z kolei jedną z głównych przyczyn, które rujnują związek jest wycofanie, czyli rezygnacja z zaangażowania i bliskości, poruszania ważnych dla nas tematów, brak zainteresowania partnerem i niechęć do spędzania z nim czasu.

Uprawiajcie seks

Jak pokazują badania, najbardziej ożywiony seksualnie jest pierwszy rok po zawarciu małżeństwa. Policzyła to m. in. Guillermina Jasso, socjolożka z New York University, która podkreśliła, że w drugim roku po ślubie pary uprawiają seks średnio o jeden raz w tygodniu rzadziej niż wcześniej - w skali roku to spadek o około 52 stosunki. Kolejne lata oznaczają jeszcze mniej seksu.

Nie chodzi o to, żeby zmuszać się do seksu, jeśli nie mamy na niego ochoty ani zmuszać do zbliżenia naszego męża czy żonę. Oczywiście są też okresy, kiedy naturalnie mamy mniejszą ochotę na stosunek - chociażby podczas karmienia piersią po urodzeniu dziecka, kiedy zmniejsza się poziom estrogenów i testosteronu, a rośnie prolaktyna i oksytocyna.

Warto jednak pamiętać, że brak seksu w związku to bardzo niepokojący objaw, który wymaga rozmowy lub terapii, a sam seks buduje więź i bliskość między małżonkami. Co więcej, działa bardzo pozytywnie na nas samych, uaktywnia działanie takich hormonów jak oksytocyna, dopamina i wazopresyna, dzięki którym podnosi się nasz dobrostan psychiczny.

Przeczytaj też:

Seks podtrzymujący: Eksperci ostrzegają przed skutkami

Ślub kościelny w ciąży. Czy to takie proste?

Beata Tadla padła ofiarą oszustów. Ostrzega na Instagramie i zapowiada kroki prawne

* * *

Zobacz więcej:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje