Reklama

Reklama

Robiła zdjęcia osobom transpłciowym i chorym na AIDS. Bezkompromisowa sztuka Nan Goldin

LGBT, seksualność, cielesność, intymność, uzależnienia. To główne tematy prac amerykańskiej fotografki Nan Goldin, w których szczerość graniczy z ekshibicjonizmem. – Niegdyś myślałam, że nigdy nie stracę kogoś, jeśli będę go fotografować. A tak naprawdę moje zdjęcia pokazały mi, jak wiele straciłam – powiedziała Goldin. Kobieta zaryzykowała również utratę pozycji w świecie sztuki, by ukazać mechanizm toksycznej filantropii. O tym opowiada dokument „All the Beauty and the Bloodshed", który otrzymał Złotego Lwa podczas 79. festiwalu w Wenecji.

- Jest takie powiedzenie, że fotograf jest z natury podglądaczem, ostatnim zaproszonym na przyjęcie. Ale ja się nie wpraszam, to jest moje przyjęcie. Moja rodzina, moja historia - powiedziała Nan Goldin, znana amerykańska fotografka.

Teraz o Nan Goldin jest głośno ze względu na dokument "All the Beauty and the Bloodshed" Laury Poitras. Film zdobył Złotego Lwa podczas 79. festiwalu w Wenecji. To opowieść o tym, jak Goldin zaryzykowała utratę pozycji w świecie sztuki, aby ukazać mechanizm toksycznej filantropii.

- Po wyjściu z kliniki odwykowej trafiłam w gazecie na artykuł wyjaśniający, kto stoi za kryzysem opioidowym. Musiałam jakoś zareagować. Założyłam grupę P.A.I.N (Prescription Addiction Intervention Now). Naszym pierwszym zadaniem było obnażenie prawdy o Sacklerach i uświadomienie instytucjom kultury, że przyjmują od nich pieniądze okupione cierpieniem i śmiercią wielu osób. Kiedy już osiągnęliśmy ten cel, rozpoczęliśmy walkę ze stygmatyzacją osób uzależnionych. Chcemy, by miały zapewnione wsparcie, nawet jeśli nie są gotowe walczyć z nałogiem - cytuje wypowiedź artystki z konferencji prasowej przed premierą filmu PAP.

Reklama

Zobacz również: "Wilgotna Pani" obraża uczucia religijne? Pomnik złotej waginy oburzył Ordo Iuris

LGBT, post punk, new wave. Szczerość i ekshibicjonizm w pracach Nan Goldin

Nancy "Nan" Goldin to jednak przede wszystkim ceniona amerykańska fotografka, której zdjęcia nikogo nie pozostawiają obojętnym. Artystka często fotografowała drag queens, kobiety patrzące w lustra, stosunki seksualne i uzależnienia. Znakiem rozpoznawczym jej twórczości stała się szczerość granicząca z ekshibicjonizmem. Od początku swojej artystycznej ścieżki podważała społeczny porządek - dla niej nie istniały tematy tabu. Część krytyków zarzucała jej popularyzację heroiny i stylu grunge, który później zaczęły promować magazyny dla młodzieży, np. "The Face". Z kolei w 2002 roku Goldin sama określiła siebie mianem "Heroin Chic".

- Fotografia uratowała mi życie. Za każdym razem, gdy przechodzę przez coś strasznego, traumatycznego, fotografuję. To pozwala mi przetrwać - przyznała niegdyś Nan Goldin.

Nan Goldin przyszła na świat 12 września 1953 roku w Waszyngtonie. Jej prace dotyczą głównie seksualności, LGBT, cielesności, intymności czy uzależnień. Przez całe swoje życie obracała się w kręgach bohemy artystycznej - najpierw w Nowym Jorku, później w Berlinie. Wśród jej przyjaciół byli artyści, członkowie różnych subkultur, homoseksualiści.

Zobacz również: Od Elli Fitzgerald po Lady Gagę, czyli wizerunek sceniczny kobiet na przestrzeni lat

Mroczna codzienność na zdjęciach Goldin

Goldin eksperymentowała z narkotykami i alkoholem, wchodziła również w destrukcyjne relacje z mężczyznami. To mroczne oblicze codzienności dokumentowała na swoich zdjęciach - na jednym z nich widzimy artystkę pobitą przez męża, na innym umierających na AIDS przyjaciół. Oprócz tego uwiecznione na zdjęciach imprezy, awantury, płacz czy śmiech - wszystko autentyczne, bez jakiejkolwiek reżyserii.

Nan Goldin swoją przygodę z fotografią zaczęła w wieku 15 lat. Jej pierwsza indywidualna wystawa prac odbyła się w Bostonie w 1973 roku. Artystka zaprezentowała na niej zdjęcia, które wykonała podczas wizyt w gejowskich i transpłciowych wspólnotach. Do tego świata wprowadził ją przyjaciel David Armstrong. Fascynacja środowiskiem LGBT stała się najważniejszym motywem w jej twórczości i wracała do niego w kolejnych latach.

Zobacz również: Feministka i skandalistka. Przyznawała się do 1000 romansów, z Wenecji zrobiła stolicę sztuki

"Ballada o seksualnej zależności" według Nan Goldin

Goldin po ukończeniu studiów zamieszkała w Nowym Jorku, gdzie za pomocą obiektywu zaczęła dokumentować scenę muzyki post punk i new wave oraz subkulturę post-stonewall przełomu lat 70. i 80. Jej pierwsze prace były poświęcone zagadnieniom takim jak seksualność, płeć, miłość i codzienne życie. Zdjęcia często przedstawiały prywatne życie bliskich jej osób.

Fotografie, które artystka wykonała między 1979 a 1986 rokiem przedstawiają subkultury dzielnicy The Bowery, dla których przedstawicieli twarde narkotyki były chlebem powszednim. Goldin opatrzyła cykl zdjęć tytułem "Ballada o seksualnej zależności", który zaczerpnęła z musicalu "Opera za trzy grosze" Bertolta Brechta.

- To pamiętnik, który pozwalam czytać innym ludziom - mówiła o tym fotograficznym, intymnym dzienniku artystka. - Dzięki niemu mogę uwiecznić każdą chwilę i każdy szczegół. On nie pozwala mi zapomnieć.

Goldin: "Nowy Jork nie jest już tym, czym był wcześniej"

W drugiej połowie lat 80., gdy zdjęcia Goldin są znane na całym świecie, ich autorka trafia do kliniki odwykowej. Gdy wraca do Nowego Jorku, zastaje świat spustoszony przez AIDS. Ludzie, którzy byli w jej życiu tak ważni, zaczynają po kolei umierać. Większość osób uwiecznionych na fotografiach, które wchodzą w cykl "Ballada o seksualnej zależności", zmarła w latach 90. Powodem było przedawkowanie narkotyków albo AIDS. Na zdjęciach zobaczmy przyjaciół i znajomych artystki, takich jak Greer Lankton i Cookie Mueller.

- (...) To ma wiele wspólnego z tworzeniem zapisu życia ludzi, których utraciłam, tak, aby niemożliwym było całkowite wymazanie ich z pamięci. W decydującej mierze moje prace dotykają tematu pamięci. To dla mnie bardzo ważne, aby sfotografować wszystkich tych, z którymi się zżyłam. Ludzie odchodzą, jak Cookie, która jest dla mnie bardzo ważna, ale pozostaje po nich ślad w postaci serii zdjęć, które pokazują, jak złożonymi osobowościami byli. Te zdjęcia nie mówią o jakichś przypadkach statystycznych, nie pokazują anonimowych śmierci, lecz wszystkie dotyczą indywidualnych egzystencji. W przypadku środowiska nowojorskiego zdarzyło się tak, że wymarli ludzie najbardziej twórczy i wolni. Nowy Jork nie jest już tym, czym był wcześniej. Utraciłam coś i bardzo mi tego brakuje. Ci ludzie umarli na AIDS - powiedziała Nan Goldin w rozmowie z Adamem Mazurem i Pauliną Skirgajłło-Krajewską dla portalu "Fototapeta".

Wykonane fotografie stały się również częścią dwóch innych serii: "I’ll be your mirror" z piosenki The Velver Underground i "All by Myself".

- Do zrobienia zdjęcia inspiruje mnie piękno i bezbronność moich przyjaciół - przyznała kiedyś Goldin.

"Brian & Nan"

Niecały rok po zakończeniu cyklu "Ballada o seksualnej zależności" i wystawieniu go w muzeum, Goldin opublikowała serię w formie albumu. Okładką stało się zdjęcie artystki leżącej na łóżku, spoglądającej na mężczyznę palącego papierosa. Chodzi o fotografię "Brian & Nan" z 1983 roku przedstawiające fotografkę z jej partnerem.

Goldin nie stroniła od dokumentowania swoich destrukcyjnych relacji z mężczyznami. Jednym z najbardziej znanych autoportretów stało się zdjęcie jej pobitej twarzy po kłótni z jednym ze swoich partnerów. Inne egzemplarze znanego zdjęcia znalazły się w najsłynniejszych kolekcjach sztuki, m.in. Metropolitan Museum of Modern Art, Whitney Museum of American Art oraz Museum of Contemporary Art w Los Angeles

Fotografie Nan Goldin po 1995 roku przedstawiają przede wszystkim panoramy Nowego Jorku, krajobrazy, życie rodzinne, dzieci czy rodzicielstwo. Prace Goldin najczęściej są prezentowane jako pokaz slajdów podczas festiwali filmowych. Najbardziej znany pokaz trwał 45 minut, a w jego trakcie pokazano 600 zdjęć.

Goldin i sztuka przełamywania schematów

Nan Goldin bez wątpienia stworzyła wielki fotograficzny dziennik tamtych czasów. Prace jej autorstwa po raz pierwszy "dotknęły" tematów, których nie pokazywało się publicznie. W środowisku sztuki wywołała niemałą rewolucję, zwłaszcza że w latach 50. i 60. prym wiedli w nim mężczyźni. Co więcej, Ameryka lat 50. to czas określonych zachowań i konstrukcja mitu, w którym nie było miejsca na kwestie kobiece i sprawy życia domowego. A Goldin i jej zdjęcia przełamały ten schemat.

- Niegdyś myślałam, że nigdy nie stracę kogoś, jeśli będę go fotografować. A tak naprawdę moje zdjęcia pokazały mi, jak wiele straciłam - powiedziała niegdyś Goldin.

Obecnie Nan Goldin dzieli swoje życie między Nowy Jork a Paryż. W stolicy Francji w 2002 roku otwarto jej retrospektywną wystawę - organizatorem było Centrum Pompidou. Z kolei w 2006 roku w Nowym Jorku została otwarta ekspozycja "Chasing a Ghost". Z kolei w 2016 roku w nowojorskim Museum of Modern Art (MoMA) publiczność mogła zobaczyć gigantyczną wystawę fotograficznych dzieł artystki. Prace Nan Goldin można było również zobaczyć w Polsce, m.in. podczas wystawy zorganizowanej w 2003 roku w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.

***

Zobacz również:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kontrowersyjne zdjęcia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy